muzyczka

piątek, 18 marca 2016

Rozdział 20

Zanim zaczniecie czytać to chciałabym coś ogłosić ... http://historiekarin.blogspot.com/2016/02/a-zatem-o-co-chodzi-xd-chciaabym-zaczac.html Jest to jeden z moich innych blogów który prawdopodobnie odżyje , ten zresztą też . Na tym blogu każdy może dostać własny one shot itd ... XD 

Elsa

Lecieliśmy nie więcej niż dwie minuty kiedy mała jaskółka usiadła przede mną i patrzyła mi prosto w oczy . Pierwszy raz patrzyłam na jaskółkę z tak bliska widziałam jej ciemne niemal czarne oczy . Zaczęłam ją delikatnie głaskać . Rozmowa przez długi czas nam nie wychodziła . Myślałam długo skąd wiadomo jaki kolor jest szczęśliwy dla jakiegoś znaku ? Len i Rin mają żółty , ale ja wzięłam pierwszą lepszą szmatkę z góry . I jeszcze te dopasowane kamienie ... muszę się jakoś tego dowiedzieć .
- Ale gdzie lub w czym znaleźć informacje o nich ? - mruknęłam
- Co ?
- Nic głośno myślałam
- Powtórzysz ?
- Ale gdzie lub w czym znaleźć informacje o szczęśliwych kolorach i kamieniach .
- Czyli takiego dużego horoskopu ?
- Co to horoskop
- Czyli nie wiesz co to ? To jest w wielu gazetach i opisuje przyszłość dla jakiegoś znaku zodiaku . Wszystko zależy od dnia i miesiąca urodzenia .
- Jakie informacje są w tych horoskopach ?
- To zależy . Czasami jest żywioł , planeta , gwiazda , układ planet , zalety , wady .
- A jest coś o kolorach i kamieniach ?
- Nie wiem , ale chyba tak . Ząbek czasami coś takiego czyta, tylko mnie to zbytnio nie interesuje .
- Będziemy musieli poszukać horoskopu z informacjami , których potrzebujemy . Kto wie . O ile będą mówiły prawdę to szybko byśmy przebudzili znaki  ... no i potem się zobaczy .
- W takim razie jak będziemy w tej Holandii to kupimy jakiś horoskop .
- A masz pieniądze ? Bo z tego co się orientuje to złotych monet chyba nie przyjmują .
- To je wymienimy .
- Dobrze .
Czyli teraz musimy wymienić złote monety na obecną walutę , kupić horoskop aby dowiedzieć się o kamieniach , które później musimy kupić . Lot do Holandii minął szybko i całkiem przyjemnie . Widoki były ładne , ja głaskałam małą jaskółkę .Co jakiś czas przyłapywałam Jack'a jak się na mnie patrzył , ale zaraz odwracał wzrok . Kiedy zaczęliśmy lądować jaskółka wzleciała wyżej . I zaraz znikła . Wylądowaliśmy w niewielkim parku . Zeszłam z Luny i podeszłam do Jack'a
- Idę rozmienić złote monety . Idziesz ze mną ?
- Rozejrzę się za jubilerem . Tyle razy tu byłem , a jednak nie zwróciłem na niego szczególnej uwagi
- Dobrze . Spotkajmy się za jakąś godzinkę .
- Niech będzie .
Poszliśmy każdy w swoją stronę . Szłam uliczkami patrząc na ludzi . Dzieci małe jak Olaf nosiły ogromne torby na plecach . Wszyscy się gdzieś śpieszyli . Po jakiś 15 minutach znalazłam bank .Weszłam do środka i podeszłam do tabliczki z napisem "gold Exchange: . Przy ladzie siedziała kobieta z długimi i mocno kręconymi włosami w kolorze zbliżonym do czarnego .Wyglądała na zdenerwowaną . Kiedy mnie zobaczyła wzięła głęboki oddech i otworzyła szeroko oczy . Po chwili spytała
- W czym mogę pomóc ?
- Chciałabym wymienić te złote monety na normalne .
Kiwnęła głową . Wyjęłam z torby sakiewkę z paroma monetami . Było ich może z 20 . Kiedy podałam je kobieta popatrzyła na mnie dziwnym wzrokiem .
- Skąd pani ma te monety ?
- Znalazłam je w domu .
- Wymienić na Euro tak ?
- Poproszę .
- Za każdą sztukę mogę dać pani 100 Euro . Są stare więc zarobiła by pani więcej u jakiegoś kolekcjonera .
- Dziękuje , że mówi mi to pani , ale nie mogę pozwolić sobie na szukanie kolekcjonera . Nie teraz .
Odebrałam pieniądze i schowałam je do torby .
- Dziękuje bardzo . Miłego dnia
- Dziękuje i nawzajem .
Wyszłam z tego banku i zaczęłam wracać w stronę parku .

???

Kiedy poczułam , że lądują , szybko wzleciałam w górę . Patrzyłam kiedy się rozdzielili . Podążyłam za Elsą i zmieniając się w biedronkę schowałam się w jej włosach . Jack ma silną energię , ale nie zdając sobie z tego sprawy potrafi ją kamuflować . Moc Elsy jest za silną więc pomigałam jej ją ukrywać .

Jack

Z chwilą kiedy rozdzieliłem się z Elsą poczułem , że muszę zrobić wszystko , aby jej nie zawieść . Leciałem szybko uliczkami szukając jakiegoś jubilera . Szybko go znalazłem . Przez szybkę było widać piękne wisiorki czy kolczyki z kolorowych kamieni . Rozglądając się jeszcze za miejscem w którym najlepiej kupić horoskop straciłem jakieś 5 minut .. Wróciłem do parku i czekałem na Else . Miała jeszcze niby półgodziny . Po niespełna 4 minutach widziałem jak Elsa powoli szła w kierunku parku . Kiedy mnie zauważyła uśmiechnęła się . Podleciałem do niej .
- I jak ? Znalazłaś ?
- Tak , wymieniłam . A ty ?
- Też . Chodź kupić ten horoskop .
-Mhm
Elsa szła obok mnie i patrzyła na całą okolice . Przecież to miasto jest ogromne . Może myśli o tym jak wyglądało w jej czasach .
- Podoba Ci się tu ?
- Całkiem ładne miejsce , ale strasznie tłoczno .
- Przyzwyczaisz się .
-Może .
Po chwili byliśmy w sklepie . Gdy byliśmy wśród typowo babskich czasopismach , zaczęliśmy szukać czegoś co mogłoby nam pomóc  . Nagle podeszła do nas kobieta  czupryną gęstych , kręconych włosów . Kiedy Elsa ją zobaczyła otworzyła szerzej oczy .
- Pomóc państwu w czymś ?
- Tak , jeśli to nie problem . Szukamy gazety z horoskopami , ale takimi , które mają dużo informacji o wszystkich znakach - odezwałem się
Elsa tylko pokiwała głową na znak zgody ze mną . Byłem w tedy naprawdę szczęśliwy , że jako strażnik marzeń rozumiem co mówi , każdy człowiek . Kobieta pochyliła się i podała nam jakaś gazetę .
- W tym magazynie są informacje o gwiazdach , planetach , kolorach , odpowiednik Japońskiego horoskopu , kamieniach i oczywiście wróżby .
- Dziękujemy pani bardzo - odpowiedziała Elsa po czym poszła zapłacić za gazetę .
Kobieta uśmiechnęła się, wyszła ze sklepu i gdzieś zadzwoniła . Podeszłe do Elsy . Pociągnęła mnie lekko za rękawy bluzy w stronę wyjścia .
- Dobrze skoro mamy już te informacje o kamieniach chodźmy je kupić .
- Ok
Szliśmy w kierunku jubilera . Gdy doszliśmy na miejsce Elsa szybko weszła do środka . Widziałem jak rozmawiała ze sprzedawcą . Ten pokazywał jej różnej wielkości kamienie  . Nie opodal Elsy zauważyłem mały wisiorek ze śnieżynką , pomyślałem , że pewnie by się jej spodobał . Postarałem się zapamiętać jak najwięcej szczegółów , żeby odtworzyć jej z lodu podobnego . Elsa pokazywała na małe , wielkości paznokcia . Wyszła z niewielkim pudełeczkiem
- Kupiłaś wszystkie ?
- Mam nadzieje , że tak
- To zbieramy się stąd co ?
- Jestem za .
Doszliśmy do parku Elsa weszła na Lunę i wylecieliśmy
-Mam jakieś złe przeczucia - powiedziała Elsa.
-Nie ty jedna ... to gdzie teraz ?
Nie wiem . Wybierz jakieś miejsce .

No i ehm .. udało mi się XD Rozdział w piątek . Od teraz powinny pojawiać się regularnie , ale nie chce tego obiecywać , bo egzamin gimnazjalny coraz bardzie straszy ;-; Na górze podałam wam 1 blog to teraz 2 :D nalu-i-spolka.blogspot.com jest to blog dla fanów / osób znający Fairy Tail 

środa, 16 marca 2016

Hej

Już po " małym " załamaniu nerwowym , totalnym brakiem weny i jeszcze paru innych rzeczach XD W piątek pojawi się rozdział . Od 2 tygodni się zabieram ponad , ale to co napisze usuwam, ... i tak w kółko . Postaram się jednak spiąć tyłek i napisać to jak najlepiej ! Mam nadzieje , że jeszcze ktoś tu jest :D

niedziela, 7 lutego 2016

Rozdział 19,5


 ???

W prawdziwej postaci , dziewczyny , stałam i czekałam . Długie do kostek włosy tworzyły pelerynę na moich plecach . Ubrania dopasowane i czarne , aby lepiej wtapiać się w noc . oczy w tym momencie złote jak kota , by lepiej widzieć sytuacje tamtej dwójki z wcześniej . Usłyszałam ich myśli bardzo wyraźnie  . Dowiedziałam się jak mieli na imię . Powoli , aby mnie nie zauważyli podeszłam do pobliskich krzaków . Widziałam jak Elsa na połączeniu jednorożca i pegaza i Jack lecieli . Skoro pierwsze mityczne stworzenie ich wytropiło to nie będą musieli długo czekać na następnych . Czułam , że koniecznie muszę ich jakoś ochronić . Nie znam ich za dobrze , ale pamiętam legendy , byłam podczas powstawania pierwszych przepowiedni , znałam osoby o wielu darach , które przychodziły i odchodziły . Zmieniłam się w jaskółkę . Małą i nie pozorną . Wzleciałam w górę i leciałam przy tych nastolatkach . Chociaż chyba nie wypada ich tak nazywać . W końcu oboje żyją dłużej niż normalni ludzie . Wierzyłam , że będę mogła im zaufać . Ale to jeszcze nie ten czas . Nie dowiedzieli się prawdy o swoim pochodzeniu i o swoich rodzicach . Wylądowałam na Lunie , a dokładnie przed Elsą . Widziała mnie i lekko pogłaskała . Dotyk ten był delikatny , niemal czuły . Rozmowa się im przez długi czas nie kleiła . Kiedy zaczęli rozmawiać , wyłączyłam zmysł słuchu . Nie mogłam wiedzieć o ich planach , tak samo jak nie powinnam z nimi być . Bałam się co by było , gdyby ON wiedział co robią . Jak zareagował by , gdyby dowiedział się , że widziałam ich krótką chwilę i postanowiłam im pomóc . Nie zabije mnie , tego byłam pewna , w końcu mnie nie da się zabić , ledwo da się mnie skrzywdzić ,  ale może zranić tę dwójkę lub co gorsza nawet zabić . Dolecieli do jakiegoś miasta , byłam tu kiedy była to niewielka wioska . Wzleciałam w górę tylko po to by zmienić się w malutką biedronkę  by móc nad nimi czuwać . Wylądowałam we włosach Elsy i zakamuflowałam się . Aktywowałam maskowanie kameleona . Każdy z nich poszedł w inną stronę w tedy też włączyłam znów słuch . Po raz pierwszy od prawie 2 tysięcy lat chciałam być z ludźmi dłużej niż parę dni .

Taki powiedźmy mini special z perspektywy ??? . Kto to jest dowiecie się kiedyś. Raczej nie będzie jej perspektywy za często więc no ... ogólnie postać była bardziej spontaniczna niż założenie tego bloga :D  Napisany taki krótki rozdział , dlatego iż po noce u znajomej nie mam na nic siły ;P

sobota, 30 stycznia 2016

Rozdział 19


Elsa

Zaczęłam się bać tego co się ze mną działo  , ale starałam się pokonać strach . Jack podszedł do mnie i chwycił za rękę .
- Zamknij oczy i spróbuj poczuć wiatr całą sobą . Nie tylko ciałem , ale też duszą .
Wzięłam głęboki oddech . Wyobraziłam sobie , że jestem niczym płatek śniegu . Starałam się zobaczyć ruchy powietrza . Gdy już je zobaczyłam odbiłam się nieznacznie od ziemi i ... nic nie poczułam .
- A teraz - szepnął mi Jack do ucha - otwórz oczy .
Dalej wyobrażając sobie , iż jestem lekka jak śnieżynka , otworzyłam oczy . Byliśmy z Jack'iem jakieś 12 metrów nad ziemią .
- Nie bój się . Teraz wyczuj drgania wiatru i dostosuj je do swoich celów , do kierunku lotu .
Kiwnęłam głową , a Jack ścisnął delikatnie moją dłoń , którą dalej trzymał .Po raz pierwszy patrzałam i widziałam więcej niż tylko krajobraz . Widziałam drżenie powietrza . Poczułam je i zaczęłam powoli lecieć .
- Dobrze Ci idzie . Spróbuj dolecieć do  Akropolu . Nie puszcze Cię więc spokojnie .
Lecieliśmy wolno , ale z każdą chwilą nabierałam wprawy . Kiedy odlecieliśmy byłam na tyle pewna , że czułam ,i ż dam radę sama , bez pomocy Jack'a wrócić do Luny .
- Jak będziesz ćwiczyć to za niedługo będziesz śmigać po niebie jak ja .
- Latasz od 300 lat więc w tym będziesz lepszy ode mnie .
- Przynajmniej w tym - zaśmiał się - Spokojnie . Wyjątkowo dobrze Ci poszło jak na pierwszy raz . Może to zasługa pięknego nauczyciela ?
- Ha ha ... bardzo śmieszne .
Popatrzał na mnie i zaczął chichotać .
- Co się stało ?
- Masz ćmę we włosach .
- Gdzie ?
- Tu .
Przyłożył palce do moich włosów i delikatnie wyjął z nich ćmę . Kiedy ją wypuścił patrzeliśmy jak się oddala .
- To co , idziemy szukać wagi ?
- A wiesz gdzie dokładnie ona jest ?
- Nie Jack , ale myślałam żeby pójść w centrum tej energii .
- Nie głupie .
Szliśmy w stronę centrum mocy wagi . Powoli , żeby dojść do właściwego miejsca . Będąc już w miejscu gdzie moc była największa zaczęliśmy się rozglądać , gdzie klucz jest . Po jakiejś chwili odezwał się Jack
- To jest pomnik Ateny prawda ?
- Tak
- Ale ona chyba nie miała żadnego związku z kluczami
- Nie nie miała
- Czyli ma wagę w ręce
- Serio ?
- Mhm ... Czyli go znaleźliśmy
- T y  go znalazłeś
- Może i go znalazłem , ale wiesz ... prędzej czy później sama byś go znalazła , a ja raczej bym nie ogarnął czy Atena ma klucz czy nie .
- Akurat . Nie udawaj skromnego bo to do Ciebie nie pasuje , a teraz podleć po ten klucz .

Jack

Kiedy wyciąłem klucz z ręki Ateny , kątem oka dostrzegłem ciemny kształt . O tej porze nie powinno tu nikogo być . Podałem Elsie klucz , a ona zaczęła mu się dokładnie przyglądać . W pewnym momencie wyjęła z plecaka ogromną książkę .
- Jak ty wszystko mieścisz w tej torbie ?
- Magia
- Ta księga jest o ... ?
- Kamieniach szlachetnych  i kryształach . Skoro bliźniaki mieli topaz to może waga będzie mieć coś podobnego . Po za tym okruszki kamienia są zielone więc jest duuuża szansa , że kamień będzie zielony .
- Powiedz mi ... skąd wiedziałaś , że potrzebne będą kamienie ?
- Nie wiedziałam . Wzięłam połowę książek jakie miałam . Każda jest o innej tematyce więc mała jest szansa , żebyśmy czegoś nie mogli znaleźć .
- To ty posiedź tu chwilę i zacznij już szukać , a ja pójdę sprawdzić czy kogoś tu przypadkiem nie ma . Wrócę za chwilkę
- Dobrze
Podszedłem do miejsca w którym zdawało mi się , że coś zauważyłem . Przyjrzałem się dokładnie i w tedy zauważyłem ślady czarnego pisaku . Było go tylko trochę , ale koszmary musiały gdzieś tam być . Czułem to . A skoro one tu były to Mrok także . Obróciłem się i zauważyłem , że Elsa usiadła przed pomnikiem Ateny i uparcie szukała nazwy tego kamienia . Kiedy kończyłem szukanie śladów Mroka usłyszałem przyjemny śpiew . Idąc w stronę jego źródła zauważyłem dziewczynę . Miała długie czerwone włosy , a zamiast ust i nosa dziób . Najdziwniejsze było to , że ręce i nogi miała jak ptak .


???

Białowłosy chłopiec szedł w stronę potwora . Dziewczyna , gdy tylko usłyszała śpiew zaczęła go szukać . Kiedy go znalazła , zaczęła go wołać . Gdy to nie pomogło rzuciła w niego śnieżką , ale on uparcie szedł naprzód w stronę kusicielki . Wyczarowała wokół niego kopułę z lodu , ale on jednym dotknięciem laski sprawił , że znikła . Kiedy wyczarowała po raz drugi była z nim w kopule . Mrugałam by wyostrzyć mój wzrok . Widziałam jak dziewczyna staję przed chłopcem i coś mówi . Kiedy on chciał ją przesunąć ona zarzuciła mu ręce na szyję i pocałowała go . Zmieniłam się w czarnego wilka i głośno zawyłam . Potem rzuciłam się s stronę potwora , ugryzłam ją jedno skrzydło i ociekłam . Nie powinnam w ogóle interweniować , ale ja tak nie potrafię . Patrzeć jak inni mogą cierpieć przez to , że mogę tylko obserwować .

Jack

Kiedy wróciła mi zdolność myślenia Elsa całowała mnie . Jej usta były tak delikatne i słodkie , że przez chwilę nie wiedziałem co się dzieje . Po chwili się odsunęła , a z jej oczu płynęły łzy .
- To mam nadzieje był ostatni raz - szepnęła
- Co się stało ?
- Harpia Cię uwiodła .
A syreną nie jest pół człowiek i pół ryba ?
- Mój drogi z chęcią Ci to wytłumaczę , ale zatkaj sobie uszy , bo syrena za chwilę zniszczy tą kopułę i tu wtargnie . Dobrze tylko , że wilk ją zaatakował przez co na chwilę jej śpiew ustał .
Odsunęła się trochę . Na uszach miała coś na kształt śnieżnych nauszników . Poszedłem w jej ślady i zrobiłem sobie małe zatyczki do uszu . Nie słychać było śpiewu syreny więc dopiero teraz zauważyłem jej prawdziwy wygląd . Na dziobie , skrzydłach i pazurach miała pełno zaschniętej krwi , oprócz tego siedziała na stercie ludzkich czaszek . Kiedy staliśmy gotowi do ataku koło Elsy pojawili się Len i Rin  . Len miał w rękach oszczep , a Rin procę . Harpia rzuciła się na kopulę i jednym wpiciem dzioba rozwaliła ją na małe kawałki . Elsa zdążyła jeszcze dać bliźniętom takie same nauszniki jak ona miała . Syrena popatrzyła na nas groźnie .Jej oczy były czerwone , widać w nich było szaleństwo . Rozłożyła szybko skrzydła i chciała nas zaatakować . Len szybko rzucił w nią oszczepem , a w jego dłoniach pojawiały się następne . Rin zaczęła strzelać małymi kulkami otoczonymi igłami . Ja z Elsą rzucaliśmy w nią lodowymi soplami . Harpia nie miała szans , kiedy ją pokonaliśmy zmieniła się w złoty pył . Podobny do tego jaki ma Piasek . Elsa ściągnęła sobie i bliźniakom nauszniki , w tym samym czasie ja również odetkałem uszy.
- Dziękujemy za waszą pomoc ,ale jak wyszliście z klucza ? - spytała Elsa
- Poczuliśmy , że coś wam grozi i chcieliśmy jakoś pomóc . Całkiem was polubiliśmy i nie chcemy by stała się wam jakaś krzywda , po za tym przypomnieliśmy sobie , że każdy znak potrzebuję kamień , który jest dopasowany i kamień musi być otulony kolorem przynoszącym mu teoretycznie szczęście . U nas szczęśliwy kolor to żółty , a kamień to topaz . U wagi jest zielony . Poszukajcie kamienia z zielenią w nazwie .
- Skąd to wiecie ? - spytałem
- Raz w roku wszystkie znaki się spotykają . Kiedyś spotkaliśmy wagę jak była ubrana na zielono  i wszystkim mówiła , że to jej ulubiony kolor . Miała biżuterię zrobioną z zielonego turmalinu . Mu mamy wisiorki z topazu . Z tego co rozumiemy każdy ma gdzieś jakiś kamień.
- Dzięki za tę informacje , bardzo nam pomogliście . Jak tylko znajdziemy ten kamień to waga do was dołączy - powiedziałem
- Dobrze . Dziękujemy za to , że znaleźliście wagę .
Kiedy to powiedzieli zmienili się w klucz . Elsa podniosła go i włożyła do portfela . Uśmiechnęła się patrząc na miejsce w którym stały bliźnięta , po czym obróciła się do mnie .
- Nawet na chwilę nie możesz być sam bo zaraz wpadasz w kłopoty .
- Brzmisz podobnie jak Uszaty .
- To komplement czy raczej obraza
- Dobra wracam po torbę i zaraz możemy lecieć .
- Idę z tobą .
- Ta ... Nie chce musieć cię znowu całować , żebyś się ocknął
- Czyli w pewnym sensie poleciałaś na mnie .
- Ignis . 
- Co ?
- Zaraz poczujesz .
- Mam się bać
- Jeśli nie lubisz ognia na swojej bluzie to tak .
Popatrzyłem na swoją bluzę i zobaczyłem , że sznurki od kaptura zaczynają dymić . Szybko je zamroziłem . Elsa się do mnie obróciła i uśmiechnęła złośliwie .
- Na przyszłość nie mów takich rzeczy .
- Czemu ?
- Musi być powód ?
- Raczej tak .
- Dla Ciebie niech powodem będzie fakt , że sobie tego nie życzę .
Elsa podeszła szybkim krokiem po plecak po czym zagwizdała bardzo głośno . Popatrzyłem na nią pytająco
- Poczekaj minutę
Po niecałej minucie przyleciała Luna i lekko trącała głową Else .
- No spokojnie , zaraz polecimy
- A gdzie ?
- Musimy znaleźć miejsce verdelitu czyli zielonego turmalinu .
- Jakiś pomysł ?
- Nie wiem jak jest teraz , ale kiedyś dało się jej kupić w Holandii
- Czyli teraz zobaczymy Holandię
- Możliwe ...
- To w drogę .

W ramach przeprosin rozdział dłuższy niż był planowany :3 

piątek, 29 stycznia 2016

Siemaneczko

Zatem tak ...  po dłuższej przerwie oświadczam iż albo dziś albo jutro pojawi się rozdział :3  W ramach przeprosin macie  Jacka z Elsa w 2 odsłonach jako uczennice Hogwartu i jako uczennica Beauxbatons ;)

piątek, 8 stycznia 2016

Rozdział 18

Dzięki za ostatnie komentarze . Popłakałam się ze szczęścia i aż soczewka mi wypłynęła :D Dostałam tyle weny , że nie powinno mi jej braknąć przez dłuuugi czas . Tak czy siak dziękuje , że ktoś tu czasem wchodzi i czyta to co siedzi w mojej głowie i  dotyczy Jelsy 

Elsa

Nie wiem czemu przypomniałam sobie o Artemidzie . Poszłam się przejść i gdy tylko zauważyłam jej pomnik to zadziałałam zbyt impulsywnie . Dobrze , że przynajmniej nie była bardzo złą .  Przecież nie kocham Jack'a ( Na razie ... :3 )Prowadząc ze sobą wewnętrzny dialog , czy zrobiłam dobrze , czy źle doszłam do miejsca gdzie zostawiłam śpiących Jack'a z Luną . Luna majestatycznie spała z głową pod jednym skrzydłem , Jack natomiast leżał dość chaotycznie . Usiadłam obok niego . Najdelikatniej jak potrafiłam dałam mu rękę na włosy i zaczęłam go głaskać . Patrzyłam na miasto , na ludzi , którzy załatwiali swoje sprawy . Miasto niczym mrowisko , a jego mieszkańcy niczym mrówki . Osobno nic nie zdziałają lecz razem mogą niemal wszystko . Rozmyślając o tym Jack obrócił się w moją stronę i lewą ręką objął moje biodro . Chciałam się lekko odsunąć , ale Jack przycisnął mnie mocniej i pociągnął mnie mało delikatnie w dół . Zamknęłam oczy , a gdy je otworzyłam twarz moja i Jack'a były na jednym poziomie . Zrobiło mi się ciepło . To uczucie nie bardzo mi się podobało . Znowu spróbowałam się uwolnić , ale szybko zrozumiałam , że to był  zły pomysł . Jack przycisnął mnie do siebie tak mocno , iż mysz między nami by się nie prześlizga  . Tylko nasze twarze były oddalone o parę centymetrów . Patrzałam na jego twarz , która była zdecydowanie za blisko .
- Jack - szepcze - Proszę mógłbyś mnie puścić ? Czuje się niekomfortowo .
Wymamrotał coś w odpowiedzi bez sensu .
- Jack proszę
Pocałował mnie w czoło i zanurzył nos w moje włosy , które wcześniej rozplotłam .
- Elsa - mruknął
Słyszałam jak serce mu delikatnie przyśpieszało . Mi podobnie . Zamknęłam oczy i wzięłam głęboki oddech . . Otworzyłam oczy i znów zaczęłam mówić do niego .
- Jack obudź się proszę .
- Jeszcze pięć minut .
Błagałam w duchu Jack'a żeby się obudził . Czułam jak uchodzą ze mnie coraz bardziej siły . Później widziałam ciemność .

Jack

Miałem dziwny i bardzo realistyczny sen . Śniło mi się , że przytulałem Elsę . Ona coś do mnie mówiła , ale nie bardzo pamiętałem co . Kiedy otworzyłem oczy w ciągu sekundy dotarło do mnie , że to nie był tylko sen . W moich objęciach spałą Elsa . Policzki miała bardzo zaróżowione . Czułem bijące od niej ciepło . Położyłem rękę na jej czoło . Bardzo gorące . Zacząłem ją ochładzać . Z tego co zauważyłem jej ciało było tak chłodne jak moje więc , delikatnie położyłem ją na ziemi i zbijałem jej temperaturę .  Kiedy otworzyła oczy dalej były turkusowe , ale bardziej zaszklone . Chciała wstać , ale ją powstrzymałem .
- Odpocznij chwilę masz jeszcze gorączkę . Pozwól mi ją trochę obniżyć
- Dobrze - szepnęła
Nie wiem co się stało , że się źle poczuła , ale kiedy ją obniżyłem , Elsa usiadła i popatrzała na mnie
- Dziękuje .
Kiedy to powiedziała przytuliła mnie . Odwzajemniłem uścisk
- Mogę mieć do Ciebie prośbę ?
- Pewnie .
- Kiedy śpisz staraj się mnie nie dusić
- Postaram się , ale nie mogę nic obiecać . Nie panuję nad tym co robię we śnie .
Patrzyliśmy się chwilę na siebie . Elsa się uśmiechnęła i wyciągnęła mi z włosów mały kwiatek .
- Jest już chłodniej to może już pójdziemy ?
- Czujesz się wystarczająco dobrze ?
- Jest nie najgorzej .
- Jeśli więc czujesz się lepiej nie widzę przeszkód .Pamiętasz co Ci obiecałem ?
- Nie bardzo .
- Nauczę Cię latać jak będziemy w Grecji . Wieczór zapada więc czas na pierwszą lekcje latania .
- Spróbuję , ale zobaczymy co z tego wyjdzie .


środa, 6 stycznia 2016

Rozdział 17


Elsa

W nocy Lunie i Jack'owi leciało się lepiej . Słońce ich nie grzało i jeszcze drogę oświetlał nam księżyc . Pomału zaczęło go ubywać . Czułam jak wiatr delikatnie muska moje policzki i zamknięte powieki . Nie wiem nawet kiedy ściągnęłam wstążkę i zawiązałam ją na nadgarstku . Wypuściłam spokojnie powietrze . Mimo zamkniętych oczu miałam wrażenie , że widzę jak wiatr się porusza wszędzie w okół . Potrafiłam nakłonić go bezgłośnie do zmiany kierunku . Przepływał między moimi palcami . Czułam wewnętrzny spokój , ale jednocześnie chciało mi się śmiać . Kiedy otworzyłam oczy Jack patrzał na mnie z lekko podniesioną brwią .
- Stało się coś Jack ?
- Nic . Przez chwilę sama się unosiłaś
- Co ?
- Sama się unosiłaś .
- Słyszałam , ale jak
- Wyglądałaś na zrelaksowaną i jednocześnie szczęśliwą .
- Może coś w tym jest ...
- Pomóc Ci jak będziemy w Grecji ? Będę twoim nocnym nauczycielem lotów . Nocnym , żeby Słońce cie nie raziło ( REZIŁO ) , przynajmniej na początku .
- Dziękuje . Chętnie .
- Mogę mieć do Ciebie prośbę ?
- To zależy
- Zostaw te włosy rozpuszczone .
- Jak będziemy lecieć i mieć jakieś przerwy to dobrze , ale jak wyjdziemy między ludzi jakoś je zepnę .
- Po co skoro nikt nas nie widzi ?
- Byłam kiedyś królową . W tamtych czasach było nie do pomyślenia żeby chodzić w rozpuszczonych włosach . W rodzinach królewskich mogłyśmy mieć rozpuszczone włosy bardzo rzadko . Stopniowo się będę przyzwyczajać .
- Dobrze . Rozumiem
- A tak z ciekawości ... dlaczego mają być rozpuszczone ?
Jack chyba się lekko zarumienił , ale mogło mi się tylko wydawać .
- Ładnie wyglądasz w rozpuszczonych .
Poczułam delikatne ciepło na policzkach .
- Dziękuje .
- Za co ?
- Za komplement .
- Po prostu jestem szczery .
Lecąc dalej dużo myślałam o tym co się stało , o tym co Jack mi powiedział . Jak mogłam sama się unosić . ( czyżby spojler okazał się prawdziwy ? ) Jeżeli umiałabym latać to Luna już nie będzie musiała się męczyć niosąc mnie . Nie chce nikogo wykorzystywać . Pod nami obraz już znacząco się zmienił . Z płaskich terenów Kazachstanu nad morze , a potem znowu nad innym krajem - Turcją . Kiedy nastał ranek według Jack byliśmy blisko Grecji . Kiedy dolecieliśmy do Grecji było niemiłosiernie gorąco . Schodząc z Luny wyczarowałam nad nią chmurkę , która delikatnie posypywała ją śniegiem .
- Powinno Ci być teraz trochę przyjemniej .
- Na pewno będzie
- Idziemy teraz czy potem jak będzie trochę chłodniej ?
- Teraz jest stanowczo za ciepło  , więc może później
- Dobrze .

Jack

Elsa patrzyła z tej górki na Ateny . Czułem tu to , co przy tamtej świątyni w Japonii , tylko trochę słabiej . W okolicy czułem dużo magi , nie aż tyle co u Elsy w pałacu , ale zawsze więcej niż w innych miejscach . Położyłem się na trawie jedną rękę dałem pod głowę drugą na oczy i cieszyłem się chwilą ciszy . Nagle po mimo zamkniętych oczu ( czy jak to tam się odmienia ;-; ) zobaczyłem dziewczynę trochę podobną do Elsy . Takie same oczy , ten sam błysk w oku . Figura i karnacja też .Różnica była taka , że ów dziewczyna miała długie do łydek czarne z niebieskimi pasemkami włosy . Ubrana była jak wszystkie te grecki posągi . Do pleców miała doczepioną czarną pelerynkę z sierpem księżyca , otoczonego gwiazdami .
- Witaj Jack
- Kim jesteś ?
- Trochę przykro  ,że mnie nie pamiętasz , ale w sumie mnie nie widziałeś , chociaż głos słyszałeś nie raz .
Zaśmiała się i znikła tak szybko jak się pojawiła .Kiedy otworzyłem oczy Elsa właśnie robiła sobie warkocz . Kiedy już go zrobiła przerzuciła go na lewe ramię , wstała i rozejrzała się dookoła . Oczy miałem lekko przysłonięte włosami . Odetchnęła głęboko i zaczęła iść w tylko sobie znanym kierunku . Kiedy już zniknęła mi z oczu podleciałem do góry i leciałem za Elsą . Szła i szła . Kiedy doszła do jakiegoś pomniku przystanęła . Był to posąg kobiety w rozpuszczonych włosach i z łukiem w ręce . Z lewej strony stał wilk a z prawej sarna  . Na jej prawym ramieniu siedział sokół .To była chyba Artemida ( Dokładnie ) Elsa przejechała palcem po powierzchni na której stała rzeźba .Poczułem jak koło Elsy zaczął delikatnie wiać wiatr . poruszyła parę razy ręką i koło niej wyrosły niezapominajki . Usiadła i zaczęła z nich robić wianek . Kiedy skończyła kwiaty zniknęły , a Elsa wstała i lekko się otrzepała . Nie wiem jak , ale uniosła wianek do góry i po chwili bez dotykania opadł na głowę posągu . Potem poszła w stronę lasu i cały czas rozmyślała na głos . Z mojej wysokości nie bardzo słyszałem co , ale to musiało być dla nie ważne . Elsa szła , aż do małego jeziorka .
- Artemido jesteś tu ?
Popatrzyłem na Else zaskoczony . Co ona kombinuje ? Stała tak chwile po czym zaczęła się odwracać gdy usłyszeliśmy głos .
- Tak Elso już tu jestem . Odpowiesz teraz na moje pytanie ?
- Odpowiem .
Schowałem się w gałęziach drzew i przysłuchiwałem się rozmowie . Elsa wzieła głęboki oddech
- Nie dołączę do łowczyń
- Dlaczego ? Czyżbyś oddała komuś swoje serce ?
- Nie wiem . Miłości tak naprawdę nigdy nie zaznałam .
Dopiero w tedy zauważyłem jak wygląda Artemida . Na oko miała 14 lat . Otoczona dziewczynkami , które mogły mieć nie więcej niż 15 lat. Sama Artemida miała długie , lekko kręcone rude włosy . Ubrana w czarną bluzę z kapturem i legginsy w kolorze moro . Do tego trampki . Ubrana była tak jak wszystkie dziewczyny tyle , że na głowie miała coś dziwnego  kamieniami w odcieni nocnego nieba
( Takie coś miała - tiara gotycka tylko ciemno niebieska , a nie zielona )
- Więc jaki jest powód odrzucenia mojej propozycji ?
- Będąc z wami unika się chłopców , niemal nimi gardzicie . Ja uważam , że niektórzy są całkiem mili i dobrzy . Co chyba samo w sobie mnie wykreśla z twoich łowczyń . Po za tym jest chłopak którego polubiłam .
- Polubiłaś czy pokochałaś go ? To jest duża różnica . Po za tym ja też uważam , że niektórzy chłopcy , ale nie mężczyźni są dobrzy . Mój brat jako dzieciak był naprawdę uroczy .
- To jest pierwsza osoba od lat , której chyba mogę zaufać . Bez obrazy .
- A jak się zwie ?
- Jack Frost
- Ten Strażnik Marzeń ? Będziesz mieć przez niego problemy .
- Za długo żyje w spokoju . Potrzebuje urozmaicenia .
- Jak zmienisz zdanie to daj znać . A teraz żegnaj
- Do zobaczenia w przyszłości
Artemida i wszystkie dziewczyny odwróciły się by po chwili zniknąć w miejscu z którego wyszły . Elsa zaczęła się kierować w stronę naszego przystanku . Szybko poleciałem i udawałem , że śpię. Rozmyślając o tym , że Elsa zaczęła mi ufać zasnąłem


Jeszcze z jakieś 30 rozdziałów jak nie więcej i zobaczycie po co mi te informacje o Bogach XD 

Hej

Przepraszam , że w sumie mało wrzucam , ale do przyszłych rozdziałów murze dużo poczytać o różnych bóstwach . Nie tylko Greckich czy Rzymskich , ale od jeszcze wielu innych  . Chciałabym , aby to co pisze miało w sobie jak najwięcej prawy ( w sensie widok rzeczywistych miejsc i no właśnie .. postaci typu Bogów ) Mogę powiedzieć , że na 90 % dziś będzie rozdział i w piątek . Jeśli dobrze pójdzie to może jeszcze w sobotę uda mi się coś napisać :D .

środa, 30 grudnia 2015

Rozdział 16


Elsa

Po naszej krótkiej rozmowie lecieliśmy znów c ciszy . Po paru godzinach zauważyła, , że i Jack  i Luna się zmęczyli .
- Co powiecie na przerwę ?
- Nie trzeba .
- Widzę , że się zmęczyłeś . Chwila przerwy nas nie zbawi , a ty i Luna nabierzecie sił , zjecie coś i napijecie się
- Niech będzie
- Widzicie pod nami ten zagajnik ?
- Mhm
- Tam wylądujcie .
Luna od razu zanurkowała w dół i wylądowała pod wielkim kasztanem  , a Jack zaraz obok . Szybko zeszłam z Luny i wyciągnęłam butelki z wodą  i pudełko , w którym były różnego kształtu pierożki i małe , mięsne kuleczki o pięknym złotym kolorze . Podałam Jackowi butelkę wody i pojemnik z jedzeniem . Lunie zrobiłam wiaderko i nalałam tam wody . Jack szybko pochłonął i przekąski i wodę . Luna wypiła wszystko i zaczęła skubać trawę . Podeszłam do kasztana pod którym siedział Jack . Przyłożyłam czoło do pnia i szepnęłam
- Våkn opp min venn  (obudź się przyjacielu )
Kasztan , któremu pojawiały się pierwsze pączki szybko rozkwitnął sprawiając ,  że w całej okolicy czuć było jego zapach .
- Odpocznijcie jakiś czas .
- Ale my już odpoczęliśmy
- Jack sądząc po tym co jadłeś jesteśmy w Kazachstanie  . To znaczy , że jesteśmy nieco ponad w połowie . Zdrzemnij się , a ja w tym czasie pomówię z bliźniętami . Wypadało by się czegoś dowiedzieć o nich .
- Tylko chwilkę okey ?
- Dobrze , a teraz odpocznij .
Założył kaptur na głowę , opar ją o drzewo i zamknął oczy . Wyjęłam ostrożnie z plecaka portfel i wyjęłam klucz bliźniąt . Odeszłam kawałek , żeby rozmowa nie obudziła Jack'a .
- Gemini mogę was prosić ?
Z klucza zaczął pojawiać się dym i po sekundzie stali przede mną Len i Rin
- O co chodzi Ojōsan ( panienko ) Elso ? 
- Mogę prosić żebyście mi coś o sobie powiedzieli ? 
- Jesteśmy jak łatwo odgadnąć  bliźniętami . Żyliśmy normalnie przez 14 lat . Jak każde dziecko w naszych czasach . Pewnego dnia gdy zbieraliśmy w lesie maliny zauważyliśmy coś złotego . Kiedy go dotknęliśmy zostaliśmy wymazani z tego świata i przeniosło nas do innego świata . Był to wielki , ale pusty dom . Było w nim wszystko czego potrzebowaliśmy , poza innymi ludźmi . Później się dowiedzieliśmy , że gwiazdy nas wybrały , ponieważ żaden śmiertelnik nie widział klucza . Przenosiliśmy się z miejsca na miejsce , aż wylądowaliśmy blisko naszego rodzinnego miasta . Na dachu tej świątyni . Będąc samymi od 6 tysięcy lat zaczęliśmy się zmieniać , potrafiliśmy przyjąć każdy kształt jaki chcieliśmy , ale ten lubimy najbardziej .
- Dlaczego ?
- W takim wyglądaliśmy kiedy zostaliśmy zamknięci w tym kluczu . Raz do roku wszystkie znaki się spotykają i rozmawiają . Każdy z nich przebywa osobna , ale gdy jakaś osoba nas zbierze to miejsce w którym żyjemy łączą się i przebywamy razem . Przynajmniej tak nam mówili  My jesteśmy najmłodsi . Cieszymy się , że nas znaleźliście i już dłużej nie będziemy sami . Dziękujemy .
- Nie ma za co , ale mówiliście , że nie mamy dość mocy by was utrzymać . O co w tym chodziło ? 
- Wyobraź sobie dużą pustą beczkę . W środku jest wypełniona tylko trochę , ale z czasem gdy znowu tam zajrzysz będzie trochę więcej i znowu i znowu . Z czasem się napełni . Wasza energia dopiero została przebudzona , minie więc trochę czasu nim będziemy tu mogli być dłużej . 
- Dziękuje . Chcecie odpocząć ?
- Chętnie . Jeszcze raz dziękujemy , że nie będziemy sami .
I znowu pojawił w ich miejscu klucz .  Dowiedziałam się paru istotnych rzeczy . Rozmyślając o tym doszłam do Luny i Jack'a . Oboje spali . Wyciągnęłam z plecaka książkę o minerałach i usiadłam obok Jack'a . Nie wiedziałam w jaki sposób Bliźnięta zostały uwolnione , ale miało to chyba jakiś związek z tym kamieniem od Roszpunki .

Jack

Kiedy się obudziłem Elsa siedziała obok mnie i czytała książkę . Co jakiś czas coś zaznaczała . Słońce pomału zachodziło . Fajna chwilka nie powiem . Spodziewałem się , że Elsa obudzi mnie po jakiś maksymalnie 15 minutach , a musiałem spać co najmniej 2 godziny .
- Co czytasz ?
Wystraszyłem ją bo lekko podskoczyła . Trzepnęła mnie delikatnie w głowę
- Nie strasz mnie tak ! Czytam o minerałach . Mam wrażenie , że z następnymi znakami też trzeba jakieś kamienie dać ...
- Czy jest coś o czym nie pomyślałaś ?
- Nie wiem .
- Panna Perfekcyjna zawsze o wszystkim myśli .
- " Panna Perfekcyjna " ? Jesteś pewny , że panna ?
- A nie ?
- Może jednak nie ?
- A może jednak tak ?
- To czy nią jestem wiem tylko ja .
- Łatwo to sprawdzić .
Elsa podniosła prawą brew bardzo wysoko .
- Jak chciałbyś to niby sprawdzić ?
W tedy dopiero zrozumiałem jak to zabrzmiało .
- Zacznę Cię łaskotać , aż powiesz mi .
- Mogę skłamać i co wtedy ?
- Będę żyć w błędzie .
- Niech będzie .
Elsa rzuciła mi butelkę .
- Napij się . Znowu mamrotałeś przez sen .
- Co tym razem mówiłem
- Coś w stylu " Spokojnie będzie dobrze . To w cale nie boli . Nie ma czego się bać " BOtem przestałam Cie słuchać .
- To brzmi co najmniej dwuznacznie .
- No co ty nie powiesz .
- Czego dowiedziałaś się o Lenie i Rin ?
Zaczeła mi opowiadać jak potoczyła się rozmowa ( Jack spał , ale wy nie więc jak ktoś zapomniał to zapraszam wyżej XD ) .
- Porównali nas do beczki ? Serio ?
- Mhm
- Jestem ciekawy co takiego jeszcze potrafią
- Jak będziemy ich potrzebować to nam pomogą
- Skąd to wiesz ?
- Czuje to
Luna się obudziła i zarżała . Wstała i zaczęła szybko machać skrzydłami , ale nie tak by odlecieć .
- Chcesz już lecieć ? - spytała
Luna pokiwała głową i schyliła się lekko , żeby Elsa mogła łatwo na nią wejść . Elsa popatrzyła na mnie pytająco .
- Gotowa ?
- Gotowa , jeśli i ty jesteś gotów ( Kto mi powie z czego to jest cytat ? :P )
Elsa zgrabnie wskoczyła na Lunę i dalej lecieliśmy w stronę Grecji .

Przepraszam , że ostatnio nie było , ale biednemu zawsze wiatr w oczy . To komputer się nie chciał odpalić to internet padał ;-;

niedziela, 27 grudnia 2015

Rozdział 15


 Elsa

Jack wspaniałomyślnie pozwolił mi się przebrać . Poszedł jak to ujął ? " Coś zobaczyć " . Szłam sama przez miasto w stronę parku . Kiedy byłam już blisko miejsca w którym nocowaliśmy poczułam chłodny powiew . To znaczył , że albo Luna leci w moją stronę , albo gdzieś tu Jack przeleciał . Na spotkanie wyszła mi Luna . Szybko do mnie podeszła i łbem szturchnęła mnie w bark . Wyciągałam z plecaka długie i dość obcisłe czarne legginsy , do tego stworzyłam białą bluzkę na krótkim rękawie . Śnieżna bluzka przyjemnie ochładzała moje nagrzane plecy . Zabrałam się jeszcze za włosy . Zrobiła, sobie wysoko upiętego kucyka , którego związałam białą wstążką . Sukienkę spakowałam do torby . Popatrzałam na baletki które miałam na nogach i po chwili namysłu wyciągałam z torby miętowe adidasy . W głębi duszy wychwalałam Olafa pod niebiosy za te rzeczy które mi w ciągu wielu lat przyniósł .
- Jesteś gotowa na dalszą drogę Luno ?
Zarżała i podeszła bliżej mnie .
- Teraz wystarczy poczekać na Jack'a
Czekałyśmy na niego półgodziny . w tym czasie wplotłam w grzywę Luny małe kwiaty wiśni . Kiedy wreszcie się zjawił był bledszy niż zwykle .
- Stało się coś ?
- Nie ... Lecimy już ?
- Dobrze , a powiesz mi co takiego robiłeś ?
- Jak będziemy daleko od tego miejsca to Ci powiem .
- Dobra to następny cel Grecja .
Ubrałam plecak i jednym szybkim susem wskoczyłam Lunie na grzbiet .
- Mogę Cię prosić , żebyś przez jakiś krótki czas poleciała szybciej ? - spytał Jack Lunę .
Pokiwała głową i poszybowała szybko w górę . Lecąc , patrzałam jak ludzie chodzą i rozglądali się po parku . Za niedługo wiśnia przekwitnie . Naglę przykuło mnie jedno miejsce . Wokół niego było trochę śniegu , ale ludzie stali wokół czegoś i ewidentnie to podziwiali . Obróciłam głowę w stronę Jack'a . On obrócił się w drugą stronę tak aby nie patrzeć na mnie .

Jack

Miałem nadzieje , że nie widziała co było w tłumie tych osób . Zerknąłem na nią kątem oka i zauważyłem jej podniesioną pytająco brew . Kiedyś może jej powiem bo teraz mi raczej nie uwierzy  ( Ale o co chodzi dowiecie się później :D ) Lecieliśmy przez długi czas w ciszy .
- Jak Ci się żyje od kiedy jesteś Strażnikiem ?
- Dzieciaki zaczynają we mnie wierzyć więc jest genialnie .
- To dobrze . Ciekawi mnie jedna rzecz .
- Jaka ?
- Ta dziewczynka mnie widziała . Jest pierwszą zwykłą osobą , która mnie widzi . I jedyną od 250 lat . Nawet sprzedawca w tej " knajpce " nie był zwykły . Miał taką dziwną aurę . Nigdy takiej nie widziałam , ani o takiej nie czytałam .
- Widzisz ludzką aurę ?
- Czasami kiedy ktoś , coś bardzo przeżywa potrafię ją zobaczyć . Aury są niezwykłe u normalnych ludzi w sumie nie potrzeba silnych emocji . Wystarczy małe uczucie i już je widać . Stąd wiem , że ludzie w tamtym tłumie byli w większości zdziwieni .
- A jaką ja mam  teraz ?
- Osoby nieśmiertelne mają specyficzną aurę , która potrzebuję mocnego impulsu żeby się zmienić . - Patrząc na Ciebie mogę powiedzieć , że jesteś poddenerwowany .
 Nieźle mnie zaskoczyła . Naprawdę potrafiła odczytać moją aurę .
- To co takiego jeszcze potrafisz ?
- W teorii ? Wiele , a w praktyce nie bardzo wiem . Nie miałam jakoś okazji wypróbować wszystkich umiejętności . Po za tym ostatnio z coraz większą łatwością przychodzi mi rzucanie prostych czarów .
- Więc przez te 250 lat uczyłaś się magi , zielarstwa , kultury Japonii ...
- Wszystkich krajów - przerwała mi Elsa
- Kultury wszystkich krajów , widzisz aurę . Coś jeszcze pominąłem ?
- Czytałam co nieco o historii i mitach . Wiesz , że bogowie greccy , rzymscy , nordycy , japońscy i inni na prawdę istnieją ?
- Serio !?
- Tak . Rzadko się pokazują , a jak się pokazują to głównie po to by uwieść jakiegoś człowieka bądź inne stworzenie .
- Spotkałaś jakiegoś ?
- Dawno temu najprawdopodobniej Nike - boginie zwycięstwa .
- Po czym poznałaś , że Nike ?
- Na plecach miała skrzydła . Po za tym zdawało mi się , że czasami wołała " zwycięstwo " . Więc pomyślałam  że to Nike
- Więc miałaś dość przyjemnie i niezwykłe życie
- Niezwykłe ? W ciągu 250 lat widziałam tylko raz wyszłam z domu i nikt mnie nie widział . Nike Neil , Horo tylko ich widziałam . Nike raz , a Neila i Horo czasami . No i Olaf co pełnie przychodził na chwilę .
- Ale nie przeszkadzało Ci to . Miałaś jakieś zajęcie . Uczyłaś się , czytałaś , jednym słowem miałaś coś co chciałaś robić i robiąc to wkładałaś w to całą duszę .
- Ty także miałeś coś takiego . Chciałeś rozbawiać dzieci czyż nie ? Mimo że Cię nie widziały kochałeś je i były dla Ciebie ważne prawda ?
- W pewnym sensie masz rację . Nie miałem z kim rozmawiać . Dlatego lubiłem wcześniej wkurzać Kangura znaczy Zająca . Jako jeden z pierwszych zauważył mnie i zaczął zemną rozmawiać .
- Ale teraz ta samotność Ci już minęła prawda ?
- Trochę
Podleciałem trochę bliżej Luny i Elsy .
- Od teraz cokolwiek się stanie zawsze będę z Tobą . - powiedziała po czym palcem wskazującym dotknęła pod którym biło moje serce ( Bo jak napisałam , że w lewą pierś to źle to brzmi :D ) - zawsze znajdziesz mnie tutaj


Lekko spóźniona , ale te 5 minut chyba wybaczycie ? :D 



sobota, 26 grudnia 2015

Rozdział 14


Elsa

Wieczorem , gdy Słońce niemal już zaszło , zebraliśmy się i poszliśmy w głąb parku , tam gdzie posłałam Lunę .Zastaliśmy ją jak patrzyła na Księżyc , który właśnie wyłaniał się na horyzont . Kiedy nas zobaczyła położyła się i podniosła skrzydło .
- Co ona robi ? - spytał Jack
-Zdaje się , że chce byśmy się położyli pod jej skrzydłami i zasnęli . Chcesz odpocząć , czy raczej wolałbyś coś zjeść ?
- w sumie można by coś jeszcze zjeść .
Wyciągam z torby pudełko . Kiedy je otworzyłam na pokrywce pojemnika pojawiły się 2 pary pałeczek . W środku było paręnaście rodzai sushi , trochę Gomae , paręnaście Takoyaki i znowu marę onigiri . Zaczęliśmy jeść . Miałam problemy , żeby się w niektórych momentach przełamać , ale spróbowałam każdej potrawy , znaczy zjadłam po jednej sztuce z wszystkiego . Jack nie wybrzydzał i pochłonął wszystko . Kiedy zjedliśmy odłożyliśmy pałeczki do pudełka . Gdy go wsadzałam wyciągałam z torby wodę . Rzuciłam ją Jack'owi złapał , odkręcił i duszkiem wypił od razu całą zawartość .
- Cholernie słone to było
Odkręciłam i wzięłam łyk wody .
- Trochę
- To teraz spać ? Chyba , żeby Ci przeszkadzało gdybym spał obok Ciebie
- Czemu miało by mi to przeszkadzać ?
- Nie wiem .
Wyciągałam z torby dwa duże koce . Jeden położyłam pod Luną , którą poprosiłam by wstała , drugi położyłam tak żebyśmy się mogli na nim wygodnie położyć . Kiedy wszystko było gotowe zawołałam do Jacka
- Połóż się pierwszy ja jeszcze tylko wszystko pochowam do torby .
Skinął głową i położył się po skrzydłem Luny . Po chwili położyłam się obok niego , a Luna przykryła nas swoimi śnieżnymi skrzydłami .
- Może być ? - zapytałam
- Całkiem przyjemnie . Luna jest tak fajnie chłodna
- Domyślasz się z czego jest zrobiona .
- No nie wiem . Na pewno nie z lodu i śniegu .
I nastała chwila ciszy . Przełamałam ją
- Dziękuje
- Za co ?
- Za to , że ze mną tu jesteś , że zgodziłeś się ze mną polecieć .
- Cała przyjemność po mojej stronie .
- A teraz odpocznij . To , że teraz jest łatwo nie znaczy , że będzie tak przez cały czas .
- Ach jak miło dodajesz otuchy nie powiem .
- Dobranoc Jack
- Dobranoc Elsa
Patrzyłam na gwiazdy . Wyglądały nieco inaczej niż te w moim domu . Odwróciłam się w stronę Jack'a i zauważyłam , że już śpi . Sama zakłam oczy i poszłam spać . Może i nie potrzebuje snu , ale czuje się bardziej po nim wypoczęta .

Jack

Kiedy się obudziłem świtało . Popatrzyłem na Else , spała bardzo blisko mnie . Jej mała , drobna ręka była oparta o pój policzek , za to moja ręka była na jej biodrze . Odległość między nami była bardzo nie wielka . Nie chciałem wprowadzić Else w zakłopotanie więc ściąłem rękę z jej bioder i jeszcze delikatnie się od niej odsunąłem .
- Dzień dobry Jack
- Cześć
Elsa zdjęła rękę z mojego policzka i lekko się zarumieniła .
- Przyjemnie Ci się spało ? - spytałem
Popatrzyła mi w oczy , po czym uśmiechnęła się jakby wiedziała coś o czym ja nie wiem , a powinienem .
- Dobrze , ale Tobie chyba spało się chyba lepiej . Wiesz , że mówisz przez sen ?
- A co mówiłem ?
- Po za dziwnymi i cichymi jękami ? Mamrotałeś coś bez sensu .
Mimo że to powiedziała jej oczy mówiły , że nie do końca była szczera , ale na razie nie będę drążył tego tematu .
- A Tobie Co się śniło ? - kolejny raz zapytałem
-Nie jestem pewna , ale możliwe , że śniła mi się waga .
- W sensie ten znak zodiaku ?
- Mhm . Widziałam tylko kontur kobiety . W ręce trzymała wagę był na niej jakiś zielony kamień . Całe jej tło było zielone .
- Zielony kamień ? Co to znaczy ?
- Nie wiem . Klucz Lena i Rin zareagował na kamień od Roszpunki ...
- Roszpunki ? Znałaś Roszpunkę ?
- Była moją kuzynką . Teraz już nie żyje .
- Wiem , ze nie żyje . Pamiętam ją jak miała długie blond włosy . Potem Julek jej obciął i miała do końca życia brązowe .
- Z brązowymi była na mojej koronaci .
- Nie smuć się . Idziemy coś jeszcze zobaczyć , czy lecimy po wagę ?
- Skoro już tu jesteśmy to może zjemy coś tutaj ?
- Dobry pomysł ! A co ?
- Mama od tej dziewczynki z wczoraj poprosiła bym przyjęła w ramach podziękowań 500 jenów . Z tego co wyczytałam na tych broszurach powinno starczyć 2 rameny
- Rameny ?
- Jesteś starszy , a nawet nie wiesz jak się nazywa zupa japońska .
- No dobra , ale pozwolisz , że polecimy .
- Luna jeszcze śpi .
- A kto tu coś mówił o Lunie ?
- Wstałem i wziąłem jej torbę . Elsa w tym czasie wstała . Wziąłem ją szybko w ramiona i poleciałem w górę .
- Jack ...
- Tu twoje prywatne linie lotnicze " Jack " w czym mogę pomóc ?
- Nie tak wysoko . Nie zauważysz tej karczmy
- Karczmy ? Tego słowa już raczej się nie używa . Sądząc po tym co tam serwują będzie to jakaś mała knajpka .
Ale tak jak chciała obniżałem lot . Elsa bardziej wczepiła się w bardziej w moją bluzę, a mi po raz pierwszy przeszedł dreszcz . Wyciągała swoją rękę i poleciałem w wybranym przez nią kierunku .
Elsa zamówiła dla nas 2 rameny nie używając ani jednego słowa tylko gestów .  Kiedy kucharz przyniósł na ladę stolika 2 miseczki uśmiechnął się serdecznie do Elsy i zaczął obsługiwać innych klientów .
- Jak już zjesz makaron i dodatki przechyl miseczkę i wypij bulion - pomogła mi Elsa
- Przecież wiem
- Nie wątpię po prostu przypominasz mi zachowaniem Anie  Wiecznie uśmiechnięte dwa wolne duchy .
Kiedy skończyliśmy jeść Elsa zostawiła pieniądze na blacie obok miseczek i wyszliśmy
- Zanim polecimy pozwolisz , że się przebiorę ?
- Spoko .