muzyczka
niedziela, 5 listopada 2017
Witam
Nadszedł ten dzień po ponad roku, na koloniach znalazłam chłopaka który sprawił że moje życie nabrało kolorów przez co całkowicie porzuciłam pisanie na jego rzecz, teraz kiedy ze mną zerwał nie bardzo wiem co ze sobą zrobić więc jeśli jeszcze ktoś tu jest to miło mi z tego powodu ale na 90% przeniosę i to opowiadanie na wattpada, mam nadzieje że ktoś będzie chciał to czytać ;)
poniedziałek, 19 września 2016
Duża rozkmina
Siedzę ostatnio i dochodzę do ciekawego wniosku . Tak jak większość tego co pisze mogę pisać cały rok tak Jelsa na to do siebie że tylko w zimę moje wypociny są czytelne . Po długich rozmyślaniach stwierdziłam , że ten blog wstępnie będzie prowadzony w okresie zimowym - późną jesienią do wczesnej wiosny . To pisania rozdziału 23 biorę się od dłuższego czasu ale nic ... więc no ...najwcześniej we październiku ( o ile będzie chłodny ) pojawi się rozdział .
sobota, 9 lipca 2016
Szkoda gadać
Plan był dobry lecz wykonanie jak zawsze :D Jutro jestem ostatni dzień w domu i wyjeżdżam na 2 tygodnie na kolonie ... W ten czas raczej nie pojawią się żadne rozdziały . Dzisiaj raczej też się nie pojawi , bo już się pakuję , ale postaram się jutro w godzinach wieczornych dodać rozdział . Przepraszam za dzień zwłoki . Wyszło jak wszyło . Wasza Karin
sobota, 2 lipca 2016
Rozdział 22
Jack
I ja i wróżka patrzeliśmy na Else szeroko otwartymi oczami . Patrząc na nas zaśmiała się słabo .
- Młodego smoka nigdy nie widzieliście ?
- Szczerze to nie - powiedziałem .
- Jak pani masz na imię ?- spytał mały stworek
- Elsa a mój przyjaciel to Jack .
- Ja jestem Erin . Szukacie czegoś ?
Popatrzyłem na nią . Nie wiedziała co zrobić , czułem to . Kiwnąłem głową , a ona westchnęła .
- Szukamy klucza zodiakalnego .
- Ach ! Szukacie klucza Sagittarius'a !
- Strzelca ? - spytałem
- Naprawdę znasz jakieś języki . Myślałam , że żartujesz .
- To co ? Według Ciebie mam za dużo zalet , żeby jeszcze rozumieć języki ?
- Prawdę mówiąc ... według mnie masz więcej wad niż zalet . Jesteś nieco arogancki , dzieciny , niepoważny ..
- Ha ha . Bardzo zabawne . Mam dużo zalet.
- Zwłaszcza skromność
- Pff
- I jesteś całkiem słodki ... kiedy śpisz .
- Pyskata się stałaś wiesz ?
- Twój wpływ .
- To dlaczego ty na mnie nie wpływasz ?
- Nie wiem ... masz opory na mój intelekt - zachichotała
- Jesteście zabawni ! - zawołał Erin
- Pół roku jesteśmy już razem więc trochę się znamy ... - zaczęła Elsa
- Czyli jesteście razem ?
- Nie , podróżujemy razem - powiedziałem
Na policzku Elsy wykwitł mały rumieniec .
- Szkoda ... Panienko Elso mogłabyś zabrać te jaja ?
- Mhm
Schyliłem się z Elsą i zacząłem wkładać pojedynczo jaja do torby . Elsa każde delikatnie głaskała . Smok na jej ramieniu patrzał na mnie przekrzywiając nieco głowę . Kiedy skończyliśmy , zaczęliśmy
razem lecieć za wróżką .
- Każdy klucz jest przez coś strzeżony . My pilnujemy strzelca , minotaur byka ...
- Co chroni bliźniąt ? - spytałem
- Z tego co wiem to lisi demon . Będzie on podążał za osobą która ma klucz dopóki nie uzna , ze osoba jest godna posiadania go .
- Mógłbyś go jakoś opisać ? - spytała Elsa
- Więc no ... ubrany zapewne w tradycyjne ubranie Japońskie , długie i ostre paznokcie . Włosy też pewnie będą długie , lisie uszy i ogon , albo kilka ogonów ... a czemu pytasz panienko ?
Nic nie odpowiedział tylko wyciągnęła z portfela klucz Gemini .
- Nie spotkaliśmy go jeszcze .
- Spotkacie go dopiero kiedy uzna to za stosowne ... może zechce wam towarzyszyć ?
Wzruszyłem ramionami . Wróżka kierowała nas w stronę 2 drzew , które były tak wygięte , że tworzyły coś na kształt koła .
- To jest portal do wioski wróżek . Kiedy tam wejdziecie wasz wygląd się zmieni . Niczego nie stracicie . Odzyskacie wszystko jak tylko wrócicie . Złapcie się za ręce , ja złapie panienkę Else i wejdziemy w portal .
Chwyciłem Else za rękę . Ścisnęła nieco moją dłoń i weszliśmy w portal . Widziałem masę kolorów . Po kilku sekundach byliśmy w ogromnej wiosce . Niewielkie domy zbudowane były z korzeni , liści czy po prostu mieszkania były w dziuplach drzew . Po środku wioski było kilka mniejszych drzew , które wyginały się tworząc baldachim . Pod nim był niewielki podest , a na nim leżał klucz strzelca . Kiedy przestałem podziwiać to miejsce popatrzyłem na Else i zabrakło mi tchu . Patrzyła na mnie dużymi zielonymi oczami , na policzkach miała delikatne rumieńce . Ubrana w opinającą jej zgrabną figurę sukienkę do połowy uda , do kolan nogi miała poprzekładane wstążkami zielonymi . Z pleców wyrastały jej skrzydła niczym motyla . Włosy falami opadały jej do kostek . Za nią stał duży smok .
Elsa
Kiedy przestałam podziwiać krajobraz spojrzałam na Jack'a. Chyba po raz pierwszy widziałam go w krótkiej koszulce . Idealnie opinała jego umięśniony tors . Odwrócił się do mnie u zaczął patrzeć mi w oczy . Jego wzrok przesuwał się na dół do stóp i wrócił patrząc mi w oczy .
- Cudnie wyglądasz - pochwalił mój nowy wygląd .
Nie umiałam wykrztusić słowa . Jack tym komplementem mnie zaszokował . Po chwili się odezwałam .
- Skrzydła ćmy tobie również pasują . Ten burzowy odcień ...
Uśmiechnęliśmy się do siebie .
- To nasza wioska , koniecznie zostańcie tu dłużej niż tylko po klucz . KALETE ! Mamy gości , nowych właścicieli klucza ! Trzeba ich dobrze ugościć .
Od razu podleciała do nas kobietka , która ubrana była niczym osa , do tego była całkiem wysoka i miała skrzydła jak pszczoła . Popatrzyła na nas i tak jak się pojawiła tak szybko znikła . Kiedy szliśmy w stronę klucza obserwowała nas mnóstwo wróżek . Chcieliśmy podnieść klucz , ale smok pochwycił go delikatnie w zęby i dwoma machnięciami skrzydeł znalazł się przy portalu . Położył klucz na ziemi i zwinął się wokół niego w kłębek . Głowę przykrył skrzydłem .
- Zdaje się , że nawet smok nie chce byście jeszcze szli . Przenocujemy was i oczywiście nakarmimy was i smoka .
- Dziękujemy , ale czy to nie za duży problem dal was ?
- Problem ? Problemem dla nas byłoby gdybyśmy zostawili was nie dając wam do spróbowania naszych specjałów .
Erin zaprowadził nas do największego z domów . Kiedy weszliśmy był udekorowany niczym na ślub . Na ogromnym stole było pełno kolorowego jedzenia .
- Usiądźcie i jedźcie . Za chwile przyjdą inne wróżki , które chciały by was zobaczyć . Chcecie naszego specjalnego słodkiego nektaru ?
- Jeżeli Elsa weźmie to nie widzę problemu .
- W takim razie jeśli to już nie będzie za wiele .
Na stole były babeczki , ciasta , ciasteczka , sałatki , pieczenie i wiele więcej . Kiedy już przyszli wszyscy i każdy się najadł Kalete przyniosła z pomocą Erina beczkę z płynem o kolorze miodu . Do wysokich kieliszków nalali nam go . Kiedy go wypiliśmy , wróżki szybko wyszły . Czułam się nieco dziwnie . Ten nektar rzeczywiście był słodki , ale ...
- Zaprowadzę was teraz do sypialni .
Po chwili doszliśmy do dużego pokoju . Pod ścianą stało ogromne łóżko . Na ziemi było coś w rodzaju dywanu . W każdym koncie był maleńki świetlik . Naprzeciw łóżka było jeziorko , które delikatnie parowało . W środku były zapewne jakieś specjalne rośliny ponieważ delikatnie świecił . Nigdzie nie było okna .
- Życzę wam miłej nocy . Na łóżku macie ubrania .
Zamknął za nami drzwi . Było słychać cichy skrzypienie . Staliśmy przez chwile zaszokowani .
- On nas zamknął na klucz ? - spytał Jack
- Chyba tak .
Podeszliśmy do łóżka i zaczęliśmy oglądać ubrania , które Erin nam zostawił .
sobota, 25 czerwca 2016
Rozdział 21
Na początek mały wstęp xD Postanowiłam uchylić nieco rąbka tajemnicy . Jestem osobą , która nie bardzo lubi szybkie historie . Dla mnie są nieco zbyt nierealistyczne . To co piszę , jest powiedzmy , że szczere . Miejsc niewiele jest zmyślonych , a prawdziwe to nieźle musiałam się naszukać , żeby je znośnie opisać . Między Jackiem a Elsą zacznie się dziać raz za jakieś 5 rozdziałów , a potem to dopiero jak znajdą klucze ... a to trochę zajmie . Więc przepraszam . Spróbuje jakoś wcześniej wplątać jakieś romantyczne elementy bo wiem , że są osoby , które na to czekają .
Elsa
Od jakiegoś czasu miałam bardzo złe przeczucie . Czułam , że ktoś nas obserwuje . Szybko znaleźliśmy Lunę i odlecieliśmy trochę od stolicy . Po 15 minutach wylądowaliśmy na jakiejś łące pełnej kwiatów . Jack popatrzył na mnie i zapytał .
- To jaki jest kamień od wagi ? Rin i Len nie byli pewni co do nazwy kamienia , ale byli pewni co do koloru zielonego .
- Zielony turmalin ... przynajmniej tak mi się wydaje .
Wyciągnęłam z portfela klucz , a z pudełka zielony turmalin . Pogrzebałam chwilkę w torbie po czym w moich rękach znalazła się zielona wstążka .
- No to do dzieła - szepnęłam
Jack kucnął naprzeciw mnie i patrzył jak na kluczu kładę kamień i zaczęłam delikatnie wycierać kamień . Klucz po sekundzie drgnął i zamiast niego stała kobieta w prostej zielonej sukience . Jej falowane , brązowe włosy spływały jej , aż do pasa .
- Witam jestem Libra , a wy to ... ?
- Ja jestem Elsa , a to Jack - powiedziałam
- Miło mi was poznać . Zbieracie wszystkie klucze czy przez przypadek mnie znaleźliście .
- Zbieramy - odpowiedział Jack
- Ile już macie ? - spytała
- Ciebie i bliźnięta Rin'a z Len'em .
- Dobrze zaczęliście . Teraz wybaczcie , ale już wrócę . W razie potrzeby wzywajcie .
I znikła . Podniosłam klucz i włożyłam go do portfela koło Gemini i nakleiłam karteczkę z jej imieniem .
- I co ? To tyle ?
- Najwyraźniej
- Jakieś plany gdzie teraz lecimy ?
- Nie bardzo , pozwolisz , że tym razem zdam się na Ciebie .
- Można spróbować .
Następne miesiące upłynęły na poszukiwaniach kolejnego klucza , co jakiś czas miałam gorączkę , co było do mnie nie podobne , a Jack zbijał mi ją . 3 klucz poczuliśmy dopiero w połowie października w Szkocji .
- Poczułaś to ?
- Tak
- Czyżby trzeci klucz ?
- Jestem tego pewna , ale masz pojęcie gdzie jesteśmy ?
- Pitlochry .
- Co ?
- To jest nazwa miejsca w którym jesteśmy .
- Skąd to wiesz ?
- Jako strażnik potrafię podać nazwę miejsca w którym się znajduje oraz potrafię , mogę mówić w każdym języku .
- Mhm ... Zaczyna zmierzchać więc może tu wylądujemy ?
- Dobry pomysł .
W lecieliśmy na małą polane w lesie . Mimo , iż był październik i temperatury na tym terenie były już minusowe , ale wszędzie było pełno ludzi . Słychać było ich z daleka .
- Chcesz zobaczyć co się tam dzieje - spytał Jack .
- Chętnie .
Po miesiącach ćwiczeń latanie szło mi całkiem dobrze , ale brakowało mi pewności siebie , zwłaszcza po tym co się stało , mimo iż pocałunek był tylko po to , aby się ocknął .Czułam się dalej nieco niepewnie mimo tylu miesięcy po tym incydencie . Kiedy lecieliśmy trzymała Jack'a za rękę . Wiedział , że czuje się wtedy pewniej . Podlecieliśmy do tłumu chichoczących ludzi . Byli w rożnym wieku , dzieci i starsi .
- Jak myślisz co tu się dzieje ? - spytałam
- Gdyby było lato mógłbym zakładać , że kolonie czy jakaś wycieczka , ale teraz jest już połowa jesieni , za niedługo będę musiał sprowadzić zimę , a w Szkocji jesień jest zazwyczaj zimna i deszczowa .
Patrzeliśmy na nich a gdy całkiem się już ściemniło , bransoletki , które mieli na rękach zabłysły .
- Uwaga ! Za chwile zacznie się pokaz zaczarowanego lasu . Postarajcie się nie rozdzielać .
Las , który chwile wcześniej był ciemny i złowrogi rozbłysk światłem tysiąca lampek . Całe drzewa świeciły , każdy innym kolorem . Krzewy i łuski również były oświetlone .
- Idziemy sami co ? - zaśmiał się Jack
Kiwnęłam głową . Popatrzył na mnie z błyskiem w oku .
- Bardzo będziesz zła ?
- Za co ?
Przyciągnął mnie do siebie i szybko wziął mnie na ręce .
- Co ty robisz ?! - zapiszczałam
- Tak będzie szybciej .
Przycisnął mnie do siebie mocniej i wziął się szybko do góry . Czułam się dziwnie podekscytowana , adrenalina mi wzrosła .Przejechałam ręką po jego policzku po to , aby szybko poczochrać go po głowie . Przyłożył głowę do mojego policzka przez co nasze oddechy mieszały się . Zdawało mi się , że niemal mruknął . Wylądował w środku oświetlonego labiryntu z żywopłotu . Usiadł na ławce ze mną na kolanach .
- Nie sądziłem , ze tak będziemy się dogadywać - zaczął Jack
- Nie wierzyłam , ze kiedyś będę mogła rozmawiać a co dopiero przytulić kogokolwiek .
- Przytulić Ciebie jest dla mnie zaszczytem .
- Ciesze się , że mogę nazywać Cię przyjacielem .
Jack
Trzymałem Else blisko siebie . Kiedy powiedziała , że jestem od niej przyjacielem .Zrobiło mi się bardzo miło , ale jednocześnie zrobiło mi się nieco smutno . Chwile , które razem spędziliśmy były dla mnie ważne .Kiedy poznałem ją bliżej opowiedziała mi o swoich problemach . Nagle wstała z moich kolan .
- Chodź . Poszukamy tego klucza .
- Dobrze .
Wstałem niechętnie . Czuć było jego magie , ale bardziej wyraźnie . Szukając szliśmy koło siebie . Popatrzyłem na nią z profilu . Szczególną uwagę przyciągnęły jej czerwone usta ... nigdy nie widziałem , żeby je malowała . Przypomniałem sobie jak Elsa mnie pocałowała po to , aby wybudzić mnie spod działania syreny . Przypomniałem sobie każdy dotyk jej drobnych rąk . Może to się wydawać się nielogiczne , ale cieszyłem się , że zima już niedługo . Nie chce rozstawać się z Elsą , ale może jak spędze trochę czasu sam to ogarnę się trochę . Bo przecież to niemożliwe , że Jack Frost się zakochał . Szliśmy tak długo , aż doszliśmy do dziwnej altany .
- Myślisz , że ludzie nie widzą tych kluczy ? - spytałem
- Raczej tak . Inaczej już dawno by je zabrali , sprzedali czy stopili .
- Ludzie to dziwne istoty - odpowiedział dziwny , nieco za wysoki męski głos . Popatrzyłem w dół . Przed nami stał mały stworek . Ubrany w długą do połowy łydek suknie z liści . Miał może z pół metra .Na plecach miał duże skrzydła jak ważka .
- Czemu ludzie są dziwni ? -spytałem
- Są źli , chciwi i ... czekaj ty mnie widzisz ?
- A czemu nie mielibyśmy Cię widzieć ? - odpowiedziała pytaniem Elsa
- Jestem wróżką i tylko istoty magiczne potrafią ujrzeć inne istoty magiczne , czasami , bardzo rzadko , ludzie o oczach zielonych a zwłaszcza dziewczyny .
- Jestem Strażnikiem Marzeń . Ludzie mnie nie widzą dopóki nie uwierzą w moje istnienie .
- A ty dziewczyno ? Nie masz zielonych oczu .
- Chyba mogę przypuszczać , że jestem magiem lub czarodziejką
- Nie spotkałem żadnego maga od co najmniej 200 lat . Pokażesz mi coś , aby to udowodnić ?
Patrzyłem na Else , która schyliła się i palcem zaczęła kreślić jakiś jeden zagmatwany symbol . Kiedy skończyła , Księżyc wyszedł za chmur , weszła w sam środek . Na jej skórze pojawiły się małe jasne świetliki . Wróżka popatrzyła na nią zaskoczona .
- Narysowałaś pani tę runę , aby przyzwać świetliki ?
- Po co przywołać coś większego ?
- Chciałbym wiedzieć czy mam się Ciebie bać .
Podleciałem wyżej i patrzyłem na jej wyczyny . Wróżka zmieniła jedną część runy niemal nie zauważalnie . Elsa dłońmi delikatnie zataczała kręgi . W okół niej pojawiała się gęsta mgła . Gdy zelżała wokół Elsy było 29 jaj wielkości arbuza , a na niej siedział mały smok
CO TO ?!? czy to nowy rozdział ? xD
Elsa
Od jakiegoś czasu miałam bardzo złe przeczucie . Czułam , że ktoś nas obserwuje . Szybko znaleźliśmy Lunę i odlecieliśmy trochę od stolicy . Po 15 minutach wylądowaliśmy na jakiejś łące pełnej kwiatów . Jack popatrzył na mnie i zapytał .
- To jaki jest kamień od wagi ? Rin i Len nie byli pewni co do nazwy kamienia , ale byli pewni co do koloru zielonego .
- Zielony turmalin ... przynajmniej tak mi się wydaje .
Wyciągnęłam z portfela klucz , a z pudełka zielony turmalin . Pogrzebałam chwilkę w torbie po czym w moich rękach znalazła się zielona wstążka .
- No to do dzieła - szepnęłam
Jack kucnął naprzeciw mnie i patrzył jak na kluczu kładę kamień i zaczęłam delikatnie wycierać kamień . Klucz po sekundzie drgnął i zamiast niego stała kobieta w prostej zielonej sukience . Jej falowane , brązowe włosy spływały jej , aż do pasa .
- Witam jestem Libra , a wy to ... ?
- Ja jestem Elsa , a to Jack - powiedziałam
- Miło mi was poznać . Zbieracie wszystkie klucze czy przez przypadek mnie znaleźliście .
- Zbieramy - odpowiedział Jack
- Ile już macie ? - spytała
- Ciebie i bliźnięta Rin'a z Len'em .
- Dobrze zaczęliście . Teraz wybaczcie , ale już wrócę . W razie potrzeby wzywajcie .
I znikła . Podniosłam klucz i włożyłam go do portfela koło Gemini i nakleiłam karteczkę z jej imieniem .
- I co ? To tyle ?
- Najwyraźniej
- Jakieś plany gdzie teraz lecimy ?
- Nie bardzo , pozwolisz , że tym razem zdam się na Ciebie .
- Można spróbować .
Następne miesiące upłynęły na poszukiwaniach kolejnego klucza , co jakiś czas miałam gorączkę , co było do mnie nie podobne , a Jack zbijał mi ją . 3 klucz poczuliśmy dopiero w połowie października w Szkocji .
- Poczułaś to ?
- Tak
- Czyżby trzeci klucz ?
- Jestem tego pewna , ale masz pojęcie gdzie jesteśmy ?
- Pitlochry .
- Co ?
- To jest nazwa miejsca w którym jesteśmy .
- Skąd to wiesz ?
- Jako strażnik potrafię podać nazwę miejsca w którym się znajduje oraz potrafię , mogę mówić w każdym języku .
- Mhm ... Zaczyna zmierzchać więc może tu wylądujemy ?
- Dobry pomysł .
W lecieliśmy na małą polane w lesie . Mimo , iż był październik i temperatury na tym terenie były już minusowe , ale wszędzie było pełno ludzi . Słychać było ich z daleka .
- Chcesz zobaczyć co się tam dzieje - spytał Jack .
- Chętnie .
Po miesiącach ćwiczeń latanie szło mi całkiem dobrze , ale brakowało mi pewności siebie , zwłaszcza po tym co się stało , mimo iż pocałunek był tylko po to , aby się ocknął .Czułam się dalej nieco niepewnie mimo tylu miesięcy po tym incydencie . Kiedy lecieliśmy trzymała Jack'a za rękę . Wiedział , że czuje się wtedy pewniej . Podlecieliśmy do tłumu chichoczących ludzi . Byli w rożnym wieku , dzieci i starsi .
- Jak myślisz co tu się dzieje ? - spytałam
- Gdyby było lato mógłbym zakładać , że kolonie czy jakaś wycieczka , ale teraz jest już połowa jesieni , za niedługo będę musiał sprowadzić zimę , a w Szkocji jesień jest zazwyczaj zimna i deszczowa .
Patrzeliśmy na nich a gdy całkiem się już ściemniło , bransoletki , które mieli na rękach zabłysły .
- Uwaga ! Za chwile zacznie się pokaz zaczarowanego lasu . Postarajcie się nie rozdzielać .
Las , który chwile wcześniej był ciemny i złowrogi rozbłysk światłem tysiąca lampek . Całe drzewa świeciły , każdy innym kolorem . Krzewy i łuski również były oświetlone .
- Idziemy sami co ? - zaśmiał się Jack
Kiwnęłam głową . Popatrzył na mnie z błyskiem w oku .
- Bardzo będziesz zła ?
- Za co ?
Przyciągnął mnie do siebie i szybko wziął mnie na ręce .
- Co ty robisz ?! - zapiszczałam
- Tak będzie szybciej .
Przycisnął mnie do siebie mocniej i wziął się szybko do góry . Czułam się dziwnie podekscytowana , adrenalina mi wzrosła .Przejechałam ręką po jego policzku po to , aby szybko poczochrać go po głowie . Przyłożył głowę do mojego policzka przez co nasze oddechy mieszały się . Zdawało mi się , że niemal mruknął . Wylądował w środku oświetlonego labiryntu z żywopłotu . Usiadł na ławce ze mną na kolanach .
- Nie sądziłem , ze tak będziemy się dogadywać - zaczął Jack
- Nie wierzyłam , ze kiedyś będę mogła rozmawiać a co dopiero przytulić kogokolwiek .
- Przytulić Ciebie jest dla mnie zaszczytem .
- Ciesze się , że mogę nazywać Cię przyjacielem .
Jack
Trzymałem Else blisko siebie . Kiedy powiedziała , że jestem od niej przyjacielem .Zrobiło mi się bardzo miło , ale jednocześnie zrobiło mi się nieco smutno . Chwile , które razem spędziliśmy były dla mnie ważne .Kiedy poznałem ją bliżej opowiedziała mi o swoich problemach . Nagle wstała z moich kolan .
- Chodź . Poszukamy tego klucza .
- Dobrze .
Wstałem niechętnie . Czuć było jego magie , ale bardziej wyraźnie . Szukając szliśmy koło siebie . Popatrzyłem na nią z profilu . Szczególną uwagę przyciągnęły jej czerwone usta ... nigdy nie widziałem , żeby je malowała . Przypomniałem sobie jak Elsa mnie pocałowała po to , aby wybudzić mnie spod działania syreny . Przypomniałem sobie każdy dotyk jej drobnych rąk . Może to się wydawać się nielogiczne , ale cieszyłem się , że zima już niedługo . Nie chce rozstawać się z Elsą , ale może jak spędze trochę czasu sam to ogarnę się trochę . Bo przecież to niemożliwe , że Jack Frost się zakochał . Szliśmy tak długo , aż doszliśmy do dziwnej altany .
- Myślisz , że ludzie nie widzą tych kluczy ? - spytałem
- Raczej tak . Inaczej już dawno by je zabrali , sprzedali czy stopili .
- Ludzie to dziwne istoty - odpowiedział dziwny , nieco za wysoki męski głos . Popatrzyłem w dół . Przed nami stał mały stworek . Ubrany w długą do połowy łydek suknie z liści . Miał może z pół metra .Na plecach miał duże skrzydła jak ważka .
- Czemu ludzie są dziwni ? -spytałem
- Są źli , chciwi i ... czekaj ty mnie widzisz ?
- A czemu nie mielibyśmy Cię widzieć ? - odpowiedziała pytaniem Elsa
- Jestem wróżką i tylko istoty magiczne potrafią ujrzeć inne istoty magiczne , czasami , bardzo rzadko , ludzie o oczach zielonych a zwłaszcza dziewczyny .
- Jestem Strażnikiem Marzeń . Ludzie mnie nie widzą dopóki nie uwierzą w moje istnienie .
- A ty dziewczyno ? Nie masz zielonych oczu .
- Chyba mogę przypuszczać , że jestem magiem lub czarodziejką
- Nie spotkałem żadnego maga od co najmniej 200 lat . Pokażesz mi coś , aby to udowodnić ?
Patrzyłem na Else , która schyliła się i palcem zaczęła kreślić jakiś jeden zagmatwany symbol . Kiedy skończyła , Księżyc wyszedł za chmur , weszła w sam środek . Na jej skórze pojawiły się małe jasne świetliki . Wróżka popatrzyła na nią zaskoczona .
- Narysowałaś pani tę runę , aby przyzwać świetliki ?
- Po co przywołać coś większego ?
- Chciałbym wiedzieć czy mam się Ciebie bać .
Podleciałem wyżej i patrzyłem na jej wyczyny . Wróżka zmieniła jedną część runy niemal nie zauważalnie . Elsa dłońmi delikatnie zataczała kręgi . W okół niej pojawiała się gęsta mgła . Gdy zelżała wokół Elsy było 29 jaj wielkości arbuza , a na niej siedział mały smok
CO TO ?!? czy to nowy rozdział ? xD
piątek, 18 marca 2016
Rozdział 20
Zanim zaczniecie czytać to chciałabym coś ogłosić ... http://historiekarin.blogspot.com/2016/02/a-zatem-o-co-chodzi-xd-chciaabym-zaczac.html Jest to jeden z moich innych blogów który prawdopodobnie odżyje , ten zresztą też . Na tym blogu każdy może dostać własny one shot itd ... XD
Elsa
Lecieliśmy nie więcej niż dwie minuty kiedy mała jaskółka usiadła przede mną i patrzyła mi prosto w oczy . Pierwszy raz patrzyłam na jaskółkę z tak bliska widziałam jej ciemne niemal czarne oczy . Zaczęłam ją delikatnie głaskać . Rozmowa przez długi czas nam nie wychodziła . Myślałam długo skąd wiadomo jaki kolor jest szczęśliwy dla jakiegoś znaku ? Len i Rin mają żółty , ale ja wzięłam pierwszą lepszą szmatkę z góry . I jeszcze te dopasowane kamienie ... muszę się jakoś tego dowiedzieć .
- Ale gdzie lub w czym znaleźć informacje o nich ? - mruknęłam
- Co ?
- Nic głośno myślałam
- Powtórzysz ?
- Ale gdzie lub w czym znaleźć informacje o szczęśliwych kolorach i kamieniach .
- Czyli takiego dużego horoskopu ?
- Co to horoskop
- Czyli nie wiesz co to ? To jest w wielu gazetach i opisuje przyszłość dla jakiegoś znaku zodiaku . Wszystko zależy od dnia i miesiąca urodzenia .
- Jakie informacje są w tych horoskopach ?
- To zależy . Czasami jest żywioł , planeta , gwiazda , układ planet , zalety , wady .
- A jest coś o kolorach i kamieniach ?
- Nie wiem , ale chyba tak . Ząbek czasami coś takiego czyta, tylko mnie to zbytnio nie interesuje .
- Będziemy musieli poszukać horoskopu z informacjami , których potrzebujemy . Kto wie . O ile będą mówiły prawdę to szybko byśmy przebudzili znaki ... no i potem się zobaczy .
- W takim razie jak będziemy w tej Holandii to kupimy jakiś horoskop .
- A masz pieniądze ? Bo z tego co się orientuje to złotych monet chyba nie przyjmują .
- To je wymienimy .
- Dobrze .
Czyli teraz musimy wymienić złote monety na obecną walutę , kupić horoskop aby dowiedzieć się o kamieniach , które później musimy kupić . Lot do Holandii minął szybko i całkiem przyjemnie . Widoki były ładne , ja głaskałam małą jaskółkę .Co jakiś czas przyłapywałam Jack'a jak się na mnie patrzył , ale zaraz odwracał wzrok . Kiedy zaczęliśmy lądować jaskółka wzleciała wyżej . I zaraz znikła . Wylądowaliśmy w niewielkim parku . Zeszłam z Luny i podeszłam do Jack'a
- Idę rozmienić złote monety . Idziesz ze mną ?
- Rozejrzę się za jubilerem . Tyle razy tu byłem , a jednak nie zwróciłem na niego szczególnej uwagi
- Dobrze . Spotkajmy się za jakąś godzinkę .
- Niech będzie .
Poszliśmy każdy w swoją stronę . Szłam uliczkami patrząc na ludzi . Dzieci małe jak Olaf nosiły ogromne torby na plecach . Wszyscy się gdzieś śpieszyli . Po jakiś 15 minutach znalazłam bank .Weszłam do środka i podeszłam do tabliczki z napisem "gold Exchange: . Przy ladzie siedziała kobieta z długimi i mocno kręconymi włosami w kolorze zbliżonym do czarnego .Wyglądała na zdenerwowaną . Kiedy mnie zobaczyła wzięła głęboki oddech i otworzyła szeroko oczy . Po chwili spytała
- W czym mogę pomóc ?
- Chciałabym wymienić te złote monety na normalne .
Kiwnęła głową . Wyjęłam z torby sakiewkę z paroma monetami . Było ich może z 20 . Kiedy podałam je kobieta popatrzyła na mnie dziwnym wzrokiem .
- Skąd pani ma te monety ?
- Znalazłam je w domu .
- Wymienić na Euro tak ?
- Poproszę .
- Za każdą sztukę mogę dać pani 100 Euro . Są stare więc zarobiła by pani więcej u jakiegoś kolekcjonera .
- Dziękuje , że mówi mi to pani , ale nie mogę pozwolić sobie na szukanie kolekcjonera . Nie teraz .
Odebrałam pieniądze i schowałam je do torby .
- Dziękuje bardzo . Miłego dnia
- Dziękuje i nawzajem .
Wyszłam z tego banku i zaczęłam wracać w stronę parku .
???
Kiedy poczułam , że lądują , szybko wzleciałam w górę . Patrzyłam kiedy się rozdzielili . Podążyłam za Elsą i zmieniając się w biedronkę schowałam się w jej włosach . Jack ma silną energię , ale nie zdając sobie z tego sprawy potrafi ją kamuflować . Moc Elsy jest za silną więc pomigałam jej ją ukrywać .
Jack
Z chwilą kiedy rozdzieliłem się z Elsą poczułem , że muszę zrobić wszystko , aby jej nie zawieść . Leciałem szybko uliczkami szukając jakiegoś jubilera . Szybko go znalazłem . Przez szybkę było widać piękne wisiorki czy kolczyki z kolorowych kamieni . Rozglądając się jeszcze za miejscem w którym najlepiej kupić horoskop straciłem jakieś 5 minut .. Wróciłem do parku i czekałem na Else . Miała jeszcze niby półgodziny . Po niespełna 4 minutach widziałem jak Elsa powoli szła w kierunku parku . Kiedy mnie zauważyła uśmiechnęła się . Podleciałem do niej .
- I jak ? Znalazłaś ?
- Tak , wymieniłam . A ty ?
- Też . Chodź kupić ten horoskop .
-Mhm
Elsa szła obok mnie i patrzyła na całą okolice . Przecież to miasto jest ogromne . Może myśli o tym jak wyglądało w jej czasach .
- Podoba Ci się tu ?
- Całkiem ładne miejsce , ale strasznie tłoczno .
- Przyzwyczaisz się .
-Może .
Po chwili byliśmy w sklepie . Gdy byliśmy wśród typowo babskich czasopismach , zaczęliśmy szukać czegoś co mogłoby nam pomóc . Nagle podeszła do nas kobieta czupryną gęstych , kręconych włosów . Kiedy Elsa ją zobaczyła otworzyła szerzej oczy .
- Pomóc państwu w czymś ?
- Tak , jeśli to nie problem . Szukamy gazety z horoskopami , ale takimi , które mają dużo informacji o wszystkich znakach - odezwałem się
Elsa tylko pokiwała głową na znak zgody ze mną . Byłem w tedy naprawdę szczęśliwy , że jako strażnik marzeń rozumiem co mówi , każdy człowiek . Kobieta pochyliła się i podała nam jakaś gazetę .
- W tym magazynie są informacje o gwiazdach , planetach , kolorach , odpowiednik Japońskiego horoskopu , kamieniach i oczywiście wróżby .
- Dziękujemy pani bardzo - odpowiedziała Elsa po czym poszła zapłacić za gazetę .
Kobieta uśmiechnęła się, wyszła ze sklepu i gdzieś zadzwoniła . Podeszłe do Elsy . Pociągnęła mnie lekko za rękawy bluzy w stronę wyjścia .
- Dobrze skoro mamy już te informacje o kamieniach chodźmy je kupić .
- Ok
Szliśmy w kierunku jubilera . Gdy doszliśmy na miejsce Elsa szybko weszła do środka . Widziałem jak rozmawiała ze sprzedawcą . Ten pokazywał jej różnej wielkości kamienie . Nie opodal Elsy zauważyłem mały wisiorek ze śnieżynką , pomyślałem , że pewnie by się jej spodobał . Postarałem się zapamiętać jak najwięcej szczegółów , żeby odtworzyć jej z lodu podobnego . Elsa pokazywała na małe , wielkości paznokcia . Wyszła z niewielkim pudełeczkiem
- Kupiłaś wszystkie ?
- Mam nadzieje , że tak
- To zbieramy się stąd co ?
- Jestem za .
Doszliśmy do parku Elsa weszła na Lunę i wylecieliśmy
-Mam jakieś złe przeczucia - powiedziała Elsa.
-Nie ty jedna ... to gdzie teraz ?
Nie wiem . Wybierz jakieś miejsce .
No i ehm .. udało mi się XD Rozdział w piątek . Od teraz powinny pojawiać się regularnie , ale nie chce tego obiecywać , bo egzamin gimnazjalny coraz bardzie straszy ;-; Na górze podałam wam 1 blog to teraz 2 :D nalu-i-spolka.blogspot.com jest to blog dla fanów / osób znający Fairy Tail
Elsa
Lecieliśmy nie więcej niż dwie minuty kiedy mała jaskółka usiadła przede mną i patrzyła mi prosto w oczy . Pierwszy raz patrzyłam na jaskółkę z tak bliska widziałam jej ciemne niemal czarne oczy . Zaczęłam ją delikatnie głaskać . Rozmowa przez długi czas nam nie wychodziła . Myślałam długo skąd wiadomo jaki kolor jest szczęśliwy dla jakiegoś znaku ? Len i Rin mają żółty , ale ja wzięłam pierwszą lepszą szmatkę z góry . I jeszcze te dopasowane kamienie ... muszę się jakoś tego dowiedzieć .
- Ale gdzie lub w czym znaleźć informacje o nich ? - mruknęłam
- Co ?
- Nic głośno myślałam
- Powtórzysz ?
- Ale gdzie lub w czym znaleźć informacje o szczęśliwych kolorach i kamieniach .
- Czyli takiego dużego horoskopu ?
- Co to horoskop
- Czyli nie wiesz co to ? To jest w wielu gazetach i opisuje przyszłość dla jakiegoś znaku zodiaku . Wszystko zależy od dnia i miesiąca urodzenia .
- Jakie informacje są w tych horoskopach ?
- To zależy . Czasami jest żywioł , planeta , gwiazda , układ planet , zalety , wady .
- A jest coś o kolorach i kamieniach ?
- Nie wiem , ale chyba tak . Ząbek czasami coś takiego czyta, tylko mnie to zbytnio nie interesuje .
- Będziemy musieli poszukać horoskopu z informacjami , których potrzebujemy . Kto wie . O ile będą mówiły prawdę to szybko byśmy przebudzili znaki ... no i potem się zobaczy .
- W takim razie jak będziemy w tej Holandii to kupimy jakiś horoskop .
- A masz pieniądze ? Bo z tego co się orientuje to złotych monet chyba nie przyjmują .
- To je wymienimy .
- Dobrze .
Czyli teraz musimy wymienić złote monety na obecną walutę , kupić horoskop aby dowiedzieć się o kamieniach , które później musimy kupić . Lot do Holandii minął szybko i całkiem przyjemnie . Widoki były ładne , ja głaskałam małą jaskółkę .Co jakiś czas przyłapywałam Jack'a jak się na mnie patrzył , ale zaraz odwracał wzrok . Kiedy zaczęliśmy lądować jaskółka wzleciała wyżej . I zaraz znikła . Wylądowaliśmy w niewielkim parku . Zeszłam z Luny i podeszłam do Jack'a
- Idę rozmienić złote monety . Idziesz ze mną ?
- Rozejrzę się za jubilerem . Tyle razy tu byłem , a jednak nie zwróciłem na niego szczególnej uwagi
- Dobrze . Spotkajmy się za jakąś godzinkę .
- Niech będzie .
Poszliśmy każdy w swoją stronę . Szłam uliczkami patrząc na ludzi . Dzieci małe jak Olaf nosiły ogromne torby na plecach . Wszyscy się gdzieś śpieszyli . Po jakiś 15 minutach znalazłam bank .Weszłam do środka i podeszłam do tabliczki z napisem "gold Exchange: . Przy ladzie siedziała kobieta z długimi i mocno kręconymi włosami w kolorze zbliżonym do czarnego .Wyglądała na zdenerwowaną . Kiedy mnie zobaczyła wzięła głęboki oddech i otworzyła szeroko oczy . Po chwili spytała
- W czym mogę pomóc ?
- Chciałabym wymienić te złote monety na normalne .
Kiwnęła głową . Wyjęłam z torby sakiewkę z paroma monetami . Było ich może z 20 . Kiedy podałam je kobieta popatrzyła na mnie dziwnym wzrokiem .
- Skąd pani ma te monety ?
- Znalazłam je w domu .
- Wymienić na Euro tak ?
- Poproszę .
- Za każdą sztukę mogę dać pani 100 Euro . Są stare więc zarobiła by pani więcej u jakiegoś kolekcjonera .
- Dziękuje , że mówi mi to pani , ale nie mogę pozwolić sobie na szukanie kolekcjonera . Nie teraz .
Odebrałam pieniądze i schowałam je do torby .
- Dziękuje bardzo . Miłego dnia
- Dziękuje i nawzajem .
Wyszłam z tego banku i zaczęłam wracać w stronę parku .
???
Kiedy poczułam , że lądują , szybko wzleciałam w górę . Patrzyłam kiedy się rozdzielili . Podążyłam za Elsą i zmieniając się w biedronkę schowałam się w jej włosach . Jack ma silną energię , ale nie zdając sobie z tego sprawy potrafi ją kamuflować . Moc Elsy jest za silną więc pomigałam jej ją ukrywać .
Jack
Z chwilą kiedy rozdzieliłem się z Elsą poczułem , że muszę zrobić wszystko , aby jej nie zawieść . Leciałem szybko uliczkami szukając jakiegoś jubilera . Szybko go znalazłem . Przez szybkę było widać piękne wisiorki czy kolczyki z kolorowych kamieni . Rozglądając się jeszcze za miejscem w którym najlepiej kupić horoskop straciłem jakieś 5 minut .. Wróciłem do parku i czekałem na Else . Miała jeszcze niby półgodziny . Po niespełna 4 minutach widziałem jak Elsa powoli szła w kierunku parku . Kiedy mnie zauważyła uśmiechnęła się . Podleciałem do niej .
- I jak ? Znalazłaś ?
- Tak , wymieniłam . A ty ?
- Też . Chodź kupić ten horoskop .
-Mhm
Elsa szła obok mnie i patrzyła na całą okolice . Przecież to miasto jest ogromne . Może myśli o tym jak wyglądało w jej czasach .
- Podoba Ci się tu ?
- Całkiem ładne miejsce , ale strasznie tłoczno .
- Przyzwyczaisz się .
-Może .
Po chwili byliśmy w sklepie . Gdy byliśmy wśród typowo babskich czasopismach , zaczęliśmy szukać czegoś co mogłoby nam pomóc . Nagle podeszła do nas kobieta czupryną gęstych , kręconych włosów . Kiedy Elsa ją zobaczyła otworzyła szerzej oczy .
- Pomóc państwu w czymś ?
- Tak , jeśli to nie problem . Szukamy gazety z horoskopami , ale takimi , które mają dużo informacji o wszystkich znakach - odezwałem się
Elsa tylko pokiwała głową na znak zgody ze mną . Byłem w tedy naprawdę szczęśliwy , że jako strażnik marzeń rozumiem co mówi , każdy człowiek . Kobieta pochyliła się i podała nam jakaś gazetę .
- W tym magazynie są informacje o gwiazdach , planetach , kolorach , odpowiednik Japońskiego horoskopu , kamieniach i oczywiście wróżby .
- Dziękujemy pani bardzo - odpowiedziała Elsa po czym poszła zapłacić za gazetę .
Kobieta uśmiechnęła się, wyszła ze sklepu i gdzieś zadzwoniła . Podeszłe do Elsy . Pociągnęła mnie lekko za rękawy bluzy w stronę wyjścia .
- Dobrze skoro mamy już te informacje o kamieniach chodźmy je kupić .
- Ok
Szliśmy w kierunku jubilera . Gdy doszliśmy na miejsce Elsa szybko weszła do środka . Widziałem jak rozmawiała ze sprzedawcą . Ten pokazywał jej różnej wielkości kamienie . Nie opodal Elsy zauważyłem mały wisiorek ze śnieżynką , pomyślałem , że pewnie by się jej spodobał . Postarałem się zapamiętać jak najwięcej szczegółów , żeby odtworzyć jej z lodu podobnego . Elsa pokazywała na małe , wielkości paznokcia . Wyszła z niewielkim pudełeczkiem
- Kupiłaś wszystkie ?
- Mam nadzieje , że tak
- To zbieramy się stąd co ?
- Jestem za .
Doszliśmy do parku Elsa weszła na Lunę i wylecieliśmy
-Mam jakieś złe przeczucia - powiedziała Elsa.
-Nie ty jedna ... to gdzie teraz ?
Nie wiem . Wybierz jakieś miejsce .
No i ehm .. udało mi się XD Rozdział w piątek . Od teraz powinny pojawiać się regularnie , ale nie chce tego obiecywać , bo egzamin gimnazjalny coraz bardzie straszy ;-; Na górze podałam wam 1 blog to teraz 2 :D nalu-i-spolka.blogspot.com jest to blog dla fanów / osób znający Fairy Tail
środa, 16 marca 2016
Hej
Już po " małym " załamaniu nerwowym , totalnym brakiem weny i jeszcze paru innych rzeczach XD W piątek pojawi się rozdział . Od 2 tygodni się zabieram ponad , ale to co napisze usuwam, ... i tak w kółko . Postaram się jednak spiąć tyłek i napisać to jak najlepiej ! Mam nadzieje , że jeszcze ktoś tu jest :D
niedziela, 7 lutego 2016
Rozdział 19,5
???
W prawdziwej postaci , dziewczyny , stałam i czekałam . Długie do kostek włosy tworzyły pelerynę na moich plecach . Ubrania dopasowane i czarne , aby lepiej wtapiać się w noc . oczy w tym momencie złote jak kota , by lepiej widzieć sytuacje tamtej dwójki z wcześniej . Usłyszałam ich myśli bardzo wyraźnie . Dowiedziałam się jak mieli na imię . Powoli , aby mnie nie zauważyli podeszłam do pobliskich krzaków . Widziałam jak Elsa na połączeniu jednorożca i pegaza i Jack lecieli . Skoro pierwsze mityczne stworzenie ich wytropiło to nie będą musieli długo czekać na następnych . Czułam , że koniecznie muszę ich jakoś ochronić . Nie znam ich za dobrze , ale pamiętam legendy , byłam podczas powstawania pierwszych przepowiedni , znałam osoby o wielu darach , które przychodziły i odchodziły . Zmieniłam się w jaskółkę . Małą i nie pozorną . Wzleciałam w górę i leciałam przy tych nastolatkach . Chociaż chyba nie wypada ich tak nazywać . W końcu oboje żyją dłużej niż normalni ludzie . Wierzyłam , że będę mogła im zaufać . Ale to jeszcze nie ten czas . Nie dowiedzieli się prawdy o swoim pochodzeniu i o swoich rodzicach . Wylądowałam na Lunie , a dokładnie przed Elsą . Widziała mnie i lekko pogłaskała . Dotyk ten był delikatny , niemal czuły . Rozmowa się im przez długi czas nie kleiła . Kiedy zaczęli rozmawiać , wyłączyłam zmysł słuchu . Nie mogłam wiedzieć o ich planach , tak samo jak nie powinnam z nimi być . Bałam się co by było , gdyby ON wiedział co robią . Jak zareagował by , gdyby dowiedział się , że widziałam ich krótką chwilę i postanowiłam im pomóc . Nie zabije mnie , tego byłam pewna , w końcu mnie nie da się zabić , ledwo da się mnie skrzywdzić , ale może zranić tę dwójkę lub co gorsza nawet zabić . Dolecieli do jakiegoś miasta , byłam tu kiedy była to niewielka wioska . Wzleciałam w górę tylko po to by zmienić się w malutką biedronkę by móc nad nimi czuwać . Wylądowałam we włosach Elsy i zakamuflowałam się . Aktywowałam maskowanie kameleona . Każdy z nich poszedł w inną stronę w tedy też włączyłam znów słuch . Po raz pierwszy od prawie 2 tysięcy lat chciałam być z ludźmi dłużej niż parę dni .
sobota, 30 stycznia 2016
Rozdział 19
Elsa
Zaczęłam się bać tego co się ze mną działo , ale starałam się pokonać strach . Jack podszedł do mnie i chwycił za rękę .
- Zamknij oczy i spróbuj poczuć wiatr całą sobą . Nie tylko ciałem , ale też duszą .
Wzięłam głęboki oddech . Wyobraziłam sobie , że jestem niczym płatek śniegu . Starałam się zobaczyć ruchy powietrza . Gdy już je zobaczyłam odbiłam się nieznacznie od ziemi i ... nic nie poczułam .
- A teraz - szepnął mi Jack do ucha - otwórz oczy .
Dalej wyobrażając sobie , iż jestem lekka jak śnieżynka , otworzyłam oczy . Byliśmy z Jack'iem jakieś 12 metrów nad ziemią .
- Nie bój się . Teraz wyczuj drgania wiatru i dostosuj je do swoich celów , do kierunku lotu .
Kiwnęłam głową , a Jack ścisnął delikatnie moją dłoń , którą dalej trzymał .Po raz pierwszy patrzałam i widziałam więcej niż tylko krajobraz . Widziałam drżenie powietrza . Poczułam je i zaczęłam powoli lecieć .
- Dobrze Ci idzie . Spróbuj dolecieć do Akropolu . Nie puszcze Cię więc spokojnie .
Lecieliśmy wolno , ale z każdą chwilą nabierałam wprawy . Kiedy odlecieliśmy byłam na tyle pewna , że czułam ,i ż dam radę sama , bez pomocy Jack'a wrócić do Luny .
- Jak będziesz ćwiczyć to za niedługo będziesz śmigać po niebie jak ja .
- Latasz od 300 lat więc w tym będziesz lepszy ode mnie .
- Przynajmniej w tym - zaśmiał się - Spokojnie . Wyjątkowo dobrze Ci poszło jak na pierwszy raz . Może to zasługa pięknego nauczyciela ?
- Ha ha ... bardzo śmieszne .
Popatrzał na mnie i zaczął chichotać .
- Co się stało ?
- Masz ćmę we włosach .
- Gdzie ?
- Tu .
Przyłożył palce do moich włosów i delikatnie wyjął z nich ćmę . Kiedy ją wypuścił patrzeliśmy jak się oddala .
- To co , idziemy szukać wagi ?
- A wiesz gdzie dokładnie ona jest ?
- Nie Jack , ale myślałam żeby pójść w centrum tej energii .
- Nie głupie .
Szliśmy w stronę centrum mocy wagi . Powoli , żeby dojść do właściwego miejsca . Będąc już w miejscu gdzie moc była największa zaczęliśmy się rozglądać , gdzie klucz jest . Po jakiejś chwili odezwał się Jack
- To jest pomnik Ateny prawda ?
- Tak
- Ale ona chyba nie miała żadnego związku z kluczami
- Nie nie miała
- Czyli ma wagę w ręce
- Serio ?
- Mhm ... Czyli go znaleźliśmy
- T y go znalazłeś
- Może i go znalazłem , ale wiesz ... prędzej czy później sama byś go znalazła , a ja raczej bym nie ogarnął czy Atena ma klucz czy nie .
- Akurat . Nie udawaj skromnego bo to do Ciebie nie pasuje , a teraz podleć po ten klucz .
Jack
Kiedy wyciąłem klucz z ręki Ateny , kątem oka dostrzegłem ciemny kształt . O tej porze nie powinno tu nikogo być . Podałem Elsie klucz , a ona zaczęła mu się dokładnie przyglądać . W pewnym momencie wyjęła z plecaka ogromną książkę .
- Jak ty wszystko mieścisz w tej torbie ?
- Magia
- Ta księga jest o ... ?
- Kamieniach szlachetnych i kryształach . Skoro bliźniaki mieli topaz to może waga będzie mieć coś podobnego . Po za tym okruszki kamienia są zielone więc jest duuuża szansa , że kamień będzie zielony .
- Powiedz mi ... skąd wiedziałaś , że potrzebne będą kamienie ?
- Nie wiedziałam . Wzięłam połowę książek jakie miałam . Każda jest o innej tematyce więc mała jest szansa , żebyśmy czegoś nie mogli znaleźć .
- To ty posiedź tu chwilę i zacznij już szukać , a ja pójdę sprawdzić czy kogoś tu przypadkiem nie ma . Wrócę za chwilkę
- Dobrze
Podszedłem do miejsca w którym zdawało mi się , że coś zauważyłem . Przyjrzałem się dokładnie i w tedy zauważyłem ślady czarnego pisaku . Było go tylko trochę , ale koszmary musiały gdzieś tam być . Czułem to . A skoro one tu były to Mrok także . Obróciłem się i zauważyłem , że Elsa usiadła przed pomnikiem Ateny i uparcie szukała nazwy tego kamienia . Kiedy kończyłem szukanie śladów Mroka usłyszałem przyjemny śpiew . Idąc w stronę jego źródła zauważyłem dziewczynę . Miała długie czerwone włosy , a zamiast ust i nosa dziób . Najdziwniejsze było to , że ręce i nogi miała jak ptak .
???
Białowłosy chłopiec szedł w stronę potwora . Dziewczyna , gdy tylko usłyszała śpiew zaczęła go szukać . Kiedy go znalazła , zaczęła go wołać . Gdy to nie pomogło rzuciła w niego śnieżką , ale on uparcie szedł naprzód w stronę kusicielki . Wyczarowała wokół niego kopułę z lodu , ale on jednym dotknięciem laski sprawił , że znikła . Kiedy wyczarowała po raz drugi była z nim w kopule . Mrugałam by wyostrzyć mój wzrok . Widziałam jak dziewczyna staję przed chłopcem i coś mówi . Kiedy on chciał ją przesunąć ona zarzuciła mu ręce na szyję i pocałowała go . Zmieniłam się w czarnego wilka i głośno zawyłam . Potem rzuciłam się s stronę potwora , ugryzłam ją jedno skrzydło i ociekłam . Nie powinnam w ogóle interweniować , ale ja tak nie potrafię . Patrzeć jak inni mogą cierpieć przez to , że mogę tylko obserwować .
Jack
Kiedy wróciła mi zdolność myślenia Elsa całowała mnie . Jej usta były tak delikatne i słodkie , że przez chwilę nie wiedziałem co się dzieje . Po chwili się odsunęła , a z jej oczu płynęły łzy .
- To mam nadzieje był ostatni raz - szepnęła
- Co się stało ?
- Harpia Cię uwiodła .
A syreną nie jest pół człowiek i pół ryba ?
- Mój drogi z chęcią Ci to wytłumaczę , ale zatkaj sobie uszy , bo syrena za chwilę zniszczy tą kopułę i tu wtargnie . Dobrze tylko , że wilk ją zaatakował przez co na chwilę jej śpiew ustał .
Odsunęła się trochę . Na uszach miała coś na kształt śnieżnych nauszników . Poszedłem w jej ślady i zrobiłem sobie małe zatyczki do uszu . Nie słychać było śpiewu syreny więc dopiero teraz zauważyłem jej prawdziwy wygląd . Na dziobie , skrzydłach i pazurach miała pełno zaschniętej krwi , oprócz tego siedziała na stercie ludzkich czaszek . Kiedy staliśmy gotowi do ataku koło Elsy pojawili się Len i Rin . Len miał w rękach oszczep , a Rin procę . Harpia rzuciła się na kopulę i jednym wpiciem dzioba rozwaliła ją na małe kawałki . Elsa zdążyła jeszcze dać bliźniętom takie same nauszniki jak ona miała . Syrena popatrzyła na nas groźnie .Jej oczy były czerwone , widać w nich było szaleństwo . Rozłożyła szybko skrzydła i chciała nas zaatakować . Len szybko rzucił w nią oszczepem , a w jego dłoniach pojawiały się następne . Rin zaczęła strzelać małymi kulkami otoczonymi igłami . Ja z Elsą rzucaliśmy w nią lodowymi soplami . Harpia nie miała szans , kiedy ją pokonaliśmy zmieniła się w złoty pył . Podobny do tego jaki ma Piasek . Elsa ściągnęła sobie i bliźniakom nauszniki , w tym samym czasie ja również odetkałem uszy.
- Dziękujemy za waszą pomoc ,ale jak wyszliście z klucza ? - spytała Elsa
- Poczuliśmy , że coś wam grozi i chcieliśmy jakoś pomóc . Całkiem was polubiliśmy i nie chcemy by stała się wam jakaś krzywda , po za tym przypomnieliśmy sobie , że każdy znak potrzebuję kamień , który jest dopasowany i kamień musi być otulony kolorem przynoszącym mu teoretycznie szczęście . U nas szczęśliwy kolor to żółty , a kamień to topaz . U wagi jest zielony . Poszukajcie kamienia z zielenią w nazwie .
- Skąd to wiecie ? - spytałem
- Raz w roku wszystkie znaki się spotykają . Kiedyś spotkaliśmy wagę jak była ubrana na zielono i wszystkim mówiła , że to jej ulubiony kolor . Miała biżuterię zrobioną z zielonego turmalinu . Mu mamy wisiorki z topazu . Z tego co rozumiemy każdy ma gdzieś jakiś kamień.
- Dzięki za tę informacje , bardzo nam pomogliście . Jak tylko znajdziemy ten kamień to waga do was dołączy - powiedziałem
- Dobrze . Dziękujemy za to , że znaleźliście wagę .
Kiedy to powiedzieli zmienili się w klucz . Elsa podniosła go i włożyła do portfela . Uśmiechnęła się patrząc na miejsce w którym stały bliźnięta , po czym obróciła się do mnie .
- Nawet na chwilę nie możesz być sam bo zaraz wpadasz w kłopoty .
- Brzmisz podobnie jak Uszaty .
- To komplement czy raczej obraza
- Dobra wracam po torbę i zaraz możemy lecieć .
- Idę z tobą .
- Ta ... Nie chce musieć cię znowu całować , żebyś się ocknął
- Czyli w pewnym sensie poleciałaś na mnie .
- Ignis .
- Co ?
- Zaraz poczujesz .
- Mam się bać
- Jeśli nie lubisz ognia na swojej bluzie to tak .
Popatrzyłem na swoją bluzę i zobaczyłem , że sznurki od kaptura zaczynają dymić . Szybko je zamroziłem . Elsa się do mnie obróciła i uśmiechnęła złośliwie .
- Na przyszłość nie mów takich rzeczy .
- Czemu ?
- Musi być powód ?
- Raczej tak .
- Dla Ciebie niech powodem będzie fakt , że sobie tego nie życzę .
Elsa podeszła szybkim krokiem po plecak po czym zagwizdała bardzo głośno . Popatrzyłem na nią pytająco
- Poczekaj minutę
Po niecałej minucie przyleciała Luna i lekko trącała głową Else .
- No spokojnie , zaraz polecimy
- A gdzie ?
- Musimy znaleźć miejsce verdelitu czyli zielonego turmalinu .
- Jakiś pomysł ?
- Nie wiem jak jest teraz , ale kiedyś dało się jej kupić w Holandii
- Czyli teraz zobaczymy Holandię
- Możliwe ...
- To w drogę .
W ramach przeprosin rozdział dłuższy niż był planowany :3
piątek, 29 stycznia 2016
Siemaneczko
Zatem tak ... po dłuższej przerwie oświadczam iż albo dziś albo jutro pojawi się rozdział :3 W ramach przeprosin macie Jacka z Elsa w 2 odsłonach jako uczennice Hogwartu i jako uczennica Beauxbatons ;)
piątek, 8 stycznia 2016
Rozdział 18
Dzięki za ostatnie komentarze . Popłakałam się ze szczęścia i aż soczewka mi wypłynęła :D Dostałam tyle weny , że nie powinno mi jej braknąć przez dłuuugi czas . Tak czy siak dziękuje , że ktoś tu czasem wchodzi i czyta to co siedzi w mojej głowie i dotyczy Jelsy
Elsa
Nie wiem czemu przypomniałam sobie o Artemidzie . Poszłam się przejść i gdy tylko zauważyłam jej pomnik to zadziałałam zbyt impulsywnie . Dobrze , że przynajmniej nie była bardzo złą . Przecież nie kocham Jack'a ( Na razie ... :3 )Prowadząc ze sobą wewnętrzny dialog , czy zrobiłam dobrze , czy źle doszłam do miejsca gdzie zostawiłam śpiących Jack'a z Luną . Luna majestatycznie spała z głową pod jednym skrzydłem , Jack natomiast leżał dość chaotycznie . Usiadłam obok niego . Najdelikatniej jak potrafiłam dałam mu rękę na włosy i zaczęłam go głaskać . Patrzyłam na miasto , na ludzi , którzy załatwiali swoje sprawy . Miasto niczym mrowisko , a jego mieszkańcy niczym mrówki . Osobno nic nie zdziałają lecz razem mogą niemal wszystko . Rozmyślając o tym Jack obrócił się w moją stronę i lewą ręką objął moje biodro . Chciałam się lekko odsunąć , ale Jack przycisnął mnie mocniej i pociągnął mnie mało delikatnie w dół . Zamknęłam oczy , a gdy je otworzyłam twarz moja i Jack'a były na jednym poziomie . Zrobiło mi się ciepło . To uczucie nie bardzo mi się podobało . Znowu spróbowałam się uwolnić , ale szybko zrozumiałam , że to był zły pomysł . Jack przycisnął mnie do siebie tak mocno , iż mysz między nami by się nie prześlizga . Tylko nasze twarze były oddalone o parę centymetrów . Patrzałam na jego twarz , która była zdecydowanie za blisko .
- Jack - szepcze - Proszę mógłbyś mnie puścić ? Czuje się niekomfortowo .
Wymamrotał coś w odpowiedzi bez sensu .
- Jack proszę
Pocałował mnie w czoło i zanurzył nos w moje włosy , które wcześniej rozplotłam .
- Elsa - mruknął
Słyszałam jak serce mu delikatnie przyśpieszało . Mi podobnie . Zamknęłam oczy i wzięłam głęboki oddech . . Otworzyłam oczy i znów zaczęłam mówić do niego .
- Jack obudź się proszę .
- Jeszcze pięć minut .
Błagałam w duchu Jack'a żeby się obudził . Czułam jak uchodzą ze mnie coraz bardziej siły . Później widziałam ciemność .
Jack
Miałem dziwny i bardzo realistyczny sen . Śniło mi się , że przytulałem Elsę . Ona coś do mnie mówiła , ale nie bardzo pamiętałem co . Kiedy otworzyłem oczy w ciągu sekundy dotarło do mnie , że to nie był tylko sen . W moich objęciach spałą Elsa . Policzki miała bardzo zaróżowione . Czułem bijące od niej ciepło . Położyłem rękę na jej czoło . Bardzo gorące . Zacząłem ją ochładzać . Z tego co zauważyłem jej ciało było tak chłodne jak moje więc , delikatnie położyłem ją na ziemi i zbijałem jej temperaturę . Kiedy otworzyła oczy dalej były turkusowe , ale bardziej zaszklone . Chciała wstać , ale ją powstrzymałem .
- Odpocznij chwilę masz jeszcze gorączkę . Pozwól mi ją trochę obniżyć
- Dobrze - szepnęła
Nie wiem co się stało , że się źle poczuła , ale kiedy ją obniżyłem , Elsa usiadła i popatrzała na mnie
- Dziękuje .
Kiedy to powiedziała przytuliła mnie . Odwzajemniłem uścisk
- Mogę mieć do Ciebie prośbę ?
- Pewnie .
- Kiedy śpisz staraj się mnie nie dusić
- Postaram się , ale nie mogę nic obiecać . Nie panuję nad tym co robię we śnie .
Patrzyliśmy się chwilę na siebie . Elsa się uśmiechnęła i wyciągnęła mi z włosów mały kwiatek .
- Jest już chłodniej to może już pójdziemy ?
- Czujesz się wystarczająco dobrze ?
- Jest nie najgorzej .
- Jeśli więc czujesz się lepiej nie widzę przeszkód .Pamiętasz co Ci obiecałem ?
- Nie bardzo .
- Nauczę Cię latać jak będziemy w Grecji . Wieczór zapada więc czas na pierwszą lekcje latania .
- Spróbuję , ale zobaczymy co z tego wyjdzie .
Elsa
Nie wiem czemu przypomniałam sobie o Artemidzie . Poszłam się przejść i gdy tylko zauważyłam jej pomnik to zadziałałam zbyt impulsywnie . Dobrze , że przynajmniej nie była bardzo złą . Przecież nie kocham Jack'a ( Na razie ... :3 )Prowadząc ze sobą wewnętrzny dialog , czy zrobiłam dobrze , czy źle doszłam do miejsca gdzie zostawiłam śpiących Jack'a z Luną . Luna majestatycznie spała z głową pod jednym skrzydłem , Jack natomiast leżał dość chaotycznie . Usiadłam obok niego . Najdelikatniej jak potrafiłam dałam mu rękę na włosy i zaczęłam go głaskać . Patrzyłam na miasto , na ludzi , którzy załatwiali swoje sprawy . Miasto niczym mrowisko , a jego mieszkańcy niczym mrówki . Osobno nic nie zdziałają lecz razem mogą niemal wszystko . Rozmyślając o tym Jack obrócił się w moją stronę i lewą ręką objął moje biodro . Chciałam się lekko odsunąć , ale Jack przycisnął mnie mocniej i pociągnął mnie mało delikatnie w dół . Zamknęłam oczy , a gdy je otworzyłam twarz moja i Jack'a były na jednym poziomie . Zrobiło mi się ciepło . To uczucie nie bardzo mi się podobało . Znowu spróbowałam się uwolnić , ale szybko zrozumiałam , że to był zły pomysł . Jack przycisnął mnie do siebie tak mocno , iż mysz między nami by się nie prześlizga . Tylko nasze twarze były oddalone o parę centymetrów . Patrzałam na jego twarz , która była zdecydowanie za blisko .
- Jack - szepcze - Proszę mógłbyś mnie puścić ? Czuje się niekomfortowo .
Wymamrotał coś w odpowiedzi bez sensu .
- Jack proszę
Pocałował mnie w czoło i zanurzył nos w moje włosy , które wcześniej rozplotłam .
- Elsa - mruknął
Słyszałam jak serce mu delikatnie przyśpieszało . Mi podobnie . Zamknęłam oczy i wzięłam głęboki oddech . . Otworzyłam oczy i znów zaczęłam mówić do niego .
- Jack obudź się proszę .
- Jeszcze pięć minut .
Błagałam w duchu Jack'a żeby się obudził . Czułam jak uchodzą ze mnie coraz bardziej siły . Później widziałam ciemność .
Jack
Miałem dziwny i bardzo realistyczny sen . Śniło mi się , że przytulałem Elsę . Ona coś do mnie mówiła , ale nie bardzo pamiętałem co . Kiedy otworzyłem oczy w ciągu sekundy dotarło do mnie , że to nie był tylko sen . W moich objęciach spałą Elsa . Policzki miała bardzo zaróżowione . Czułem bijące od niej ciepło . Położyłem rękę na jej czoło . Bardzo gorące . Zacząłem ją ochładzać . Z tego co zauważyłem jej ciało było tak chłodne jak moje więc , delikatnie położyłem ją na ziemi i zbijałem jej temperaturę . Kiedy otworzyła oczy dalej były turkusowe , ale bardziej zaszklone . Chciała wstać , ale ją powstrzymałem .
- Odpocznij chwilę masz jeszcze gorączkę . Pozwól mi ją trochę obniżyć
- Dobrze - szepnęła
Nie wiem co się stało , że się źle poczuła , ale kiedy ją obniżyłem , Elsa usiadła i popatrzała na mnie
- Dziękuje .
Kiedy to powiedziała przytuliła mnie . Odwzajemniłem uścisk
- Mogę mieć do Ciebie prośbę ?
- Pewnie .
- Kiedy śpisz staraj się mnie nie dusić
- Postaram się , ale nie mogę nic obiecać . Nie panuję nad tym co robię we śnie .
Patrzyliśmy się chwilę na siebie . Elsa się uśmiechnęła i wyciągnęła mi z włosów mały kwiatek .
- Jest już chłodniej to może już pójdziemy ?
- Czujesz się wystarczająco dobrze ?
- Jest nie najgorzej .
- Jeśli więc czujesz się lepiej nie widzę przeszkód .Pamiętasz co Ci obiecałem ?
- Nie bardzo .
- Nauczę Cię latać jak będziemy w Grecji . Wieczór zapada więc czas na pierwszą lekcje latania .
- Spróbuję , ale zobaczymy co z tego wyjdzie .
środa, 6 stycznia 2016
Rozdział 17
Elsa
W nocy Lunie i Jack'owi leciało się lepiej . Słońce ich nie grzało i jeszcze drogę oświetlał nam księżyc . Pomału zaczęło go ubywać . Czułam jak wiatr delikatnie muska moje policzki i zamknięte powieki . Nie wiem nawet kiedy ściągnęłam wstążkę i zawiązałam ją na nadgarstku . Wypuściłam spokojnie powietrze . Mimo zamkniętych oczu miałam wrażenie , że widzę jak wiatr się porusza wszędzie w okół . Potrafiłam nakłonić go bezgłośnie do zmiany kierunku . Przepływał między moimi palcami . Czułam wewnętrzny spokój , ale jednocześnie chciało mi się śmiać . Kiedy otworzyłam oczy Jack patrzał na mnie z lekko podniesioną brwią .
- Stało się coś Jack ?
- Nic . Przez chwilę sama się unosiłaś
- Co ?
- Sama się unosiłaś .
- Słyszałam , ale jak
- Wyglądałaś na zrelaksowaną i jednocześnie szczęśliwą .
- Może coś w tym jest ...
- Pomóc Ci jak będziemy w Grecji ? Będę twoim nocnym nauczycielem lotów . Nocnym , żeby Słońce cie nie raziło ( REZIŁO ) , przynajmniej na początku .
- Dziękuje . Chętnie .
- Mogę mieć do Ciebie prośbę ?
- To zależy
- Zostaw te włosy rozpuszczone .
- Jak będziemy lecieć i mieć jakieś przerwy to dobrze , ale jak wyjdziemy między ludzi jakoś je zepnę .
- Po co skoro nikt nas nie widzi ?
- Byłam kiedyś królową . W tamtych czasach było nie do pomyślenia żeby chodzić w rozpuszczonych włosach . W rodzinach królewskich mogłyśmy mieć rozpuszczone włosy bardzo rzadko . Stopniowo się będę przyzwyczajać .
- Dobrze . Rozumiem
- A tak z ciekawości ... dlaczego mają być rozpuszczone ?
Jack chyba się lekko zarumienił , ale mogło mi się tylko wydawać .
- Ładnie wyglądasz w rozpuszczonych .
Poczułam delikatne ciepło na policzkach .
- Dziękuje .
- Za co ?
- Za komplement .
- Po prostu jestem szczery .
Lecąc dalej dużo myślałam o tym co się stało , o tym co Jack mi powiedział . Jak mogłam sama się unosić . ( czyżby spojler okazał się prawdziwy ? ) Jeżeli umiałabym latać to Luna już nie będzie musiała się męczyć niosąc mnie . Nie chce nikogo wykorzystywać . Pod nami obraz już znacząco się zmienił . Z płaskich terenów Kazachstanu nad morze , a potem znowu nad innym krajem - Turcją . Kiedy nastał ranek według Jack byliśmy blisko Grecji . Kiedy dolecieliśmy do Grecji było niemiłosiernie gorąco . Schodząc z Luny wyczarowałam nad nią chmurkę , która delikatnie posypywała ją śniegiem .
- Powinno Ci być teraz trochę przyjemniej .
- Na pewno będzie
- Idziemy teraz czy potem jak będzie trochę chłodniej ?
- Teraz jest stanowczo za ciepło , więc może później
- Dobrze .
Jack
Elsa patrzyła z tej górki na Ateny . Czułem tu to , co przy tamtej świątyni w Japonii , tylko trochę słabiej . W okolicy czułem dużo magi , nie aż tyle co u Elsy w pałacu , ale zawsze więcej niż w innych miejscach . Położyłem się na trawie jedną rękę dałem pod głowę drugą na oczy i cieszyłem się chwilą ciszy . Nagle po mimo zamkniętych oczu ( czy jak to tam się odmienia ;-; ) zobaczyłem dziewczynę trochę podobną do Elsy . Takie same oczy , ten sam błysk w oku . Figura i karnacja też .Różnica była taka , że ów dziewczyna miała długie do łydek czarne z niebieskimi pasemkami włosy . Ubrana była jak wszystkie te grecki posągi . Do pleców miała doczepioną czarną pelerynkę z sierpem księżyca , otoczonego gwiazdami .
- Witaj Jack
- Kim jesteś ?
- Trochę przykro ,że mnie nie pamiętasz , ale w sumie mnie nie widziałeś , chociaż głos słyszałeś nie raz .
Zaśmiała się i znikła tak szybko jak się pojawiła .Kiedy otworzyłem oczy Elsa właśnie robiła sobie warkocz . Kiedy już go zrobiła przerzuciła go na lewe ramię , wstała i rozejrzała się dookoła . Oczy miałem lekko przysłonięte włosami . Odetchnęła głęboko i zaczęła iść w tylko sobie znanym kierunku . Kiedy już zniknęła mi z oczu podleciałem do góry i leciałem za Elsą . Szła i szła . Kiedy doszła do jakiegoś pomniku przystanęła . Był to posąg kobiety w rozpuszczonych włosach i z łukiem w ręce . Z lewej strony stał wilk a z prawej sarna . Na jej prawym ramieniu siedział sokół .To była chyba Artemida ( Dokładnie ) Elsa przejechała palcem po powierzchni na której stała rzeźba .Poczułem jak koło Elsy zaczął delikatnie wiać wiatr . poruszyła parę razy ręką i koło niej wyrosły niezapominajki . Usiadła i zaczęła z nich robić wianek . Kiedy skończyła kwiaty zniknęły , a Elsa wstała i lekko się otrzepała . Nie wiem jak , ale uniosła wianek do góry i po chwili bez dotykania opadł na głowę posągu . Potem poszła w stronę lasu i cały czas rozmyślała na głos . Z mojej wysokości nie bardzo słyszałem co , ale to musiało być dla nie ważne . Elsa szła , aż do małego jeziorka .
- Artemido jesteś tu ?
Popatrzyłem na Else zaskoczony . Co ona kombinuje ? Stała tak chwile po czym zaczęła się odwracać gdy usłyszeliśmy głos .
- Tak Elso już tu jestem . Odpowiesz teraz na moje pytanie ?
- Odpowiem .
Schowałem się w gałęziach drzew i przysłuchiwałem się rozmowie . Elsa wzieła głęboki oddech
- Nie dołączę do łowczyń
- Dlaczego ? Czyżbyś oddała komuś swoje serce ?
- Nie wiem . Miłości tak naprawdę nigdy nie zaznałam .
Dopiero w tedy zauważyłem jak wygląda Artemida . Na oko miała 14 lat . Otoczona dziewczynkami , które mogły mieć nie więcej niż 15 lat. Sama Artemida miała długie , lekko kręcone rude włosy . Ubrana w czarną bluzę z kapturem i legginsy w kolorze moro . Do tego trampki . Ubrana była tak jak wszystkie dziewczyny tyle , że na głowie miała coś dziwnego kamieniami w odcieni nocnego nieba
( Takie coś miała - tiara gotycka tylko ciemno niebieska , a nie zielona )
- Więc jaki jest powód odrzucenia mojej propozycji ?
- Będąc z wami unika się chłopców , niemal nimi gardzicie . Ja uważam , że niektórzy są całkiem mili i dobrzy . Co chyba samo w sobie mnie wykreśla z twoich łowczyń . Po za tym jest chłopak którego polubiłam .
- Polubiłaś czy pokochałaś go ? To jest duża różnica . Po za tym ja też uważam , że niektórzy chłopcy , ale nie mężczyźni są dobrzy . Mój brat jako dzieciak był naprawdę uroczy .
- To jest pierwsza osoba od lat , której chyba mogę zaufać . Bez obrazy .
- A jak się zwie ?
- Jack Frost
- Ten Strażnik Marzeń ? Będziesz mieć przez niego problemy .
- Za długo żyje w spokoju . Potrzebuje urozmaicenia .
- Jak zmienisz zdanie to daj znać . A teraz żegnaj
- Do zobaczenia w przyszłości
Artemida i wszystkie dziewczyny odwróciły się by po chwili zniknąć w miejscu z którego wyszły . Elsa zaczęła się kierować w stronę naszego przystanku . Szybko poleciałem i udawałem , że śpię. Rozmyślając o tym , że Elsa zaczęła mi ufać zasnąłem
Jeszcze z jakieś 30 rozdziałów jak nie więcej i zobaczycie po co mi te informacje o Bogach XD
Hej
Przepraszam , że w sumie mało wrzucam , ale do przyszłych rozdziałów murze dużo poczytać o różnych bóstwach . Nie tylko Greckich czy Rzymskich , ale od jeszcze wielu innych . Chciałabym , aby to co pisze miało w sobie jak najwięcej prawy ( w sensie widok rzeczywistych miejsc i no właśnie .. postaci typu Bogów ) Mogę powiedzieć , że na 90 % dziś będzie rozdział i w piątek . Jeśli dobrze pójdzie to może jeszcze w sobotę uda mi się coś napisać :D .
środa, 30 grudnia 2015
Rozdział 16
Elsa
Po naszej krótkiej rozmowie lecieliśmy znów c ciszy . Po paru godzinach zauważyła, , że i Jack i Luna się zmęczyli .
- Co powiecie na przerwę ?
- Nie trzeba .
- Widzę , że się zmęczyłeś . Chwila przerwy nas nie zbawi , a ty i Luna nabierzecie sił , zjecie coś i napijecie się
- Niech będzie
- Widzicie pod nami ten zagajnik ?
- Mhm
- Tam wylądujcie .
Luna od razu zanurkowała w dół i wylądowała pod wielkim kasztanem , a Jack zaraz obok . Szybko zeszłam z Luny i wyciągnęłam butelki z wodą i pudełko , w którym były różnego kształtu pierożki i małe , mięsne kuleczki o pięknym złotym kolorze . Podałam Jackowi butelkę wody i pojemnik z jedzeniem . Lunie zrobiłam wiaderko i nalałam tam wody . Jack szybko pochłonął i przekąski i wodę . Luna wypiła wszystko i zaczęła skubać trawę . Podeszłam do kasztana pod którym siedział Jack . Przyłożyłam czoło do pnia i szepnęłam
- Våkn opp min venn (obudź się przyjacielu )
Kasztan , któremu pojawiały się pierwsze pączki szybko rozkwitnął sprawiając , że w całej okolicy czuć było jego zapach .
- Odpocznijcie jakiś czas .
- Ale my już odpoczęliśmy
- Jack sądząc po tym co jadłeś jesteśmy w Kazachstanie . To znaczy , że jesteśmy nieco ponad w połowie . Zdrzemnij się , a ja w tym czasie pomówię z bliźniętami . Wypadało by się czegoś dowiedzieć o nich .
- Tylko chwilkę okey ?
- Dobrze , a teraz odpocznij .
Założył kaptur na głowę , opar ją o drzewo i zamknął oczy . Wyjęłam ostrożnie z plecaka portfel i wyjęłam klucz bliźniąt . Odeszłam kawałek , żeby rozmowa nie obudziła Jack'a .
- Gemini mogę was prosić ?
Z klucza zaczął pojawiać się dym i po sekundzie stali przede mną Len i Rin
- O co chodzi Ojōsan ( panienko ) Elso ?
- Mogę prosić żebyście mi coś o sobie powiedzieli ?
- Jesteśmy jak łatwo odgadnąć bliźniętami . Żyliśmy normalnie przez 14 lat . Jak każde dziecko w naszych czasach . Pewnego dnia gdy zbieraliśmy w lesie maliny zauważyliśmy coś złotego . Kiedy go dotknęliśmy zostaliśmy wymazani z tego świata i przeniosło nas do innego świata . Był to wielki , ale pusty dom . Było w nim wszystko czego potrzebowaliśmy , poza innymi ludźmi . Później się dowiedzieliśmy , że gwiazdy nas wybrały , ponieważ żaden śmiertelnik nie widział klucza . Przenosiliśmy się z miejsca na miejsce , aż wylądowaliśmy blisko naszego rodzinnego miasta . Na dachu tej świątyni . Będąc samymi od 6 tysięcy lat zaczęliśmy się zmieniać , potrafiliśmy przyjąć każdy kształt jaki chcieliśmy , ale ten lubimy najbardziej .
- Dlaczego ?
- W takim wyglądaliśmy kiedy zostaliśmy zamknięci w tym kluczu . Raz do roku wszystkie znaki się spotykają i rozmawiają . Każdy z nich przebywa osobna , ale gdy jakaś osoba nas zbierze to miejsce w którym żyjemy łączą się i przebywamy razem . Przynajmniej tak nam mówili My jesteśmy najmłodsi . Cieszymy się , że nas znaleźliście i już dłużej nie będziemy sami . Dziękujemy .
- Nie ma za co , ale mówiliście , że nie mamy dość mocy by was utrzymać . O co w tym chodziło ?
- Wyobraź sobie dużą pustą beczkę . W środku jest wypełniona tylko trochę , ale z czasem gdy znowu tam zajrzysz będzie trochę więcej i znowu i znowu . Z czasem się napełni . Wasza energia dopiero została przebudzona , minie więc trochę czasu nim będziemy tu mogli być dłużej .
- Dziękuje . Chcecie odpocząć ?
- Chętnie . Jeszcze raz dziękujemy , że nie będziemy sami .
I znowu pojawił w ich miejscu klucz . Dowiedziałam się paru istotnych rzeczy . Rozmyślając o tym doszłam do Luny i Jack'a . Oboje spali . Wyciągnęłam z plecaka książkę o minerałach i usiadłam obok Jack'a . Nie wiedziałam w jaki sposób Bliźnięta zostały uwolnione , ale miało to chyba jakiś związek z tym kamieniem od Roszpunki .
Jack
Kiedy się obudziłem Elsa siedziała obok mnie i czytała książkę . Co jakiś czas coś zaznaczała . Słońce pomału zachodziło . Fajna chwilka nie powiem . Spodziewałem się , że Elsa obudzi mnie po jakiś maksymalnie 15 minutach , a musiałem spać co najmniej 2 godziny .
- Co czytasz ?
Wystraszyłem ją bo lekko podskoczyła . Trzepnęła mnie delikatnie w głowę
- Nie strasz mnie tak ! Czytam o minerałach . Mam wrażenie , że z następnymi znakami też trzeba jakieś kamienie dać ...
- Czy jest coś o czym nie pomyślałaś ?
- Nie wiem .
- Panna Perfekcyjna zawsze o wszystkim myśli .
- " Panna Perfekcyjna " ? Jesteś pewny , że panna ?
- A nie ?
- Może jednak nie ?
- A może jednak tak ?
- To czy nią jestem wiem tylko ja .
- Łatwo to sprawdzić .
Elsa podniosła prawą brew bardzo wysoko .
- Jak chciałbyś to niby sprawdzić ?
W tedy dopiero zrozumiałem jak to zabrzmiało .
- Zacznę Cię łaskotać , aż powiesz mi .
- Mogę skłamać i co wtedy ?
- Będę żyć w błędzie .
- Niech będzie .
Elsa rzuciła mi butelkę .
- Napij się . Znowu mamrotałeś przez sen .
- Co tym razem mówiłem
- Coś w stylu " Spokojnie będzie dobrze . To w cale nie boli . Nie ma czego się bać " BOtem przestałam Cie słuchać .
- To brzmi co najmniej dwuznacznie .
- No co ty nie powiesz .
- Czego dowiedziałaś się o Lenie i Rin ?
Zaczeła mi opowiadać jak potoczyła się rozmowa ( Jack spał , ale wy nie więc jak ktoś zapomniał to zapraszam wyżej XD ) .
- Porównali nas do beczki ? Serio ?
- Mhm
- Jestem ciekawy co takiego jeszcze potrafią
- Jak będziemy ich potrzebować to nam pomogą
- Skąd to wiesz ?
- Czuje to
Luna się obudziła i zarżała . Wstała i zaczęła szybko machać skrzydłami , ale nie tak by odlecieć .
- Chcesz już lecieć ? - spytała
Luna pokiwała głową i schyliła się lekko , żeby Elsa mogła łatwo na nią wejść . Elsa popatrzyła na mnie pytająco .
- Gotowa ?
- Gotowa , jeśli i ty jesteś gotów ( Kto mi powie z czego to jest cytat ? :P )
Elsa zgrabnie wskoczyła na Lunę i dalej lecieliśmy w stronę Grecji .
Przepraszam , że ostatnio nie było , ale biednemu zawsze wiatr w oczy . To komputer się nie chciał odpalić to internet padał ;-;
- Widzę , że się zmęczyłeś . Chwila przerwy nas nie zbawi , a ty i Luna nabierzecie sił , zjecie coś i napijecie się
- Niech będzie
- Widzicie pod nami ten zagajnik ?
- Mhm
- Tam wylądujcie .
Luna od razu zanurkowała w dół i wylądowała pod wielkim kasztanem , a Jack zaraz obok . Szybko zeszłam z Luny i wyciągnęłam butelki z wodą i pudełko , w którym były różnego kształtu pierożki i małe , mięsne kuleczki o pięknym złotym kolorze . Podałam Jackowi butelkę wody i pojemnik z jedzeniem . Lunie zrobiłam wiaderko i nalałam tam wody . Jack szybko pochłonął i przekąski i wodę . Luna wypiła wszystko i zaczęła skubać trawę . Podeszłam do kasztana pod którym siedział Jack . Przyłożyłam czoło do pnia i szepnęłam
- Våkn opp min venn (obudź się przyjacielu )
Kasztan , któremu pojawiały się pierwsze pączki szybko rozkwitnął sprawiając , że w całej okolicy czuć było jego zapach .
- Odpocznijcie jakiś czas .
- Ale my już odpoczęliśmy
- Jack sądząc po tym co jadłeś jesteśmy w Kazachstanie . To znaczy , że jesteśmy nieco ponad w połowie . Zdrzemnij się , a ja w tym czasie pomówię z bliźniętami . Wypadało by się czegoś dowiedzieć o nich .
- Tylko chwilkę okey ?
- Dobrze , a teraz odpocznij .
Założył kaptur na głowę , opar ją o drzewo i zamknął oczy . Wyjęłam ostrożnie z plecaka portfel i wyjęłam klucz bliźniąt . Odeszłam kawałek , żeby rozmowa nie obudziła Jack'a .
- Gemini mogę was prosić ?
Z klucza zaczął pojawiać się dym i po sekundzie stali przede mną Len i Rin
- O co chodzi Ojōsan ( panienko ) Elso ?
- Mogę prosić żebyście mi coś o sobie powiedzieli ?
- Jesteśmy jak łatwo odgadnąć bliźniętami . Żyliśmy normalnie przez 14 lat . Jak każde dziecko w naszych czasach . Pewnego dnia gdy zbieraliśmy w lesie maliny zauważyliśmy coś złotego . Kiedy go dotknęliśmy zostaliśmy wymazani z tego świata i przeniosło nas do innego świata . Był to wielki , ale pusty dom . Było w nim wszystko czego potrzebowaliśmy , poza innymi ludźmi . Później się dowiedzieliśmy , że gwiazdy nas wybrały , ponieważ żaden śmiertelnik nie widział klucza . Przenosiliśmy się z miejsca na miejsce , aż wylądowaliśmy blisko naszego rodzinnego miasta . Na dachu tej świątyni . Będąc samymi od 6 tysięcy lat zaczęliśmy się zmieniać , potrafiliśmy przyjąć każdy kształt jaki chcieliśmy , ale ten lubimy najbardziej .
- Dlaczego ?
- W takim wyglądaliśmy kiedy zostaliśmy zamknięci w tym kluczu . Raz do roku wszystkie znaki się spotykają i rozmawiają . Każdy z nich przebywa osobna , ale gdy jakaś osoba nas zbierze to miejsce w którym żyjemy łączą się i przebywamy razem . Przynajmniej tak nam mówili My jesteśmy najmłodsi . Cieszymy się , że nas znaleźliście i już dłużej nie będziemy sami . Dziękujemy .
- Nie ma za co , ale mówiliście , że nie mamy dość mocy by was utrzymać . O co w tym chodziło ?
- Wyobraź sobie dużą pustą beczkę . W środku jest wypełniona tylko trochę , ale z czasem gdy znowu tam zajrzysz będzie trochę więcej i znowu i znowu . Z czasem się napełni . Wasza energia dopiero została przebudzona , minie więc trochę czasu nim będziemy tu mogli być dłużej .
- Dziękuje . Chcecie odpocząć ?
- Chętnie . Jeszcze raz dziękujemy , że nie będziemy sami .
I znowu pojawił w ich miejscu klucz . Dowiedziałam się paru istotnych rzeczy . Rozmyślając o tym doszłam do Luny i Jack'a . Oboje spali . Wyciągnęłam z plecaka książkę o minerałach i usiadłam obok Jack'a . Nie wiedziałam w jaki sposób Bliźnięta zostały uwolnione , ale miało to chyba jakiś związek z tym kamieniem od Roszpunki .
Jack
Kiedy się obudziłem Elsa siedziała obok mnie i czytała książkę . Co jakiś czas coś zaznaczała . Słońce pomału zachodziło . Fajna chwilka nie powiem . Spodziewałem się , że Elsa obudzi mnie po jakiś maksymalnie 15 minutach , a musiałem spać co najmniej 2 godziny .
- Co czytasz ?
Wystraszyłem ją bo lekko podskoczyła . Trzepnęła mnie delikatnie w głowę
- Nie strasz mnie tak ! Czytam o minerałach . Mam wrażenie , że z następnymi znakami też trzeba jakieś kamienie dać ...
- Czy jest coś o czym nie pomyślałaś ?
- Nie wiem .
- Panna Perfekcyjna zawsze o wszystkim myśli .
- " Panna Perfekcyjna " ? Jesteś pewny , że panna ?
- A nie ?
- Może jednak nie ?
- A może jednak tak ?
- To czy nią jestem wiem tylko ja .
- Łatwo to sprawdzić .
Elsa podniosła prawą brew bardzo wysoko .
- Jak chciałbyś to niby sprawdzić ?
W tedy dopiero zrozumiałem jak to zabrzmiało .
- Zacznę Cię łaskotać , aż powiesz mi .
- Mogę skłamać i co wtedy ?
- Będę żyć w błędzie .
- Niech będzie .
Elsa rzuciła mi butelkę .
- Napij się . Znowu mamrotałeś przez sen .
- Co tym razem mówiłem
- Coś w stylu " Spokojnie będzie dobrze . To w cale nie boli . Nie ma czego się bać " BOtem przestałam Cie słuchać .
- To brzmi co najmniej dwuznacznie .
- No co ty nie powiesz .
- Czego dowiedziałaś się o Lenie i Rin ?
Zaczeła mi opowiadać jak potoczyła się rozmowa ( Jack spał , ale wy nie więc jak ktoś zapomniał to zapraszam wyżej XD ) .
- Porównali nas do beczki ? Serio ?
- Mhm
- Jestem ciekawy co takiego jeszcze potrafią
- Jak będziemy ich potrzebować to nam pomogą
- Skąd to wiesz ?
- Czuje to
Luna się obudziła i zarżała . Wstała i zaczęła szybko machać skrzydłami , ale nie tak by odlecieć .
- Chcesz już lecieć ? - spytała
Luna pokiwała głową i schyliła się lekko , żeby Elsa mogła łatwo na nią wejść . Elsa popatrzyła na mnie pytająco .
- Gotowa ?
- Gotowa , jeśli i ty jesteś gotów ( Kto mi powie z czego to jest cytat ? :P )
Elsa zgrabnie wskoczyła na Lunę i dalej lecieliśmy w stronę Grecji .
Przepraszam , że ostatnio nie było , ale biednemu zawsze wiatr w oczy . To komputer się nie chciał odpalić to internet padał ;-;
niedziela, 27 grudnia 2015
Rozdział 15
Elsa
Jack wspaniałomyślnie pozwolił mi się przebrać . Poszedł jak to ujął ? " Coś zobaczyć " . Szłam sama przez miasto w stronę parku . Kiedy byłam już blisko miejsca w którym nocowaliśmy poczułam chłodny powiew . To znaczył , że albo Luna leci w moją stronę , albo gdzieś tu Jack przeleciał . Na spotkanie wyszła mi Luna . Szybko do mnie podeszła i łbem szturchnęła mnie w bark . Wyciągałam z plecaka długie i dość obcisłe czarne legginsy , do tego stworzyłam białą bluzkę na krótkim rękawie . Śnieżna bluzka przyjemnie ochładzała moje nagrzane plecy . Zabrałam się jeszcze za włosy . Zrobiła, sobie wysoko upiętego kucyka , którego związałam białą wstążką . Sukienkę spakowałam do torby . Popatrzałam na baletki które miałam na nogach i po chwili namysłu wyciągałam z torby miętowe adidasy . W głębi duszy wychwalałam Olafa pod niebiosy za te rzeczy które mi w ciągu wielu lat przyniósł .
- Jesteś gotowa na dalszą drogę Luno ?
Zarżała i podeszła bliżej mnie .
- Teraz wystarczy poczekać na Jack'a
Czekałyśmy na niego półgodziny . w tym czasie wplotłam w grzywę Luny małe kwiaty wiśni . Kiedy wreszcie się zjawił był bledszy niż zwykle .
- Stało się coś ?
- Nie ... Lecimy już ?
- Dobrze , a powiesz mi co takiego robiłeś ?
- Jak będziemy daleko od tego miejsca to Ci powiem .
- Dobra to następny cel Grecja .
Ubrałam plecak i jednym szybkim susem wskoczyłam Lunie na grzbiet .
- Mogę Cię prosić , żebyś przez jakiś krótki czas poleciała szybciej ? - spytał Jack Lunę .
Pokiwała głową i poszybowała szybko w górę . Lecąc , patrzałam jak ludzie chodzą i rozglądali się po parku . Za niedługo wiśnia przekwitnie . Naglę przykuło mnie jedno miejsce . Wokół niego było trochę śniegu , ale ludzie stali wokół czegoś i ewidentnie to podziwiali . Obróciłam głowę w stronę Jack'a . On obrócił się w drugą stronę tak aby nie patrzeć na mnie .
Jack
Miałem nadzieje , że nie widziała co było w tłumie tych osób . Zerknąłem na nią kątem oka i zauważyłem jej podniesioną pytająco brew . Kiedyś może jej powiem bo teraz mi raczej nie uwierzy ( Ale o co chodzi dowiecie się później :D ) Lecieliśmy przez długi czas w ciszy .
- Jak Ci się żyje od kiedy jesteś Strażnikiem ?
- Dzieciaki zaczynają we mnie wierzyć więc jest genialnie .
- To dobrze . Ciekawi mnie jedna rzecz .
- Jaka ?
- Ta dziewczynka mnie widziała . Jest pierwszą zwykłą osobą , która mnie widzi . I jedyną od 250 lat . Nawet sprzedawca w tej " knajpce " nie był zwykły . Miał taką dziwną aurę . Nigdy takiej nie widziałam , ani o takiej nie czytałam .
- Widzisz ludzką aurę ?
- Czasami kiedy ktoś , coś bardzo przeżywa potrafię ją zobaczyć . Aury są niezwykłe u normalnych ludzi w sumie nie potrzeba silnych emocji . Wystarczy małe uczucie i już je widać . Stąd wiem , że ludzie w tamtym tłumie byli w większości zdziwieni .
- A jaką ja mam teraz ?
- Osoby nieśmiertelne mają specyficzną aurę , która potrzebuję mocnego impulsu żeby się zmienić . - Patrząc na Ciebie mogę powiedzieć , że jesteś poddenerwowany .
Nieźle mnie zaskoczyła . Naprawdę potrafiła odczytać moją aurę .
- To co takiego jeszcze potrafisz ?
- W teorii ? Wiele , a w praktyce nie bardzo wiem . Nie miałam jakoś okazji wypróbować wszystkich umiejętności . Po za tym ostatnio z coraz większą łatwością przychodzi mi rzucanie prostych czarów .
- Więc przez te 250 lat uczyłaś się magi , zielarstwa , kultury Japonii ...
- Wszystkich krajów - przerwała mi Elsa
- Kultury wszystkich krajów , widzisz aurę . Coś jeszcze pominąłem ?
- Czytałam co nieco o historii i mitach . Wiesz , że bogowie greccy , rzymscy , nordycy , japońscy i inni na prawdę istnieją ?
- Serio !?
- Tak . Rzadko się pokazują , a jak się pokazują to głównie po to by uwieść jakiegoś człowieka bądź inne stworzenie .
- Spotkałaś jakiegoś ?
- Dawno temu najprawdopodobniej Nike - boginie zwycięstwa .
- Po czym poznałaś , że Nike ?
- Na plecach miała skrzydła . Po za tym zdawało mi się , że czasami wołała " zwycięstwo " . Więc pomyślałam że to Nike
- Więc miałaś dość przyjemnie i niezwykłe życie
- Niezwykłe ? W ciągu 250 lat widziałam tylko raz wyszłam z domu i nikt mnie nie widział . Nike Neil , Horo tylko ich widziałam . Nike raz , a Neila i Horo czasami . No i Olaf co pełnie przychodził na chwilę .
- Ale nie przeszkadzało Ci to . Miałaś jakieś zajęcie . Uczyłaś się , czytałaś , jednym słowem miałaś coś co chciałaś robić i robiąc to wkładałaś w to całą duszę .
- Ty także miałeś coś takiego . Chciałeś rozbawiać dzieci czyż nie ? Mimo że Cię nie widziały kochałeś je i były dla Ciebie ważne prawda ?
- W pewnym sensie masz rację . Nie miałem z kim rozmawiać . Dlatego lubiłem wcześniej wkurzać Kangura znaczy Zająca . Jako jeden z pierwszych zauważył mnie i zaczął zemną rozmawiać .
- Ale teraz ta samotność Ci już minęła prawda ?
- Trochę
Podleciałem trochę bliżej Luny i Elsy .
- Od teraz cokolwiek się stanie zawsze będę z Tobą . - powiedziała po czym palcem wskazującym dotknęła pod którym biło moje serce ( Bo jak napisałam , że w lewą pierś to źle to brzmi :D ) - zawsze znajdziesz mnie tutaj
Lekko spóźniona , ale te 5 minut chyba wybaczycie ? :D
sobota, 26 grudnia 2015
Rozdział 14
Elsa
Wieczorem , gdy Słońce niemal już zaszło , zebraliśmy się i poszliśmy w głąb parku , tam gdzie posłałam Lunę .Zastaliśmy ją jak patrzyła na Księżyc , który właśnie wyłaniał się na horyzont . Kiedy nas zobaczyła położyła się i podniosła skrzydło .
- Co ona robi ? - spytał Jack
-Zdaje się , że chce byśmy się położyli pod jej skrzydłami i zasnęli . Chcesz odpocząć , czy raczej wolałbyś coś zjeść ?
- w sumie można by coś jeszcze zjeść .
Wyciągam z torby pudełko . Kiedy je otworzyłam na pokrywce pojemnika pojawiły się 2 pary pałeczek . W środku było paręnaście rodzai sushi , trochę Gomae , paręnaście Takoyaki i znowu marę onigiri . Zaczęliśmy jeść . Miałam problemy , żeby się w niektórych momentach przełamać , ale spróbowałam każdej potrawy , znaczy zjadłam po jednej sztuce z wszystkiego . Jack nie wybrzydzał i pochłonął wszystko . Kiedy zjedliśmy odłożyliśmy pałeczki do pudełka . Gdy go wsadzałam wyciągałam z torby wodę . Rzuciłam ją Jack'owi złapał , odkręcił i duszkiem wypił od razu całą zawartość .
- Cholernie słone to było
Odkręciłam i wzięłam łyk wody .
- Trochę
- To teraz spać ? Chyba , żeby Ci przeszkadzało gdybym spał obok Ciebie
- Czemu miało by mi to przeszkadzać ?
- Nie wiem .
Wyciągałam z torby dwa duże koce . Jeden położyłam pod Luną , którą poprosiłam by wstała , drugi położyłam tak żebyśmy się mogli na nim wygodnie położyć . Kiedy wszystko było gotowe zawołałam do Jacka
- Połóż się pierwszy ja jeszcze tylko wszystko pochowam do torby .
Skinął głową i położył się po skrzydłem Luny . Po chwili położyłam się obok niego , a Luna przykryła nas swoimi śnieżnymi skrzydłami .
- Może być ? - zapytałam
- Całkiem przyjemnie . Luna jest tak fajnie chłodna
- Domyślasz się z czego jest zrobiona .
- No nie wiem . Na pewno nie z lodu i śniegu .
I nastała chwila ciszy . Przełamałam ją
- Dziękuje
- Za co ?
- Za to , że ze mną tu jesteś , że zgodziłeś się ze mną polecieć .
- Cała przyjemność po mojej stronie .
- A teraz odpocznij . To , że teraz jest łatwo nie znaczy , że będzie tak przez cały czas .
- Ach jak miło dodajesz otuchy nie powiem .
- Dobranoc Jack
- Dobranoc Elsa
Patrzyłam na gwiazdy . Wyglądały nieco inaczej niż te w moim domu . Odwróciłam się w stronę Jack'a i zauważyłam , że już śpi . Sama zakłam oczy i poszłam spać . Może i nie potrzebuje snu , ale czuje się bardziej po nim wypoczęta .
Jack
Kiedy się obudziłem świtało . Popatrzyłem na Else , spała bardzo blisko mnie . Jej mała , drobna ręka była oparta o pój policzek , za to moja ręka była na jej biodrze . Odległość między nami była bardzo nie wielka . Nie chciałem wprowadzić Else w zakłopotanie więc ściąłem rękę z jej bioder i jeszcze delikatnie się od niej odsunąłem .
- Dzień dobry Jack
- Cześć
Elsa zdjęła rękę z mojego policzka i lekko się zarumieniła .
- Przyjemnie Ci się spało ? - spytałem
Popatrzyła mi w oczy , po czym uśmiechnęła się jakby wiedziała coś o czym ja nie wiem , a powinienem .
- Dobrze , ale Tobie chyba spało się chyba lepiej . Wiesz , że mówisz przez sen ?
- A co mówiłem ?
- Po za dziwnymi i cichymi jękami ? Mamrotałeś coś bez sensu .
Mimo że to powiedziała jej oczy mówiły , że nie do końca była szczera , ale na razie nie będę drążył tego tematu .
- A Tobie Co się śniło ? - kolejny raz zapytałem
-Nie jestem pewna , ale możliwe , że śniła mi się waga .
- W sensie ten znak zodiaku ?
- Mhm . Widziałam tylko kontur kobiety . W ręce trzymała wagę był na niej jakiś zielony kamień . Całe jej tło było zielone .
- Zielony kamień ? Co to znaczy ?
- Nie wiem . Klucz Lena i Rin zareagował na kamień od Roszpunki ...
- Roszpunki ? Znałaś Roszpunkę ?
- Była moją kuzynką . Teraz już nie żyje .
- Wiem , ze nie żyje . Pamiętam ją jak miała długie blond włosy . Potem Julek jej obciął i miała do końca życia brązowe .
- Z brązowymi była na mojej koronaci .
- Nie smuć się . Idziemy coś jeszcze zobaczyć , czy lecimy po wagę ?
- Skoro już tu jesteśmy to może zjemy coś tutaj ?
- Dobry pomysł ! A co ?
- Mama od tej dziewczynki z wczoraj poprosiła bym przyjęła w ramach podziękowań 500 jenów . Z tego co wyczytałam na tych broszurach powinno starczyć 2 rameny
- Rameny ?
- Jesteś starszy , a nawet nie wiesz jak się nazywa zupa japońska .
- No dobra , ale pozwolisz , że polecimy .
- Luna jeszcze śpi .
- A kto tu coś mówił o Lunie ?
- Wstałem i wziąłem jej torbę . Elsa w tym czasie wstała . Wziąłem ją szybko w ramiona i poleciałem w górę .
- Jack ...
- Tu twoje prywatne linie lotnicze " Jack " w czym mogę pomóc ?
- Nie tak wysoko . Nie zauważysz tej karczmy
- Karczmy ? Tego słowa już raczej się nie używa . Sądząc po tym co tam serwują będzie to jakaś mała knajpka .
Ale tak jak chciała obniżałem lot . Elsa bardziej wczepiła się w bardziej w moją bluzę, a mi po raz pierwszy przeszedł dreszcz . Wyciągała swoją rękę i poleciałem w wybranym przez nią kierunku .
Elsa zamówiła dla nas 2 rameny nie używając ani jednego słowa tylko gestów . Kiedy kucharz przyniósł na ladę stolika 2 miseczki uśmiechnął się serdecznie do Elsy i zaczął obsługiwać innych klientów .
- Jak już zjesz makaron i dodatki przechyl miseczkę i wypij bulion - pomogła mi Elsa
- Przecież wiem
- Nie wątpię po prostu przypominasz mi zachowaniem Anie Wiecznie uśmiechnięte dwa wolne duchy .
Kiedy skończyliśmy jeść Elsa zostawiła pieniądze na blacie obok miseczek i wyszliśmy
- Zanim polecimy pozwolisz , że się przebiorę ?
- Spoko .
piątek, 25 grudnia 2015
Rozdział 13
Elsa
Po wyjściu z okolic świątyni wróciliśmy tą samą drogą w stronę jeziora ( A teraz mała ciekawostka to z świątynią to prawda a co do jeziora to nie mam zielonego pojęcia :D obawiam się , że jednak nie . ) Po paru minutach byliśmy nad brzegiem . Wszędzie wokół czuć zapach kwitnącej wiśni . Piękne drzewa rosły tak blisko , iż niektóre nawet " wchodziły " do wody . Była mniej więcej 12 , więc wyciągałam duży pojemnik z torby . Jak niemal w torbie pudełko też było zaczarowane . Pojawiało się w nim jedzenie w zależności od pory dnia i kraju . Otworzyłam je i w środku były 3 ryżowe kulki . Dałam 2 Jack'owi i sobie zostawiłam jedną . Kiedy już zjedliśmy w ciszy , wyciągam wodę w buteleczkach . W nich woda pojawiała się co godzinę . Usiedliśmy koło siebie na trawie i patrzyliśmy jak kwitną wiśnie .
- Wiesz , że wiśnie kwitną przez tydzień maksymalnie dwa ? Dlatego Japończycy obchodzą to święto Odpoczywają i cieszą oczy tym cudnym widokiem , ale głównie chodzi o to by uświadomić sobie kruchość ludzkiego życia .
- Jesteś chodzącą Wikipedią wiesz ?
- Przez ostatnie 250 lat tylko książki czytam , a mam tendencje do szybkiego zapamiętania tego co raz przeczytałam . Więc moja wiedza jest rozwinięta w wielu kierunkach .
- I tu jest wielka różnica między nami . Ja od 300 lat się bawię
- Od kiedy miałam 6 lat przestałam się bawić . Po tym jak skrzywdziłam Anie zawsze byłam sama .
- Ale teraz już nie jesteś . W razie smutku wpadnij na biegun , albo tam gdzie akurat jest śnieg ( czyli nie do Polski ;-; )
- Dzięki - mówiąc to nachyliłam się i poczochrałam Jak'a po włosach .
Jako , iż już zjedliśmy włożyłam butelki i pudełko do torby . Kiedy odwróciłam się z powrotem w stronę Jack'a dziwnie się uśmiechał .
- Wiesz , że oddam Ci zniszczenie mojej pięknej fryzury ...?
- Wiesz , że wygląda dokładnie tak samo jak chwile wcześniej ?
- Za to ty za chwilę będziesz wyglądać nieco inaczej , odpłacę się za czochranie mnie .
- Jakie czochranie ? Tu się przecież nic nie stało .
Zaczęliśmy chichotać . Jack zaczął mnie naglę łaskotać . Przez chwilę kiedy mnie atakował dusiłam się ze śmiechu , ale szybko wychwyciłam chwile gdy się odsłaniał i również zaczełam go łaskotać. Mimo , że turlaliśmy się po ziemi nikt nas nie zauważył . Kiedy już się opanowaliśmy Jack miał lekkie rumieńce .
Jack
Elsa miała ogromny rumieniec na policzkach ., a z jej twarzy nie schodził uśmiech przez jakiś czas .Elsie z warkocza został tylko parę górnych części splecionych włosów , większość wstążki wysunęła się z warkocza .Elsa zauważyła , że patrze na jej włosy i szybkim ruchem wyciągała wstążkę z włosów . Jej długie platynowe włosy lekko falowane , dzięki warkoczowi , opadały swobodnie na plecy .
- Chcesz coś zobaczyć ? - spytała
-To zależy
Wstała i podeszła do drzewa wiśni i przyłożyła do niego rękę . Zamknęła oczy i coś szeptała . Poczułem delikatny i ciepły wiatr . Kiedy Elsa odsunęła się od drzewa płatki kwiatów nie były już tylko różowe . Gdzieniegdzie były jeszcze inne kolory . Żółte Czerwone , Pomarańczowe , Zielone , Niebieskie , Fioletowe i ogólnie tęczowe .
- Mamo ! Mamo ! Patrz wiśnia którą dotykała tamta pani w niebieskie sukience , nagle stała się kolorowa - zawołała jakaś mała dziewczynka .
- Niewidzie nikogo w niebieskiej sukience . A które drzewo ma niby kolorowe kwiaty ? - zapytała pani idąca obok dziewczynki .
Dziewczynka podeszła i dotknęła wiśni .
- To te .
- Niesamowite masz racje . Gdzie niby stoi ta pani ?
- Tu - powiedziała mała i podeszła do Elsy
Elsa uśmiechnęła się , kucnęła przed dziewczynką i zerwała jedno źdźbło trawy . Znowu coś szeptała i źdźbło zmieniło się w niedużą gałązkę wiśnie . Każdy kwiat miał inny kolor .
- Uważaj na tą gałązkę . Jest prawdziwa więc dbaj o nią . A teraz pokarz ją mamie .
Kiey dziewczynka poszła pokazać mamie gałązkę , Elsa patrzyła na nią z lekkim uśmiechem .
- To chyba pierwsza osoba poza strażnikami , która mnie widzi
- Widzisz masz już swoją pierwszą fankę . W tym tempie kiedyś będziesz taka znana jak ja .
Kiedy skończyłem mówić dostałem śnieżką w głowę . Już chciałem jej oddać kiedy ta mała podeszła i przytuliła Else . Wzruszyła się tym niewinnym gestem i zrobiła małego króliczka z śniegu .
- Nigdy Ci nie stopnieje . Tak długo jak będę żyć tak długo ten lód się nie rozpuści .
Mała i jej mama po chwili poszły . Patrzyłem na Else jak stała w świetle Słońca , które pomału już chyliło się ku zachodowi . Wiatr rozwiewał wokół nas płatki wiśni .
Pierwszy dzień podróży , a ja już nie umiem wyobrazić sobie naszego pożegnania
( Bo się nie pożegnacie , dopóki ja tak nie powiem :D )
Po wyjściu z okolic świątyni wróciliśmy tą samą drogą w stronę jeziora ( A teraz mała ciekawostka to z świątynią to prawda a co do jeziora to nie mam zielonego pojęcia :D obawiam się , że jednak nie . ) Po paru minutach byliśmy nad brzegiem . Wszędzie wokół czuć zapach kwitnącej wiśni . Piękne drzewa rosły tak blisko , iż niektóre nawet " wchodziły " do wody . Była mniej więcej 12 , więc wyciągałam duży pojemnik z torby . Jak niemal w torbie pudełko też było zaczarowane . Pojawiało się w nim jedzenie w zależności od pory dnia i kraju . Otworzyłam je i w środku były 3 ryżowe kulki . Dałam 2 Jack'owi i sobie zostawiłam jedną . Kiedy już zjedliśmy w ciszy , wyciągam wodę w buteleczkach . W nich woda pojawiała się co godzinę . Usiedliśmy koło siebie na trawie i patrzyliśmy jak kwitną wiśnie .
- Wiesz , że wiśnie kwitną przez tydzień maksymalnie dwa ? Dlatego Japończycy obchodzą to święto Odpoczywają i cieszą oczy tym cudnym widokiem , ale głównie chodzi o to by uświadomić sobie kruchość ludzkiego życia .
- Jesteś chodzącą Wikipedią wiesz ?
- Przez ostatnie 250 lat tylko książki czytam , a mam tendencje do szybkiego zapamiętania tego co raz przeczytałam . Więc moja wiedza jest rozwinięta w wielu kierunkach .
- I tu jest wielka różnica między nami . Ja od 300 lat się bawię
- Od kiedy miałam 6 lat przestałam się bawić . Po tym jak skrzywdziłam Anie zawsze byłam sama .
- Ale teraz już nie jesteś . W razie smutku wpadnij na biegun , albo tam gdzie akurat jest śnieg ( czyli nie do Polski ;-; )
- Dzięki - mówiąc to nachyliłam się i poczochrałam Jak'a po włosach .
Jako , iż już zjedliśmy włożyłam butelki i pudełko do torby . Kiedy odwróciłam się z powrotem w stronę Jack'a dziwnie się uśmiechał .
- Wiesz , że oddam Ci zniszczenie mojej pięknej fryzury ...?
- Wiesz , że wygląda dokładnie tak samo jak chwile wcześniej ?
- Za to ty za chwilę będziesz wyglądać nieco inaczej , odpłacę się za czochranie mnie .
- Jakie czochranie ? Tu się przecież nic nie stało .
Zaczęliśmy chichotać . Jack zaczął mnie naglę łaskotać . Przez chwilę kiedy mnie atakował dusiłam się ze śmiechu , ale szybko wychwyciłam chwile gdy się odsłaniał i również zaczełam go łaskotać. Mimo , że turlaliśmy się po ziemi nikt nas nie zauważył . Kiedy już się opanowaliśmy Jack miał lekkie rumieńce .
Jack
Elsa miała ogromny rumieniec na policzkach ., a z jej twarzy nie schodził uśmiech przez jakiś czas .Elsie z warkocza został tylko parę górnych części splecionych włosów , większość wstążki wysunęła się z warkocza .Elsa zauważyła , że patrze na jej włosy i szybkim ruchem wyciągała wstążkę z włosów . Jej długie platynowe włosy lekko falowane , dzięki warkoczowi , opadały swobodnie na plecy .
- Chcesz coś zobaczyć ? - spytała
-To zależy
Wstała i podeszła do drzewa wiśni i przyłożyła do niego rękę . Zamknęła oczy i coś szeptała . Poczułem delikatny i ciepły wiatr . Kiedy Elsa odsunęła się od drzewa płatki kwiatów nie były już tylko różowe . Gdzieniegdzie były jeszcze inne kolory . Żółte Czerwone , Pomarańczowe , Zielone , Niebieskie , Fioletowe i ogólnie tęczowe .
- Mamo ! Mamo ! Patrz wiśnia którą dotykała tamta pani w niebieskie sukience , nagle stała się kolorowa - zawołała jakaś mała dziewczynka .
- Niewidzie nikogo w niebieskiej sukience . A które drzewo ma niby kolorowe kwiaty ? - zapytała pani idąca obok dziewczynki .
Dziewczynka podeszła i dotknęła wiśni .
- To te .
- Niesamowite masz racje . Gdzie niby stoi ta pani ?
- Tu - powiedziała mała i podeszła do Elsy
Elsa uśmiechnęła się , kucnęła przed dziewczynką i zerwała jedno źdźbło trawy . Znowu coś szeptała i źdźbło zmieniło się w niedużą gałązkę wiśnie . Każdy kwiat miał inny kolor .
- Uważaj na tą gałązkę . Jest prawdziwa więc dbaj o nią . A teraz pokarz ją mamie .
Kiey dziewczynka poszła pokazać mamie gałązkę , Elsa patrzyła na nią z lekkim uśmiechem .
- To chyba pierwsza osoba poza strażnikami , która mnie widzi
- Widzisz masz już swoją pierwszą fankę . W tym tempie kiedyś będziesz taka znana jak ja .
Kiedy skończyłem mówić dostałem śnieżką w głowę . Już chciałem jej oddać kiedy ta mała podeszła i przytuliła Else . Wzruszyła się tym niewinnym gestem i zrobiła małego króliczka z śniegu .
- Nigdy Ci nie stopnieje . Tak długo jak będę żyć tak długo ten lód się nie rozpuści .
Mała i jej mama po chwili poszły . Patrzyłem na Else jak stała w świetle Słońca , które pomału już chyliło się ku zachodowi . Wiatr rozwiewał wokół nas płatki wiśni .
Pierwszy dzień podróży , a ja już nie umiem wyobrazić sobie naszego pożegnania
( Bo się nie pożegnacie , dopóki ja tak nie powiem :D )
czwartek, 24 grudnia 2015
Rozdział 12
Jack
Powiem szczerze ten koń leciał o wiele szybciej niż przypuszczałem . Elsa powiedziała , że nazywa się Luna . Nadążałem za nią , ale jak na konia z lodu i śniegu nieźle się trzymała . Lecąc obok niej miałem wrażenie jakby była żywa , jakby nie została stworzona przez Else tylko przez tą samą siłę co wszystko na tym świecie . Jak wcześniej wchodziła do pokoju w którym przebywałem , nie zauważyłem , że przebrała się . Sukienka na bardzo cienkich niemal przezroczystych ramiączkach cała niebieska . Do tego baletki , również niebieskie . Włosy zaplotła w warkocz , widziałem tam ciemno niebieską wstążkę wplecioną w włosy . Związane je miała białą wstążką któa opadała na jej plecy .
Patrzyła w przestrzeń . Po chwili przyłapała mnie na tym , że się jej przyglądam .
- Stało się coś ? - spytała
- Nic . Ładna sukienka .
- ... Dziękuje .... Nie bardzo wiedziałam jak zrobić yukate więc zrobiłam zwykłą sukienkę ....
Dla mnie nie była zwykła , a piękna
- A po co yukata . To jest taka sukienka chińska nie ?
Zaśmiała się lekko
- Coś w ten deseń . Nie wiem jak wygląda więc nie mogłam jej odwzorować . O ile mnie czas nie myli teraz jest Hanami , czyli tradycyjny japoński zwyczaj podziwiania urody kwiatów, w szczególności kwiatów ozdobnych wiśni .
- Dzięki za wytłumaczenie .
- Proszę
Lecieliśmy 2 godziny , gdybym wziął Else na ręce bylibyśmy tam w godzinę , ale w ten sposób porozmawialiśmy dłużej . Z bliżej nie znanych mi powodów ogromnie lubiłem z nią rozmawiać . Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym . Czułem , które tematy powinienem omijać , działało to z obu stron . Kiedy dolecieliśmy już na miejsce Elsa poprosiła Lunę by poczekała w głębi parku , w którym wylądowaliśmy . Park Yoshina w Narze .
- Elsa dlaczego to miejsce ?
- Nie wiem . Powiedzmy , że to intuicja .
Szliśmy przez ogromny park . Tylko nieliczne drzewa nie były jasno różowe . Wszędzie kwitły wiśnie , a pod nimi siedziały całe rodziny wpatrzone jak wiśnia gubi pomału pierwsze płatki . Przypomniało mi się , że u Elsy też kwitną wiśnie . Widziałem jak jej oczy błyszczały z podniecenia . Nigdy nie opuszczała okolic Arendell . Kiedy sobie szliśmy cały czas prostą drogą , Elsa naglę stanęła . Obejrzała okolice po czym wzięła głęboki wdech . Ruszyła szybciej do przodu i po chwili skręciła w prawo . Raz skręcała w lewo , raz w prawo aż doszliśmy do wielkiej świątyni .
- To tutaj - powiedziała głosem nie podobnym do niej
- Co ?
- Tutaj jest klucz - powiedziała już normalnie
- Gdzie ?
- Nie wiem poszukajmy . Ja na dole ty wyżej dobra ?
Pokiwałem głową i wzleciałem nieco wyżej . Na dachu widziałem stare gniazdo , ale czułem od niego jakąś inną energie . Podleciałem do niego i wyjąłem z niego klucz . Był wielkości mojej dłoni , cały złoty , tylko w części gdzie teoretycznie się go by trzymało do otwarcia drzwi był jakiś symbol . Zleciałem na dół
- Znalazłem coś .
Przyszła z środka świątyni i podeszła do mnie
- Mogę zobaczyć ?
- Jasne
Podałem jej klucz . Uśmiechnęła się
- Bliźnięta .
- Co bliźnięta ?
- To jest zodiakalny znak bliźniąt .
Elsa
- Pozwolisz , że go wytrę ? - spytałam
- Oczywiście
Wyjęłam pierwszą ściereczkę z brzegu - żółtą . Wytarłam cały klucz gdy na ścierce zauważyłam jakieś małe kamyczki . Przypominały mi ten , który moja kuzynka Roszpunka mi kiedyś wysłała . Ściągnęłam z szyi wisiorek i przyłożyłam do klucza żeby porównać kolory . Kiedy kamień dotknął klucza , który leżał na ściereczce klucz zaczął świecić , odsunęłam się i naglę na miejscu klucza pojawiła się dwójka dzieci . Chłopiec i dziewczynka .
Blond włosi z wielkimi pistacjowymi oczami . Mogli mieć nie więcej niż 14 lat .
- Ehm ... Hejka - zaczęła nieśmiało dziewczynka
- Jestem Len - powiedział chłopak
- A ja Rin - dodała dziewczynka - kiedy jesteśmy razem mówcie nam po prostu gemini .
- Jestem Elsa , a to Jack - przedstawiłam nas .
Patrzyli na nas chwilkę po czym zaczęli mówić jednocześnie ( ogólnie to raczej do końca będą mówić jednocześnie )
- Którzy jesteśmy z kolei ?
- Pierwsi . Pomożecie nam znaleźć inne znaki ? - spytałam
- Pewnie . O ile się nie mylimy Waga powinna być gdzieś w okolicach Grecji . Chyba na tym całym Akropolu . A teraz przepraszamy , ale z powrotem wrócimy w formę klucza . Jak już będziecie mieć więcej mocy będziemy mogli przebywać z wami dłużej . Żebyśmy się znowu pojawili niech któreś z was wypowie nasze imię w sensie , że gemini . Do zobaczenia Elso i Jack'u .
Pojawił się dym i zamiast Lena i Rin pojawił się klucz . Tyle , że tym razem był całkiem ciepły . Wyciągam z torby specjalny portfel i wsadziłam bliźnięta do przygotowanego przeze mnie wczoraj otworu z napisem " bliźnięta "
- To było trochę dziwne - powiedział Jack
- Mogło być gorzej . Na szczęście zaczęliśmy od spokojnego znaku . Boję się co może być z innymi . Baran , Panna i Waga też powinni być w miarę spokojni , ale co do innych nie jestem pewna .
- Mają ciekawe imiona nie ?
- Len to z japońskiego lewa strona , a Rin prawa więc jest tu taka mała gra słów .
- Czy jest coś czego nie wiesz ?
- Hm ... co chciałbyś teraz zrobić ? Tego nie wiem , a Luna jeszcze nie odpoczęła .
- Może skoro jest to całe Hanami to pójdziemy tak jak inni oglądać kwitnącą wiśnie ?
- Dobrze . Fajnie by było gdyśmy w przyszłym roku mieli okazje tu wtedy być
- Było by bardzo miło , ale nie wiem co może odwalić Mrokowi i innym siłą ciemności . Ale jak na razie jestem na tak .
Rozdział miał być krótszy , ale stara Karin się rozpisała :D
środa, 23 grudnia 2015
Rozdział 11
Elsa
Siedzieliśmy i rozmyślaliśmy gdzie jakich kluczy szukać . Po godzinnej dyskusji wyszliśmy z wody .
- Spakowałaś się już ? - spytał Jack
- Tak . Więc idź zbierz siły na lot chyba , że chcesz abym i tobie stworzyła jakiegoś pegaza ?
- Ten twój koń jest strasznie wolny więc podziękuje .
Zaśmiałam się
- Jak chcesz pójdę jej poszukać , a ty odpocznij .
Ubrałam płaszcz i poszłam w głąb lodowego lasu . Idąc po chwili ją ujrzałam jak siedziała pod drzewem i patrzała w niebo . Podeszłam do niej i pogłaskałam ją po głowie .
- Moja droga Luno czy mogę Cię prosić o pomoc . Czy polecisz ze mną w daleką podróż ?
Wstała powoli i zarżała .
- Rozumiem , że się zgadzasz . Wylecimy jutro . Teraz chodź , odpoczniesz sobie w moim pokoju .
I ruszyłyśmy w stronę zamku . Kiedy tylko weszłyśmy zamknęłam drzwi . Luna podeszła pod łóżko i położyła się na śnieżnym dywanie .i zasnęła .Wyszłam na balkon i patrzyłam w niebo , jak Słońce leniwie zachodziło . Mimo , że zaczęło się ściemniać ostatnie promienie Słońca delikatnie ogrzewały mi twarz . Wdychałam chłodne i czyste powietrze tych gór . Olaf opowiadał , że teraz w niewielu miejscach jest takie . Ludzie tak bardzo zaniedbali Matkę naturę , że chciałabym móc coś z tym zrobić . Zamknęłam oczy i wyobrażałam sobie zaklęcia jakimi mogłabym spróbować naprawić ten świat , potem moje rozmyślania zeszły na tor zodiaków i tego co może się przydarzyć szukając ich . Na końcu moje rozmyślania zaczęły się kręcić wokół Jack"a , jak bardzo zmienił moje życie samym pojawieniem się. Kiedy otworzyłam oczy po Słońcu została delikatna , żółtawa otoczka . Patrzałam na mój dawny dom . Arendell było teraz piękne .
Jack
Kiedy Elsa poszła po tego pegaza czy co to tam było postanowiłem pozwiedzać ten las . Lecąc widziałem mnóstwo małych , uroczych i zadziwiająco dokładnie odwzorowanych małych zwierząt . Nie zabrakło też dużych i duuużo mniej uroczych . Wszystkie były zrobione z lodu i śniegu. Po chwili poleciałem w stronę moje tymczasowego pokoju . Lecąc zauważyłem Else . Znowu nad czymś myślała , ale tym razem jej nie przeszkodziłem . Kiedy doleciałem na miejsce , ubrałem się w moje codzienne ubrania ( A Elsa dalej w ręczniku :D ) , Podszedłem do łóżka i zauważyłem list z dziwną pieczęcią przypominającą Słońce oplatane przez krople deszczu . Otworzyłem go delikatnie by nie zniszczyć pieczęci i wysunął się z niego list ręcznie pisany na dziwnym papierze
Drogi Jack'u
Proszę wspieraj Elsę . Będzie tego bardzo potrzebowała .
Spraw ,żeby znowu zaczęła cieszyć się życiem
Z poważaniem
Livius I
Szczerze się tego nie spodziewałem . Skoro nawet Livius prosił , żebym pomógł Elsie to może być coś poważnego , albo Livius robi nas w balona . Włożyłem list z powrotem do koperty i dałem go do kieszeni z przodu bluzy . Ta kieszeń załamywała wszystkie prawa fizyki . Wydaje się być bardzo mała , ale to złudzenie . Trzeba nie lada wyczynu żeby coś tam znaleźć lub jak w moim wypadku szczęścia . Zazwyczaj znajduję to czego tam szukam . Skoro czekała mnie długa podróż , bo z Norwegi to jednak całkiem pokaźny kawałek do Japonii , położyłem się na łóżku . Było wyjątkowo miękkie , całe z delikatne śniegu , który w magiczny dla mnie sposób nie uginał się tylko cały czas był jak puszek . Zamknąłem oczy i po chwili zasnąłem . We śnie widziałem chyba Else . Była ubrana w długą , zieloną i lekko prześwitującą suknie . Siedziała pod drzewem na twarzy miała krew , która spływała delikatnie z jej brody prosto na suknie , tworząc przy dekolcie dużą , czerwoną plamę . Chciałem jej jakoś pomóc , ale nie potrafiłem się ruszyć . Pojawiła się przy niej dziewczynka z złotym kielichem wysadzanym kryształami . Nie słyszałem co mówiła , ale widziałem jak poruszała ustami , Elsa nawet nie otworzyła zamkniętych oczu . Dziewczynka uśmiechnęła się lekko i przycisnęła kielich do jej ust , że Elsa napiła się zawartości . Usłyszałem tylko krzyk Elsy i się obudziłem .Usiadłem szybko na łóżko , gdy usłyszałem pukanie .
- Otwarte
Elsa delikatnie otworzyła drzwi i wyjrzała przez niewielką szparę . Gdy mnie zobaczyła weszła i podeszła do mnie kładąc mi rękę na czole
- Wszystko w porządku ?
- Tak . Miałem tylko zły sen ...
Popatrzała na mnie ze współczuciem . Czyżby domyślała się , że nie ma czegoś takiego jak zły sen ? Że jest to co najmniej jakaś ingerencja Mroka .
- Która jest godzina ? - spytałem
- Mniej więcej 8 .
- To dobrze ...
- Gotowy ?
- Za 5 minut będę gotowy
- Dobrze poczekam na dworze .
Jeszcze jest środa ... jeszcze :D 23 :59
- Otwarte
Elsa delikatnie otworzyła drzwi i wyjrzała przez niewielką szparę . Gdy mnie zobaczyła weszła i podeszła do mnie kładąc mi rękę na czole
- Wszystko w porządku ?
- Tak . Miałem tylko zły sen ...
Popatrzała na mnie ze współczuciem . Czyżby domyślała się , że nie ma czegoś takiego jak zły sen ? Że jest to co najmniej jakaś ingerencja Mroka .
- Która jest godzina ? - spytałem
- Mniej więcej 8 .
- To dobrze ...
- Gotowy ?
- Za 5 minut będę gotowy
- Dobrze poczekam na dworze .
Jeszcze jest środa ... jeszcze :D 23 :59
sobota, 19 grudnia 2015
Oby do środy
Hejka wszystkim !
Może ktoś zauważył , że z zeszłym tygodniu nie było rozdziału . Powód jest taki iż 2 dni byłam na urodzinach . Dziś i jutro będę mieć podobną sytuacje , więc jest mi przykro , ale i w ten weekend nic nie wrzucę . W zamian mogę powiedzieć , że od środy zacznie się mój prezent dla wszystkich czytelników . Od środy 23.12.2015 CODZIENNIE będę wrzucać 1 rozdział , aż do moich urodzin ( 2.01.2015 ) Problem może być 1 stycznia bo sylwester i tak dalej ... Zatem do zobaczenia w środę !
Może ktoś zauważył , że z zeszłym tygodniu nie było rozdziału . Powód jest taki iż 2 dni byłam na urodzinach . Dziś i jutro będę mieć podobną sytuacje , więc jest mi przykro , ale i w ten weekend nic nie wrzucę . W zamian mogę powiedzieć , że od środy zacznie się mój prezent dla wszystkich czytelników . Od środy 23.12.2015 CODZIENNIE będę wrzucać 1 rozdział , aż do moich urodzin ( 2.01.2015 ) Problem może być 1 stycznia bo sylwester i tak dalej ... Zatem do zobaczenia w środę !
Subskrybuj:
Posty (Atom)






