muzyczka
niedziela, 27 grudnia 2015
Rozdział 15
Elsa
Jack wspaniałomyślnie pozwolił mi się przebrać . Poszedł jak to ujął ? " Coś zobaczyć " . Szłam sama przez miasto w stronę parku . Kiedy byłam już blisko miejsca w którym nocowaliśmy poczułam chłodny powiew . To znaczył , że albo Luna leci w moją stronę , albo gdzieś tu Jack przeleciał . Na spotkanie wyszła mi Luna . Szybko do mnie podeszła i łbem szturchnęła mnie w bark . Wyciągałam z plecaka długie i dość obcisłe czarne legginsy , do tego stworzyłam białą bluzkę na krótkim rękawie . Śnieżna bluzka przyjemnie ochładzała moje nagrzane plecy . Zabrałam się jeszcze za włosy . Zrobiła, sobie wysoko upiętego kucyka , którego związałam białą wstążką . Sukienkę spakowałam do torby . Popatrzałam na baletki które miałam na nogach i po chwili namysłu wyciągałam z torby miętowe adidasy . W głębi duszy wychwalałam Olafa pod niebiosy za te rzeczy które mi w ciągu wielu lat przyniósł .
- Jesteś gotowa na dalszą drogę Luno ?
Zarżała i podeszła bliżej mnie .
- Teraz wystarczy poczekać na Jack'a
Czekałyśmy na niego półgodziny . w tym czasie wplotłam w grzywę Luny małe kwiaty wiśni . Kiedy wreszcie się zjawił był bledszy niż zwykle .
- Stało się coś ?
- Nie ... Lecimy już ?
- Dobrze , a powiesz mi co takiego robiłeś ?
- Jak będziemy daleko od tego miejsca to Ci powiem .
- Dobra to następny cel Grecja .
Ubrałam plecak i jednym szybkim susem wskoczyłam Lunie na grzbiet .
- Mogę Cię prosić , żebyś przez jakiś krótki czas poleciała szybciej ? - spytał Jack Lunę .
Pokiwała głową i poszybowała szybko w górę . Lecąc , patrzałam jak ludzie chodzą i rozglądali się po parku . Za niedługo wiśnia przekwitnie . Naglę przykuło mnie jedno miejsce . Wokół niego było trochę śniegu , ale ludzie stali wokół czegoś i ewidentnie to podziwiali . Obróciłam głowę w stronę Jack'a . On obrócił się w drugą stronę tak aby nie patrzeć na mnie .
Jack
Miałem nadzieje , że nie widziała co było w tłumie tych osób . Zerknąłem na nią kątem oka i zauważyłem jej podniesioną pytająco brew . Kiedyś może jej powiem bo teraz mi raczej nie uwierzy ( Ale o co chodzi dowiecie się później :D ) Lecieliśmy przez długi czas w ciszy .
- Jak Ci się żyje od kiedy jesteś Strażnikiem ?
- Dzieciaki zaczynają we mnie wierzyć więc jest genialnie .
- To dobrze . Ciekawi mnie jedna rzecz .
- Jaka ?
- Ta dziewczynka mnie widziała . Jest pierwszą zwykłą osobą , która mnie widzi . I jedyną od 250 lat . Nawet sprzedawca w tej " knajpce " nie był zwykły . Miał taką dziwną aurę . Nigdy takiej nie widziałam , ani o takiej nie czytałam .
- Widzisz ludzką aurę ?
- Czasami kiedy ktoś , coś bardzo przeżywa potrafię ją zobaczyć . Aury są niezwykłe u normalnych ludzi w sumie nie potrzeba silnych emocji . Wystarczy małe uczucie i już je widać . Stąd wiem , że ludzie w tamtym tłumie byli w większości zdziwieni .
- A jaką ja mam teraz ?
- Osoby nieśmiertelne mają specyficzną aurę , która potrzebuję mocnego impulsu żeby się zmienić . - Patrząc na Ciebie mogę powiedzieć , że jesteś poddenerwowany .
Nieźle mnie zaskoczyła . Naprawdę potrafiła odczytać moją aurę .
- To co takiego jeszcze potrafisz ?
- W teorii ? Wiele , a w praktyce nie bardzo wiem . Nie miałam jakoś okazji wypróbować wszystkich umiejętności . Po za tym ostatnio z coraz większą łatwością przychodzi mi rzucanie prostych czarów .
- Więc przez te 250 lat uczyłaś się magi , zielarstwa , kultury Japonii ...
- Wszystkich krajów - przerwała mi Elsa
- Kultury wszystkich krajów , widzisz aurę . Coś jeszcze pominąłem ?
- Czytałam co nieco o historii i mitach . Wiesz , że bogowie greccy , rzymscy , nordycy , japońscy i inni na prawdę istnieją ?
- Serio !?
- Tak . Rzadko się pokazują , a jak się pokazują to głównie po to by uwieść jakiegoś człowieka bądź inne stworzenie .
- Spotkałaś jakiegoś ?
- Dawno temu najprawdopodobniej Nike - boginie zwycięstwa .
- Po czym poznałaś , że Nike ?
- Na plecach miała skrzydła . Po za tym zdawało mi się , że czasami wołała " zwycięstwo " . Więc pomyślałam że to Nike
- Więc miałaś dość przyjemnie i niezwykłe życie
- Niezwykłe ? W ciągu 250 lat widziałam tylko raz wyszłam z domu i nikt mnie nie widział . Nike Neil , Horo tylko ich widziałam . Nike raz , a Neila i Horo czasami . No i Olaf co pełnie przychodził na chwilę .
- Ale nie przeszkadzało Ci to . Miałaś jakieś zajęcie . Uczyłaś się , czytałaś , jednym słowem miałaś coś co chciałaś robić i robiąc to wkładałaś w to całą duszę .
- Ty także miałeś coś takiego . Chciałeś rozbawiać dzieci czyż nie ? Mimo że Cię nie widziały kochałeś je i były dla Ciebie ważne prawda ?
- W pewnym sensie masz rację . Nie miałem z kim rozmawiać . Dlatego lubiłem wcześniej wkurzać Kangura znaczy Zająca . Jako jeden z pierwszych zauważył mnie i zaczął zemną rozmawiać .
- Ale teraz ta samotność Ci już minęła prawda ?
- Trochę
Podleciałem trochę bliżej Luny i Elsy .
- Od teraz cokolwiek się stanie zawsze będę z Tobą . - powiedziała po czym palcem wskazującym dotknęła pod którym biło moje serce ( Bo jak napisałam , że w lewą pierś to źle to brzmi :D ) - zawsze znajdziesz mnie tutaj
Lekko spóźniona , ale te 5 minut chyba wybaczycie ? :D
sobota, 26 grudnia 2015
Rozdział 14
Elsa
Wieczorem , gdy Słońce niemal już zaszło , zebraliśmy się i poszliśmy w głąb parku , tam gdzie posłałam Lunę .Zastaliśmy ją jak patrzyła na Księżyc , który właśnie wyłaniał się na horyzont . Kiedy nas zobaczyła położyła się i podniosła skrzydło .
- Co ona robi ? - spytał Jack
-Zdaje się , że chce byśmy się położyli pod jej skrzydłami i zasnęli . Chcesz odpocząć , czy raczej wolałbyś coś zjeść ?
- w sumie można by coś jeszcze zjeść .
Wyciągam z torby pudełko . Kiedy je otworzyłam na pokrywce pojemnika pojawiły się 2 pary pałeczek . W środku było paręnaście rodzai sushi , trochę Gomae , paręnaście Takoyaki i znowu marę onigiri . Zaczęliśmy jeść . Miałam problemy , żeby się w niektórych momentach przełamać , ale spróbowałam każdej potrawy , znaczy zjadłam po jednej sztuce z wszystkiego . Jack nie wybrzydzał i pochłonął wszystko . Kiedy zjedliśmy odłożyliśmy pałeczki do pudełka . Gdy go wsadzałam wyciągałam z torby wodę . Rzuciłam ją Jack'owi złapał , odkręcił i duszkiem wypił od razu całą zawartość .
- Cholernie słone to było
Odkręciłam i wzięłam łyk wody .
- Trochę
- To teraz spać ? Chyba , żeby Ci przeszkadzało gdybym spał obok Ciebie
- Czemu miało by mi to przeszkadzać ?
- Nie wiem .
Wyciągałam z torby dwa duże koce . Jeden położyłam pod Luną , którą poprosiłam by wstała , drugi położyłam tak żebyśmy się mogli na nim wygodnie położyć . Kiedy wszystko było gotowe zawołałam do Jacka
- Połóż się pierwszy ja jeszcze tylko wszystko pochowam do torby .
Skinął głową i położył się po skrzydłem Luny . Po chwili położyłam się obok niego , a Luna przykryła nas swoimi śnieżnymi skrzydłami .
- Może być ? - zapytałam
- Całkiem przyjemnie . Luna jest tak fajnie chłodna
- Domyślasz się z czego jest zrobiona .
- No nie wiem . Na pewno nie z lodu i śniegu .
I nastała chwila ciszy . Przełamałam ją
- Dziękuje
- Za co ?
- Za to , że ze mną tu jesteś , że zgodziłeś się ze mną polecieć .
- Cała przyjemność po mojej stronie .
- A teraz odpocznij . To , że teraz jest łatwo nie znaczy , że będzie tak przez cały czas .
- Ach jak miło dodajesz otuchy nie powiem .
- Dobranoc Jack
- Dobranoc Elsa
Patrzyłam na gwiazdy . Wyglądały nieco inaczej niż te w moim domu . Odwróciłam się w stronę Jack'a i zauważyłam , że już śpi . Sama zakłam oczy i poszłam spać . Może i nie potrzebuje snu , ale czuje się bardziej po nim wypoczęta .
Jack
Kiedy się obudziłem świtało . Popatrzyłem na Else , spała bardzo blisko mnie . Jej mała , drobna ręka była oparta o pój policzek , za to moja ręka była na jej biodrze . Odległość między nami była bardzo nie wielka . Nie chciałem wprowadzić Else w zakłopotanie więc ściąłem rękę z jej bioder i jeszcze delikatnie się od niej odsunąłem .
- Dzień dobry Jack
- Cześć
Elsa zdjęła rękę z mojego policzka i lekko się zarumieniła .
- Przyjemnie Ci się spało ? - spytałem
Popatrzyła mi w oczy , po czym uśmiechnęła się jakby wiedziała coś o czym ja nie wiem , a powinienem .
- Dobrze , ale Tobie chyba spało się chyba lepiej . Wiesz , że mówisz przez sen ?
- A co mówiłem ?
- Po za dziwnymi i cichymi jękami ? Mamrotałeś coś bez sensu .
Mimo że to powiedziała jej oczy mówiły , że nie do końca była szczera , ale na razie nie będę drążył tego tematu .
- A Tobie Co się śniło ? - kolejny raz zapytałem
-Nie jestem pewna , ale możliwe , że śniła mi się waga .
- W sensie ten znak zodiaku ?
- Mhm . Widziałam tylko kontur kobiety . W ręce trzymała wagę był na niej jakiś zielony kamień . Całe jej tło było zielone .
- Zielony kamień ? Co to znaczy ?
- Nie wiem . Klucz Lena i Rin zareagował na kamień od Roszpunki ...
- Roszpunki ? Znałaś Roszpunkę ?
- Była moją kuzynką . Teraz już nie żyje .
- Wiem , ze nie żyje . Pamiętam ją jak miała długie blond włosy . Potem Julek jej obciął i miała do końca życia brązowe .
- Z brązowymi była na mojej koronaci .
- Nie smuć się . Idziemy coś jeszcze zobaczyć , czy lecimy po wagę ?
- Skoro już tu jesteśmy to może zjemy coś tutaj ?
- Dobry pomysł ! A co ?
- Mama od tej dziewczynki z wczoraj poprosiła bym przyjęła w ramach podziękowań 500 jenów . Z tego co wyczytałam na tych broszurach powinno starczyć 2 rameny
- Rameny ?
- Jesteś starszy , a nawet nie wiesz jak się nazywa zupa japońska .
- No dobra , ale pozwolisz , że polecimy .
- Luna jeszcze śpi .
- A kto tu coś mówił o Lunie ?
- Wstałem i wziąłem jej torbę . Elsa w tym czasie wstała . Wziąłem ją szybko w ramiona i poleciałem w górę .
- Jack ...
- Tu twoje prywatne linie lotnicze " Jack " w czym mogę pomóc ?
- Nie tak wysoko . Nie zauważysz tej karczmy
- Karczmy ? Tego słowa już raczej się nie używa . Sądząc po tym co tam serwują będzie to jakaś mała knajpka .
Ale tak jak chciała obniżałem lot . Elsa bardziej wczepiła się w bardziej w moją bluzę, a mi po raz pierwszy przeszedł dreszcz . Wyciągała swoją rękę i poleciałem w wybranym przez nią kierunku .
Elsa zamówiła dla nas 2 rameny nie używając ani jednego słowa tylko gestów . Kiedy kucharz przyniósł na ladę stolika 2 miseczki uśmiechnął się serdecznie do Elsy i zaczął obsługiwać innych klientów .
- Jak już zjesz makaron i dodatki przechyl miseczkę i wypij bulion - pomogła mi Elsa
- Przecież wiem
- Nie wątpię po prostu przypominasz mi zachowaniem Anie Wiecznie uśmiechnięte dwa wolne duchy .
Kiedy skończyliśmy jeść Elsa zostawiła pieniądze na blacie obok miseczek i wyszliśmy
- Zanim polecimy pozwolisz , że się przebiorę ?
- Spoko .
piątek, 25 grudnia 2015
Rozdział 13
Elsa
Po wyjściu z okolic świątyni wróciliśmy tą samą drogą w stronę jeziora ( A teraz mała ciekawostka to z świątynią to prawda a co do jeziora to nie mam zielonego pojęcia :D obawiam się , że jednak nie . ) Po paru minutach byliśmy nad brzegiem . Wszędzie wokół czuć zapach kwitnącej wiśni . Piękne drzewa rosły tak blisko , iż niektóre nawet " wchodziły " do wody . Była mniej więcej 12 , więc wyciągałam duży pojemnik z torby . Jak niemal w torbie pudełko też było zaczarowane . Pojawiało się w nim jedzenie w zależności od pory dnia i kraju . Otworzyłam je i w środku były 3 ryżowe kulki . Dałam 2 Jack'owi i sobie zostawiłam jedną . Kiedy już zjedliśmy w ciszy , wyciągam wodę w buteleczkach . W nich woda pojawiała się co godzinę . Usiedliśmy koło siebie na trawie i patrzyliśmy jak kwitną wiśnie .
- Wiesz , że wiśnie kwitną przez tydzień maksymalnie dwa ? Dlatego Japończycy obchodzą to święto Odpoczywają i cieszą oczy tym cudnym widokiem , ale głównie chodzi o to by uświadomić sobie kruchość ludzkiego życia .
- Jesteś chodzącą Wikipedią wiesz ?
- Przez ostatnie 250 lat tylko książki czytam , a mam tendencje do szybkiego zapamiętania tego co raz przeczytałam . Więc moja wiedza jest rozwinięta w wielu kierunkach .
- I tu jest wielka różnica między nami . Ja od 300 lat się bawię
- Od kiedy miałam 6 lat przestałam się bawić . Po tym jak skrzywdziłam Anie zawsze byłam sama .
- Ale teraz już nie jesteś . W razie smutku wpadnij na biegun , albo tam gdzie akurat jest śnieg ( czyli nie do Polski ;-; )
- Dzięki - mówiąc to nachyliłam się i poczochrałam Jak'a po włosach .
Jako , iż już zjedliśmy włożyłam butelki i pudełko do torby . Kiedy odwróciłam się z powrotem w stronę Jack'a dziwnie się uśmiechał .
- Wiesz , że oddam Ci zniszczenie mojej pięknej fryzury ...?
- Wiesz , że wygląda dokładnie tak samo jak chwile wcześniej ?
- Za to ty za chwilę będziesz wyglądać nieco inaczej , odpłacę się za czochranie mnie .
- Jakie czochranie ? Tu się przecież nic nie stało .
Zaczęliśmy chichotać . Jack zaczął mnie naglę łaskotać . Przez chwilę kiedy mnie atakował dusiłam się ze śmiechu , ale szybko wychwyciłam chwile gdy się odsłaniał i również zaczełam go łaskotać. Mimo , że turlaliśmy się po ziemi nikt nas nie zauważył . Kiedy już się opanowaliśmy Jack miał lekkie rumieńce .
Jack
Elsa miała ogromny rumieniec na policzkach ., a z jej twarzy nie schodził uśmiech przez jakiś czas .Elsie z warkocza został tylko parę górnych części splecionych włosów , większość wstążki wysunęła się z warkocza .Elsa zauważyła , że patrze na jej włosy i szybkim ruchem wyciągała wstążkę z włosów . Jej długie platynowe włosy lekko falowane , dzięki warkoczowi , opadały swobodnie na plecy .
- Chcesz coś zobaczyć ? - spytała
-To zależy
Wstała i podeszła do drzewa wiśni i przyłożyła do niego rękę . Zamknęła oczy i coś szeptała . Poczułem delikatny i ciepły wiatr . Kiedy Elsa odsunęła się od drzewa płatki kwiatów nie były już tylko różowe . Gdzieniegdzie były jeszcze inne kolory . Żółte Czerwone , Pomarańczowe , Zielone , Niebieskie , Fioletowe i ogólnie tęczowe .
- Mamo ! Mamo ! Patrz wiśnia którą dotykała tamta pani w niebieskie sukience , nagle stała się kolorowa - zawołała jakaś mała dziewczynka .
- Niewidzie nikogo w niebieskiej sukience . A które drzewo ma niby kolorowe kwiaty ? - zapytała pani idąca obok dziewczynki .
Dziewczynka podeszła i dotknęła wiśni .
- To te .
- Niesamowite masz racje . Gdzie niby stoi ta pani ?
- Tu - powiedziała mała i podeszła do Elsy
Elsa uśmiechnęła się , kucnęła przed dziewczynką i zerwała jedno źdźbło trawy . Znowu coś szeptała i źdźbło zmieniło się w niedużą gałązkę wiśnie . Każdy kwiat miał inny kolor .
- Uważaj na tą gałązkę . Jest prawdziwa więc dbaj o nią . A teraz pokarz ją mamie .
Kiey dziewczynka poszła pokazać mamie gałązkę , Elsa patrzyła na nią z lekkim uśmiechem .
- To chyba pierwsza osoba poza strażnikami , która mnie widzi
- Widzisz masz już swoją pierwszą fankę . W tym tempie kiedyś będziesz taka znana jak ja .
Kiedy skończyłem mówić dostałem śnieżką w głowę . Już chciałem jej oddać kiedy ta mała podeszła i przytuliła Else . Wzruszyła się tym niewinnym gestem i zrobiła małego króliczka z śniegu .
- Nigdy Ci nie stopnieje . Tak długo jak będę żyć tak długo ten lód się nie rozpuści .
Mała i jej mama po chwili poszły . Patrzyłem na Else jak stała w świetle Słońca , które pomału już chyliło się ku zachodowi . Wiatr rozwiewał wokół nas płatki wiśni .
Pierwszy dzień podróży , a ja już nie umiem wyobrazić sobie naszego pożegnania
( Bo się nie pożegnacie , dopóki ja tak nie powiem :D )
Po wyjściu z okolic świątyni wróciliśmy tą samą drogą w stronę jeziora ( A teraz mała ciekawostka to z świątynią to prawda a co do jeziora to nie mam zielonego pojęcia :D obawiam się , że jednak nie . ) Po paru minutach byliśmy nad brzegiem . Wszędzie wokół czuć zapach kwitnącej wiśni . Piękne drzewa rosły tak blisko , iż niektóre nawet " wchodziły " do wody . Była mniej więcej 12 , więc wyciągałam duży pojemnik z torby . Jak niemal w torbie pudełko też było zaczarowane . Pojawiało się w nim jedzenie w zależności od pory dnia i kraju . Otworzyłam je i w środku były 3 ryżowe kulki . Dałam 2 Jack'owi i sobie zostawiłam jedną . Kiedy już zjedliśmy w ciszy , wyciągam wodę w buteleczkach . W nich woda pojawiała się co godzinę . Usiedliśmy koło siebie na trawie i patrzyliśmy jak kwitną wiśnie .
- Wiesz , że wiśnie kwitną przez tydzień maksymalnie dwa ? Dlatego Japończycy obchodzą to święto Odpoczywają i cieszą oczy tym cudnym widokiem , ale głównie chodzi o to by uświadomić sobie kruchość ludzkiego życia .
- Jesteś chodzącą Wikipedią wiesz ?
- Przez ostatnie 250 lat tylko książki czytam , a mam tendencje do szybkiego zapamiętania tego co raz przeczytałam . Więc moja wiedza jest rozwinięta w wielu kierunkach .
- I tu jest wielka różnica między nami . Ja od 300 lat się bawię
- Od kiedy miałam 6 lat przestałam się bawić . Po tym jak skrzywdziłam Anie zawsze byłam sama .
- Ale teraz już nie jesteś . W razie smutku wpadnij na biegun , albo tam gdzie akurat jest śnieg ( czyli nie do Polski ;-; )
- Dzięki - mówiąc to nachyliłam się i poczochrałam Jak'a po włosach .
Jako , iż już zjedliśmy włożyłam butelki i pudełko do torby . Kiedy odwróciłam się z powrotem w stronę Jack'a dziwnie się uśmiechał .
- Wiesz , że oddam Ci zniszczenie mojej pięknej fryzury ...?
- Wiesz , że wygląda dokładnie tak samo jak chwile wcześniej ?
- Za to ty za chwilę będziesz wyglądać nieco inaczej , odpłacę się za czochranie mnie .
- Jakie czochranie ? Tu się przecież nic nie stało .
Zaczęliśmy chichotać . Jack zaczął mnie naglę łaskotać . Przez chwilę kiedy mnie atakował dusiłam się ze śmiechu , ale szybko wychwyciłam chwile gdy się odsłaniał i również zaczełam go łaskotać. Mimo , że turlaliśmy się po ziemi nikt nas nie zauważył . Kiedy już się opanowaliśmy Jack miał lekkie rumieńce .
Jack
Elsa miała ogromny rumieniec na policzkach ., a z jej twarzy nie schodził uśmiech przez jakiś czas .Elsie z warkocza został tylko parę górnych części splecionych włosów , większość wstążki wysunęła się z warkocza .Elsa zauważyła , że patrze na jej włosy i szybkim ruchem wyciągała wstążkę z włosów . Jej długie platynowe włosy lekko falowane , dzięki warkoczowi , opadały swobodnie na plecy .
- Chcesz coś zobaczyć ? - spytała
-To zależy
Wstała i podeszła do drzewa wiśni i przyłożyła do niego rękę . Zamknęła oczy i coś szeptała . Poczułem delikatny i ciepły wiatr . Kiedy Elsa odsunęła się od drzewa płatki kwiatów nie były już tylko różowe . Gdzieniegdzie były jeszcze inne kolory . Żółte Czerwone , Pomarańczowe , Zielone , Niebieskie , Fioletowe i ogólnie tęczowe .
- Mamo ! Mamo ! Patrz wiśnia którą dotykała tamta pani w niebieskie sukience , nagle stała się kolorowa - zawołała jakaś mała dziewczynka .
- Niewidzie nikogo w niebieskiej sukience . A które drzewo ma niby kolorowe kwiaty ? - zapytała pani idąca obok dziewczynki .
Dziewczynka podeszła i dotknęła wiśni .
- To te .
- Niesamowite masz racje . Gdzie niby stoi ta pani ?
- Tu - powiedziała mała i podeszła do Elsy
Elsa uśmiechnęła się , kucnęła przed dziewczynką i zerwała jedno źdźbło trawy . Znowu coś szeptała i źdźbło zmieniło się w niedużą gałązkę wiśnie . Każdy kwiat miał inny kolor .
- Uważaj na tą gałązkę . Jest prawdziwa więc dbaj o nią . A teraz pokarz ją mamie .
Kiey dziewczynka poszła pokazać mamie gałązkę , Elsa patrzyła na nią z lekkim uśmiechem .
- To chyba pierwsza osoba poza strażnikami , która mnie widzi
- Widzisz masz już swoją pierwszą fankę . W tym tempie kiedyś będziesz taka znana jak ja .
Kiedy skończyłem mówić dostałem śnieżką w głowę . Już chciałem jej oddać kiedy ta mała podeszła i przytuliła Else . Wzruszyła się tym niewinnym gestem i zrobiła małego króliczka z śniegu .
- Nigdy Ci nie stopnieje . Tak długo jak będę żyć tak długo ten lód się nie rozpuści .
Mała i jej mama po chwili poszły . Patrzyłem na Else jak stała w świetle Słońca , które pomału już chyliło się ku zachodowi . Wiatr rozwiewał wokół nas płatki wiśni .
Pierwszy dzień podróży , a ja już nie umiem wyobrazić sobie naszego pożegnania
( Bo się nie pożegnacie , dopóki ja tak nie powiem :D )
czwartek, 24 grudnia 2015
Rozdział 12
Jack
Powiem szczerze ten koń leciał o wiele szybciej niż przypuszczałem . Elsa powiedziała , że nazywa się Luna . Nadążałem za nią , ale jak na konia z lodu i śniegu nieźle się trzymała . Lecąc obok niej miałem wrażenie jakby była żywa , jakby nie została stworzona przez Else tylko przez tą samą siłę co wszystko na tym świecie . Jak wcześniej wchodziła do pokoju w którym przebywałem , nie zauważyłem , że przebrała się . Sukienka na bardzo cienkich niemal przezroczystych ramiączkach cała niebieska . Do tego baletki , również niebieskie . Włosy zaplotła w warkocz , widziałem tam ciemno niebieską wstążkę wplecioną w włosy . Związane je miała białą wstążką któa opadała na jej plecy .
Patrzyła w przestrzeń . Po chwili przyłapała mnie na tym , że się jej przyglądam .
- Stało się coś ? - spytała
- Nic . Ładna sukienka .
- ... Dziękuje .... Nie bardzo wiedziałam jak zrobić yukate więc zrobiłam zwykłą sukienkę ....
Dla mnie nie była zwykła , a piękna
- A po co yukata . To jest taka sukienka chińska nie ?
Zaśmiała się lekko
- Coś w ten deseń . Nie wiem jak wygląda więc nie mogłam jej odwzorować . O ile mnie czas nie myli teraz jest Hanami , czyli tradycyjny japoński zwyczaj podziwiania urody kwiatów, w szczególności kwiatów ozdobnych wiśni .
- Dzięki za wytłumaczenie .
- Proszę
Lecieliśmy 2 godziny , gdybym wziął Else na ręce bylibyśmy tam w godzinę , ale w ten sposób porozmawialiśmy dłużej . Z bliżej nie znanych mi powodów ogromnie lubiłem z nią rozmawiać . Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym . Czułem , które tematy powinienem omijać , działało to z obu stron . Kiedy dolecieliśmy już na miejsce Elsa poprosiła Lunę by poczekała w głębi parku , w którym wylądowaliśmy . Park Yoshina w Narze .
- Elsa dlaczego to miejsce ?
- Nie wiem . Powiedzmy , że to intuicja .
Szliśmy przez ogromny park . Tylko nieliczne drzewa nie były jasno różowe . Wszędzie kwitły wiśnie , a pod nimi siedziały całe rodziny wpatrzone jak wiśnia gubi pomału pierwsze płatki . Przypomniało mi się , że u Elsy też kwitną wiśnie . Widziałem jak jej oczy błyszczały z podniecenia . Nigdy nie opuszczała okolic Arendell . Kiedy sobie szliśmy cały czas prostą drogą , Elsa naglę stanęła . Obejrzała okolice po czym wzięła głęboki wdech . Ruszyła szybciej do przodu i po chwili skręciła w prawo . Raz skręcała w lewo , raz w prawo aż doszliśmy do wielkiej świątyni .
- To tutaj - powiedziała głosem nie podobnym do niej
- Co ?
- Tutaj jest klucz - powiedziała już normalnie
- Gdzie ?
- Nie wiem poszukajmy . Ja na dole ty wyżej dobra ?
Pokiwałem głową i wzleciałem nieco wyżej . Na dachu widziałem stare gniazdo , ale czułem od niego jakąś inną energie . Podleciałem do niego i wyjąłem z niego klucz . Był wielkości mojej dłoni , cały złoty , tylko w części gdzie teoretycznie się go by trzymało do otwarcia drzwi był jakiś symbol . Zleciałem na dół
- Znalazłem coś .
Przyszła z środka świątyni i podeszła do mnie
- Mogę zobaczyć ?
- Jasne
Podałem jej klucz . Uśmiechnęła się
- Bliźnięta .
- Co bliźnięta ?
- To jest zodiakalny znak bliźniąt .
Elsa
- Pozwolisz , że go wytrę ? - spytałam
- Oczywiście
Wyjęłam pierwszą ściereczkę z brzegu - żółtą . Wytarłam cały klucz gdy na ścierce zauważyłam jakieś małe kamyczki . Przypominały mi ten , który moja kuzynka Roszpunka mi kiedyś wysłała . Ściągnęłam z szyi wisiorek i przyłożyłam do klucza żeby porównać kolory . Kiedy kamień dotknął klucza , który leżał na ściereczce klucz zaczął świecić , odsunęłam się i naglę na miejscu klucza pojawiła się dwójka dzieci . Chłopiec i dziewczynka .
Blond włosi z wielkimi pistacjowymi oczami . Mogli mieć nie więcej niż 14 lat .
- Ehm ... Hejka - zaczęła nieśmiało dziewczynka
- Jestem Len - powiedział chłopak
- A ja Rin - dodała dziewczynka - kiedy jesteśmy razem mówcie nam po prostu gemini .
- Jestem Elsa , a to Jack - przedstawiłam nas .
Patrzyli na nas chwilkę po czym zaczęli mówić jednocześnie ( ogólnie to raczej do końca będą mówić jednocześnie )
- Którzy jesteśmy z kolei ?
- Pierwsi . Pomożecie nam znaleźć inne znaki ? - spytałam
- Pewnie . O ile się nie mylimy Waga powinna być gdzieś w okolicach Grecji . Chyba na tym całym Akropolu . A teraz przepraszamy , ale z powrotem wrócimy w formę klucza . Jak już będziecie mieć więcej mocy będziemy mogli przebywać z wami dłużej . Żebyśmy się znowu pojawili niech któreś z was wypowie nasze imię w sensie , że gemini . Do zobaczenia Elso i Jack'u .
Pojawił się dym i zamiast Lena i Rin pojawił się klucz . Tyle , że tym razem był całkiem ciepły . Wyciągam z torby specjalny portfel i wsadziłam bliźnięta do przygotowanego przeze mnie wczoraj otworu z napisem " bliźnięta "
- To było trochę dziwne - powiedział Jack
- Mogło być gorzej . Na szczęście zaczęliśmy od spokojnego znaku . Boję się co może być z innymi . Baran , Panna i Waga też powinni być w miarę spokojni , ale co do innych nie jestem pewna .
- Mają ciekawe imiona nie ?
- Len to z japońskiego lewa strona , a Rin prawa więc jest tu taka mała gra słów .
- Czy jest coś czego nie wiesz ?
- Hm ... co chciałbyś teraz zrobić ? Tego nie wiem , a Luna jeszcze nie odpoczęła .
- Może skoro jest to całe Hanami to pójdziemy tak jak inni oglądać kwitnącą wiśnie ?
- Dobrze . Fajnie by było gdyśmy w przyszłym roku mieli okazje tu wtedy być
- Było by bardzo miło , ale nie wiem co może odwalić Mrokowi i innym siłą ciemności . Ale jak na razie jestem na tak .
Rozdział miał być krótszy , ale stara Karin się rozpisała :D
środa, 23 grudnia 2015
Rozdział 11
Elsa
Siedzieliśmy i rozmyślaliśmy gdzie jakich kluczy szukać . Po godzinnej dyskusji wyszliśmy z wody .
- Spakowałaś się już ? - spytał Jack
- Tak . Więc idź zbierz siły na lot chyba , że chcesz abym i tobie stworzyła jakiegoś pegaza ?
- Ten twój koń jest strasznie wolny więc podziękuje .
Zaśmiałam się
- Jak chcesz pójdę jej poszukać , a ty odpocznij .
Ubrałam płaszcz i poszłam w głąb lodowego lasu . Idąc po chwili ją ujrzałam jak siedziała pod drzewem i patrzała w niebo . Podeszłam do niej i pogłaskałam ją po głowie .
- Moja droga Luno czy mogę Cię prosić o pomoc . Czy polecisz ze mną w daleką podróż ?
Wstała powoli i zarżała .
- Rozumiem , że się zgadzasz . Wylecimy jutro . Teraz chodź , odpoczniesz sobie w moim pokoju .
I ruszyłyśmy w stronę zamku . Kiedy tylko weszłyśmy zamknęłam drzwi . Luna podeszła pod łóżko i położyła się na śnieżnym dywanie .i zasnęła .Wyszłam na balkon i patrzyłam w niebo , jak Słońce leniwie zachodziło . Mimo , że zaczęło się ściemniać ostatnie promienie Słońca delikatnie ogrzewały mi twarz . Wdychałam chłodne i czyste powietrze tych gór . Olaf opowiadał , że teraz w niewielu miejscach jest takie . Ludzie tak bardzo zaniedbali Matkę naturę , że chciałabym móc coś z tym zrobić . Zamknęłam oczy i wyobrażałam sobie zaklęcia jakimi mogłabym spróbować naprawić ten świat , potem moje rozmyślania zeszły na tor zodiaków i tego co może się przydarzyć szukając ich . Na końcu moje rozmyślania zaczęły się kręcić wokół Jack"a , jak bardzo zmienił moje życie samym pojawieniem się. Kiedy otworzyłam oczy po Słońcu została delikatna , żółtawa otoczka . Patrzałam na mój dawny dom . Arendell było teraz piękne .
Jack
Kiedy Elsa poszła po tego pegaza czy co to tam było postanowiłem pozwiedzać ten las . Lecąc widziałem mnóstwo małych , uroczych i zadziwiająco dokładnie odwzorowanych małych zwierząt . Nie zabrakło też dużych i duuużo mniej uroczych . Wszystkie były zrobione z lodu i śniegu. Po chwili poleciałem w stronę moje tymczasowego pokoju . Lecąc zauważyłem Else . Znowu nad czymś myślała , ale tym razem jej nie przeszkodziłem . Kiedy doleciałem na miejsce , ubrałem się w moje codzienne ubrania ( A Elsa dalej w ręczniku :D ) , Podszedłem do łóżka i zauważyłem list z dziwną pieczęcią przypominającą Słońce oplatane przez krople deszczu . Otworzyłem go delikatnie by nie zniszczyć pieczęci i wysunął się z niego list ręcznie pisany na dziwnym papierze
Drogi Jack'u
Proszę wspieraj Elsę . Będzie tego bardzo potrzebowała .
Spraw ,żeby znowu zaczęła cieszyć się życiem
Z poważaniem
Livius I
Szczerze się tego nie spodziewałem . Skoro nawet Livius prosił , żebym pomógł Elsie to może być coś poważnego , albo Livius robi nas w balona . Włożyłem list z powrotem do koperty i dałem go do kieszeni z przodu bluzy . Ta kieszeń załamywała wszystkie prawa fizyki . Wydaje się być bardzo mała , ale to złudzenie . Trzeba nie lada wyczynu żeby coś tam znaleźć lub jak w moim wypadku szczęścia . Zazwyczaj znajduję to czego tam szukam . Skoro czekała mnie długa podróż , bo z Norwegi to jednak całkiem pokaźny kawałek do Japonii , położyłem się na łóżku . Było wyjątkowo miękkie , całe z delikatne śniegu , który w magiczny dla mnie sposób nie uginał się tylko cały czas był jak puszek . Zamknąłem oczy i po chwili zasnąłem . We śnie widziałem chyba Else . Była ubrana w długą , zieloną i lekko prześwitującą suknie . Siedziała pod drzewem na twarzy miała krew , która spływała delikatnie z jej brody prosto na suknie , tworząc przy dekolcie dużą , czerwoną plamę . Chciałem jej jakoś pomóc , ale nie potrafiłem się ruszyć . Pojawiła się przy niej dziewczynka z złotym kielichem wysadzanym kryształami . Nie słyszałem co mówiła , ale widziałem jak poruszała ustami , Elsa nawet nie otworzyła zamkniętych oczu . Dziewczynka uśmiechnęła się lekko i przycisnęła kielich do jej ust , że Elsa napiła się zawartości . Usłyszałem tylko krzyk Elsy i się obudziłem .Usiadłem szybko na łóżko , gdy usłyszałem pukanie .
- Otwarte
Elsa delikatnie otworzyła drzwi i wyjrzała przez niewielką szparę . Gdy mnie zobaczyła weszła i podeszła do mnie kładąc mi rękę na czole
- Wszystko w porządku ?
- Tak . Miałem tylko zły sen ...
Popatrzała na mnie ze współczuciem . Czyżby domyślała się , że nie ma czegoś takiego jak zły sen ? Że jest to co najmniej jakaś ingerencja Mroka .
- Która jest godzina ? - spytałem
- Mniej więcej 8 .
- To dobrze ...
- Gotowy ?
- Za 5 minut będę gotowy
- Dobrze poczekam na dworze .
Jeszcze jest środa ... jeszcze :D 23 :59
- Otwarte
Elsa delikatnie otworzyła drzwi i wyjrzała przez niewielką szparę . Gdy mnie zobaczyła weszła i podeszła do mnie kładąc mi rękę na czole
- Wszystko w porządku ?
- Tak . Miałem tylko zły sen ...
Popatrzała na mnie ze współczuciem . Czyżby domyślała się , że nie ma czegoś takiego jak zły sen ? Że jest to co najmniej jakaś ingerencja Mroka .
- Która jest godzina ? - spytałem
- Mniej więcej 8 .
- To dobrze ...
- Gotowy ?
- Za 5 minut będę gotowy
- Dobrze poczekam na dworze .
Jeszcze jest środa ... jeszcze :D 23 :59
sobota, 19 grudnia 2015
Oby do środy
Hejka wszystkim !
Może ktoś zauważył , że z zeszłym tygodniu nie było rozdziału . Powód jest taki iż 2 dni byłam na urodzinach . Dziś i jutro będę mieć podobną sytuacje , więc jest mi przykro , ale i w ten weekend nic nie wrzucę . W zamian mogę powiedzieć , że od środy zacznie się mój prezent dla wszystkich czytelników . Od środy 23.12.2015 CODZIENNIE będę wrzucać 1 rozdział , aż do moich urodzin ( 2.01.2015 ) Problem może być 1 stycznia bo sylwester i tak dalej ... Zatem do zobaczenia w środę !
Może ktoś zauważył , że z zeszłym tygodniu nie było rozdziału . Powód jest taki iż 2 dni byłam na urodzinach . Dziś i jutro będę mieć podobną sytuacje , więc jest mi przykro , ale i w ten weekend nic nie wrzucę . W zamian mogę powiedzieć , że od środy zacznie się mój prezent dla wszystkich czytelników . Od środy 23.12.2015 CODZIENNIE będę wrzucać 1 rozdział , aż do moich urodzin ( 2.01.2015 ) Problem może być 1 stycznia bo sylwester i tak dalej ... Zatem do zobaczenia w środę !
sobota, 5 grudnia 2015
Rozdział 10
Jack
- Jak to o nas ? -spytałem
- Osoby , które się nie znają naglę się spotkały .... Byłeś na początku bardzo samotny prawda ? Dopóki Strażnicy Cię do siebie nie przyłączyli . Po za tym są tu dopiski . Przy fragmencie " dwie dopełniające dusze " są dopiski . " Para ziemi , ognia , światła , wody " , ale są pokreśleni , że z ledwością da się je odczytać . Jesteś " Lodowa para " , która jest podkreślona . Bo nie wiem jak ty , ale ja nie znam nikogo kto potrafi władać lodem czy śniegiem .
- Dobra powiedźmy , że ogarniam , ale o co chodzi z tymi 12 kluczami ? ( Fani Fairy Tail wiedzą :P )
- Myślę , że może chodzić o 12 znaków zodiaku . Jeśli miałabym racje to ciekawe czy zwykłe , chiński czy celtyckie . A może są jeszcze jakieś inne ...
- Klucze do znaków zodiaku ? Nie bardzo mi to pasuje .
- Teraz nie wiem gdzie , ale kiedyś gdzieś czytałam , że każdy znak zodiaku istnieje naprawdę . Jest jednak ukryty , żeby go otworzyć potrzeba specjalnych zaklęć do każdego z osobna . Hmmm ... jeśli to prawda to wygląda na to , że po raz pierwszy wyruszę gdzieś dalej niż Arendelle . Chcesz mi towarzyszyć ? Chyba wypadało by o to zapytać .
- W sumie jest już wiosna więc nie mam nic do roboty
- Czyli się zgadzasz ?
- Yup
Elsa
- Kiedy chcesz wyruszyć ? - spytałam
- A tobie kiedy pasuje ?
- Szczerze nie wiem . Łatwo mi się będzie spakować . A co z Tobą ?
- Mam moją laskę więc nic więcej mi nie trzeba .
- To może ... jutro z rana ?
- Czemu by nie ?
- Czyli ustalone . Zatem proszę mi wybaczyć ,ale zacznę się pakować .
- Jasne już uciekam , ale mogę się rozejrzeć po zamku i jego okolicach ?
- Oczywiście .
Kiedy Jack wyszedł wyciągałam mały plecak który dostałam od Olafa jakiś czas temu . Zaczarowałam go tak aby wszystko co tam dawałam się zmniejszało , a sam plecak powiększał się w środku . Spakowałam dużo rzeczy . Mnóstwo ziół , książek , szamponów i mydeł ręcznie robionych , portfel na klucze i innych według mnie ważnych rzeczy . ( O których dowiecie się z czasem ) Kiedy już byłam spakowana odłożyłam plecak na łóżko . Był lżejszy niż myślałam . Postanowiłam się wyciszyć . Weszłam do łazienki , żeby Jack przypadkiem mnie teraz nie zobaczył . Rozebrałam się po czym otuliłam ciało miękkim ręcznikiem . Narzuciłam na siebie płaszcz z kapturem . Wyszłam z pokoju i szłam w stronę gorących źródeł , które tu były zanim się pojawiłam . Po chwili byłam na miejscu . Zdjęłam płaszcz i weszłam do gorącej . parującej wody
Jack
Kiedy latałem i zwiedzałem zamek zauważyłem jak Elsa w jakimś płaszczu idzie w stronę lasku . Poleciałem za nią i dotarłem do ogromnych , gorących źródeł . Elsa zdjęła płaszcz i zauważyłem , że jest w samym ręczniku . Weszła w nim do wody i rozpuściła warkocz . Jej włosy delikatnie pływały wokół jej głowy . Kiedy do niej podleciałem bliżej Elsa miała miała zamknięte oczy i delikatny rumieniec na twarzy .
- Dalej o tym myślisz ?
Otworzyła szybko oczy .
- Jack duchu jeden proszę nie strasz mnie tak .
- Przepraszam
Wyraz jej rozgniewanych oczu złagodniał
- Jak chcesz to możesz się tu do mnie przyłączyć . Ręcznik masz w łazience , w twoim pokoju .
- Dobrze , to zaraz przylecę .
Poleciałem do pokoju , który Elsa zaproponowała mi wcześniej . Zdjąłem bluzę i spodnie . Po namyśle bokserki też . Ręcznikiem przepasałem biodra i poleciałem znów do Elsy . Dalej siedziała w tym samym miejscu . W jej wyglądzie zmienił się rumieniec na trochę większy . Kiedy wszedłem do wody Elsa znowu otworzyła oczy i lekko się uśmiechnęła .
- Odpowiesz teraz na moje pytanie ? - spytałem
- O ile ty odpowiesz potem na moje .
- Dobrze
- Dalej o tym myślę bo coś mi tu nie pasuje . Jak jedna decyzja może zaważyć o całym naszym świecie i do tego jeszcze jakiś o którego istnienia nie wiem , albo wiedzieć nie chcemy .
- Nie wiem , ale jeśli to prawda to może być ciekawie .
- Obawiam się , że może być za ciekawie .
- Jakie miałaś do mnie pytanie ?
- Miałam jakby wizje , albo przebłysk intuicji , który mówił mi ,że powinniśmy zacząć poszukiwania ów kluczy w Japonii .
- Dobrze czemu nie ?
Ostatni rozdział był strasznie krótki . W ramach przeprosin ten jest nieco dłuższy .
sobota, 28 listopada 2015
Rozdział 9
Jack
Leciałem za Elsą do pokoju . Ewidentnie dalej była w szoku po tym co się stało . Szczerze się jej nie dziwiłem . Jeśli ten cały Livius miał rację to Elsa rzeczywiście jest wyjątkowa . Naglę zauważyłem , że za Elsą tworzy się ścieżka ze szronu .
- Elsa ... wszystko w porządku ?
- Oprócz tego , że jestem w szoku po tym co powiedział Livius ? To tak po za tym jest bosko .
- Ten sarkazm był niemal bolesny - rzuciła mi spojrzenie po którym przestałem mówić . Po chwili ciszy dla mnie ciągnącej się niemiłosiernie długo znowu zadałem jej pytanie .
- Co teraz zamierzasz ?
- Kiedy przeczytamy tę przepowiednie zrobię sobie przerwę od tego miejsca . Polecę z Luną może w jakieś cieplejsze miejsce .
- Jakieś szczególe ? Myślałem , że chłód Ci odpowiada .
- Odpowiada , ale pomału zaczyna mnie męczyć . Dzień w dzień to samo . Chce na nowo poznać świat , który dawno temu zostawiłam .
Myśląc nad tym co powiedziała dotarliśmy pod pokój Elsy . Chciała otworzyć drzwi , ale ją uprzedziłem .
-Panie przodem
Elsa zaśmiała się
- Dzięki
W czasie kiedy ja zamknąłem drzwi Elsa podeszła do biurka i wzięła z niego grubą , starą i oprawioną w skórę książkę .
- W środku jest jakaś kart - zauważyła Elsa
- Może Liviusowi chodziło o jakąś konkretną przepowiednie ?
- Może
Elsa otworzyła ją , wzięła głęboki oddech i zaczęła czytać
Kiedy spotkają się w końcu dwie dopełniające dusze
Które samotność znają , aż za dobrze i za długo w niej żyją
Wyruszą w podróż długą i chwilami niebezpieczną .
Znaleźć muszą dwanaście kluczy by drzwi ich
Wspólnego przeznaczenia mogły się otworzyć
Kiedy znajdą co znaleźć powinni odkryją prawdę
Prawda może być zabójcza o ile nie zaufają sobie
Tylko wiara w siebie nawzajem może uratować losy nie tylko od nich
Lecz jedna decyzja może zważyć o losach świata i od nich
I od tych w których dotychczas nie wierzyli .
Elsa skończyła czytać i zamknęła oczy . Ewidentnie nad czymś myślała . Po chwili je otworzyła . Można w nich było dostrzec jakby nie dowierzanie , ale jednocześnie też i podniecenie .
- Jak myślisz o kogo tu chodzi?
- Myślę , że o nas Jack ...
Może i krótki , ale hm ... przynajmniej tylko tydzień różnicy :D
sobota, 21 listopada 2015
Rozdział 8
Zima coraz bliżej i chyba nawet wena wróciła . Zauważyłam , że dużo osób straciło wene czy coś :/
Elsa
Rozmawialiśmy potem jeszcze z parę godzin . Głównie to Jack zadawał pytania , ale ja nie byłam mu dłużna .
- Skoro byłaś królową to miałaś narzeczonego czy kogoś ? - spytał naglę .
Czułam , że zaczynam się rumienić .
- Nie . Ludzi ciekawiło jaka jestem , ale bali się nieznanego . A ty miałeś kogoś albo masz ? A może ktoś Ci się podoba ?
- Hm ... raczej są osoby , które mnie ciekawią , ale raczej nikt mi się nie podoba w tym sensie .
- Przyjemnie mi się z tobą rozmawia ( w tym miejscu był piękny i inteligent tekst . Przyjemnie mi się z tobą piszę . W sumie ... tak mój " drogi " mózgu całkiem przyjemnie XD )
- Mi też . Czuje jakbyśmy się znali całe życie chociaż prawie nic o sobie nie wiem .
Posiedzieliśmy jeszcze chwilę rozmawiając i patrząc w niebo .
- Powinieneś iść chociaż trochę odpocząć .
- Ale ja nie jestem śpiący mamo
Zaczęłam chichotać . Nikt nigdy mnie tak nie nazwał i raczej nikt mnie już tak nie nazwie .
- Odpocznij chociaż chwilkę , jakby co powiem bałwankowi gdzie teraz pójdę
- A gdzie pójdziesz ?
- Do kuchni
Odprowadziłam Jack'a do pokoju . Kiedy zamknął drzwi szybko poszłam powiedzieć bałwankowi , że jestem w kuchni . Wzięłam mój notatnik i długopis . Zaczęłam myśleć co by zrobić Strażnikom na śniadanie . Kiedy wstępnie napisałam co będę potrzebować poszłam po składniki . Parę naleśników z czekoladą , syrop klonowy i sok z pomarańczy . Poukładałam wszystko na stole i poszłam do szklarni po małe niespodzianki . Zającowi nazbierałam trochę marchewek , Mikołajowi lukrecji , Zębuszce mięte , Piaskowi melisę , a Jack'owi mieszankę ziół które czuł gdy rozkwitł kwiat pragnień . Kiedy wróciłam do kuchni Strażnicy właśnie weszli do jadalni .
- Ale tu smakowicie pachnie - zaśmiał się Mikołaj
- W takim razie siadajcie i jedzcie . Ja jeszcze muszę coś zrobić. Smacznego
- Dzięki - Odpowiedzieli i zaczęli jeść .
Ja w tym czasie poszłam do kuchni i wyczyściłam prezenty . Kiedy delikatnie osuszyłam je szmateczką dałam je do woreczków . Jeden woreczek dla każdego Strażnika . Kiedy już skończyli jeść posprzątałam talerze i w ich miejscu położyłam woreczki . Patrzyli na nie i nie bardzo wiedzieli co z nimi zrobić .
- Możecie to uznać jako prezent
Kiedy tylko to powiedziałam poszłam z naczyniami . Zaczęłam je myć kiedy usłyszałam jak ktoś otwiera okno . Kiedy wyjrzałam z kuchni na parapecie stał Neil .
- Elso gdzie jesteś ?
Strażnicy chyba pierwszy raz widzieli feniksa . Ich reakcja była taka , że patrzyli na niego jak ciele na malowane wrota .
- Tu jestem Neil o co chodzi ?
Jack
Gdy tylko Elsa wyszła z kuchni , Neil do niej podleciał i powiedział
- Livius bardzo by chciał Cię w końcu osobiście poznać . Wczoraj zrobiłaś na nim bardzo duże wrażenie . Łapa Horo jest już zdrowa i zaraz doleci tu z nim i książkami .
- Dobrze , dziękuje za przekazanie wiadomości .
Neil tylko skinął głową i wyleciał przez okno , którym tu wleciał . Strażnicy popatrzyli na siebie i się lekko uśmiechnęli .
- Jack my już lecimy . Lecisz z nami ?
- Nie , chce jeszcze w pewne miejsce polecieć .
- Dobrze .
Prawda była taka , że naprawdę chciałem jeszcze polecieć do Bennettów . Po za tym jestem ciekawy jak ten Livius wygląda . Patrząc na Else widziałem , że się trochę zdziwiła . Strażnicy zaczęli się zbierać i żegnać z Elsą . Każdy ją serdecznie , uściskał nawet Zając , Widać było , że pomimo faktu iż byli ze sobą tylko chwilkę zyskała ich sympatie . Kiedy wszyscy już polecieli zauważyłem ile to dla niej znaczyło . Pod jej nogami zaczął tworzyć się szron .
- Miałabyś coś przeciwko gdybym jeszcze trochę został ?
- Nie . Nie wiem czego mam się po Liviusie spodziewac , ale coś mi mówi , że nikogo nie skrzywdź..
Staliśmy przez chwile w ciszy . Nagle jednak Elsa się odezwała
- Dziękuje
- Za co ?
- Za wszystko . Moje życie się zmieniło na lepsze odkąd Cie poznałam .
- Za to nie musisz dziękować . Mogę iść z Tobą na spotkanie z Liviusem ?
- Możesz
Elsa
Poszliśmy w stronę ogrodu . Tam przyleciał po raz pierwszy Neil . Szliśmy w milczeniu , słychać było tylko lekki stukot moich obcasów . Od zawsze miałam wyczulony słuch , słyszałam już charakterystyczny odgłos skrzydeł . Kiedy byliśmy przy wejściu do ogrodu zauważyłam kogoś .
Elsa
Rozmawialiśmy potem jeszcze z parę godzin . Głównie to Jack zadawał pytania , ale ja nie byłam mu dłużna .
- Skoro byłaś królową to miałaś narzeczonego czy kogoś ? - spytał naglę .
Czułam , że zaczynam się rumienić .
- Nie . Ludzi ciekawiło jaka jestem , ale bali się nieznanego . A ty miałeś kogoś albo masz ? A może ktoś Ci się podoba ?
- Hm ... raczej są osoby , które mnie ciekawią , ale raczej nikt mi się nie podoba w tym sensie .
- Przyjemnie mi się z tobą rozmawia ( w tym miejscu był piękny i inteligent tekst . Przyjemnie mi się z tobą piszę . W sumie ... tak mój " drogi " mózgu całkiem przyjemnie XD )
- Mi też . Czuje jakbyśmy się znali całe życie chociaż prawie nic o sobie nie wiem .
Posiedzieliśmy jeszcze chwilę rozmawiając i patrząc w niebo .
- Powinieneś iść chociaż trochę odpocząć .
- Ale ja nie jestem śpiący mamo
Zaczęłam chichotać . Nikt nigdy mnie tak nie nazwał i raczej nikt mnie już tak nie nazwie .
- Odpocznij chociaż chwilkę , jakby co powiem bałwankowi gdzie teraz pójdę
- A gdzie pójdziesz ?
- Do kuchni
Odprowadziłam Jack'a do pokoju . Kiedy zamknął drzwi szybko poszłam powiedzieć bałwankowi , że jestem w kuchni . Wzięłam mój notatnik i długopis . Zaczęłam myśleć co by zrobić Strażnikom na śniadanie . Kiedy wstępnie napisałam co będę potrzebować poszłam po składniki . Parę naleśników z czekoladą , syrop klonowy i sok z pomarańczy . Poukładałam wszystko na stole i poszłam do szklarni po małe niespodzianki . Zającowi nazbierałam trochę marchewek , Mikołajowi lukrecji , Zębuszce mięte , Piaskowi melisę , a Jack'owi mieszankę ziół które czuł gdy rozkwitł kwiat pragnień . Kiedy wróciłam do kuchni Strażnicy właśnie weszli do jadalni .
- Ale tu smakowicie pachnie - zaśmiał się Mikołaj
- W takim razie siadajcie i jedzcie . Ja jeszcze muszę coś zrobić. Smacznego
- Dzięki - Odpowiedzieli i zaczęli jeść .
Ja w tym czasie poszłam do kuchni i wyczyściłam prezenty . Kiedy delikatnie osuszyłam je szmateczką dałam je do woreczków . Jeden woreczek dla każdego Strażnika . Kiedy już skończyli jeść posprzątałam talerze i w ich miejscu położyłam woreczki . Patrzyli na nie i nie bardzo wiedzieli co z nimi zrobić .
- Możecie to uznać jako prezent
Kiedy tylko to powiedziałam poszłam z naczyniami . Zaczęłam je myć kiedy usłyszałam jak ktoś otwiera okno . Kiedy wyjrzałam z kuchni na parapecie stał Neil .
- Elso gdzie jesteś ?
Strażnicy chyba pierwszy raz widzieli feniksa . Ich reakcja była taka , że patrzyli na niego jak ciele na malowane wrota .
- Tu jestem Neil o co chodzi ?
Jack
Gdy tylko Elsa wyszła z kuchni , Neil do niej podleciał i powiedział
- Livius bardzo by chciał Cię w końcu osobiście poznać . Wczoraj zrobiłaś na nim bardzo duże wrażenie . Łapa Horo jest już zdrowa i zaraz doleci tu z nim i książkami .
- Dobrze , dziękuje za przekazanie wiadomości .
Neil tylko skinął głową i wyleciał przez okno , którym tu wleciał . Strażnicy popatrzyli na siebie i się lekko uśmiechnęli .
- Jack my już lecimy . Lecisz z nami ?
- Nie , chce jeszcze w pewne miejsce polecieć .
- Dobrze .
Prawda była taka , że naprawdę chciałem jeszcze polecieć do Bennettów . Po za tym jestem ciekawy jak ten Livius wygląda . Patrząc na Else widziałem , że się trochę zdziwiła . Strażnicy zaczęli się zbierać i żegnać z Elsą . Każdy ją serdecznie , uściskał nawet Zając , Widać było , że pomimo faktu iż byli ze sobą tylko chwilkę zyskała ich sympatie . Kiedy wszyscy już polecieli zauważyłem ile to dla niej znaczyło . Pod jej nogami zaczął tworzyć się szron .
- Miałabyś coś przeciwko gdybym jeszcze trochę został ?
- Nie . Nie wiem czego mam się po Liviusie spodziewac , ale coś mi mówi , że nikogo nie skrzywdź..
Staliśmy przez chwile w ciszy . Nagle jednak Elsa się odezwała
- Dziękuje
- Za co ?
- Za wszystko . Moje życie się zmieniło na lepsze odkąd Cie poznałam .
- Za to nie musisz dziękować . Mogę iść z Tobą na spotkanie z Liviusem ?
- Możesz
Elsa
Poszliśmy w stronę ogrodu . Tam przyleciał po raz pierwszy Neil . Szliśmy w milczeniu , słychać było tylko lekki stukot moich obcasów . Od zawsze miałam wyczulony słuch , słyszałam już charakterystyczny odgłos skrzydeł . Kiedy byliśmy przy wejściu do ogrodu zauważyłam kogoś .
Wyglądał na 15-latka . Jego niemal fioletowe oczy lśniły w ciemnościach . Ubrany był elegancko . Czarne spodnie , biała koszula , a na to nałożoną miał długą do ziemi , czarną pelerynę .
- Ty jesteś Elsa ? - spytał
- Tak a ty zapewne Livius ?
- Miło mi Cię w końcu poznać .
. Kiedy podeszliśmy za rogu wyszła Horo . Horo była gryfem . Miała duże oczy o barwie dojrzałego jabłka . Na przedniej łapie miała bandaż .
- Mogę wiedzieć czemu zawdzięczam twoją wizytę . ?
-Neil i Horo wiele mi o tobie opowiadali . Niezwykła dziewczyna . Żyje od ponad 300 lat , która szybko uczy się magi i czasami wymyśla swoją .
- Jak to ? Kiedy ja wymyśliłam jakieś zaklęcie ?
- Wiem , że dal Ciebie twoja moc to teraz codzienność , ale prawda jest taka , że otrzymałaś ją od światła . Kiedy twoja matka była w ciąży ktoś rzucił na nią silne zaklęcie - śmierci , ale ty je zablokowałaś . Jako iż byłaś jeszcze taka młoda światło chciało w ten sposób Ci pogratulować . Dało Ci moc władania lodem i nieśmiertelność .
- Chcesz powiedzieć , że światło dało mi moc władania lodem ?
- Dokładnie światło księżyca . Światło przyznaje moce tym , którzy na nie zasługują . O ile się nie mylę ty jesteś Jack Mróz . Ty również dostałeś taką moc jak Elsa , ale żadne z was jej w pełni nie przebudziło . Przyszedłem tu głównie po to by się upewnić co do jednej rzeczy . Teraz jestem pewnie iż niedługo będzie wielki finał . Elsa przeczytaj z Jack'iem przepowiednie , które Ci przyniosłem .
Livius popatrzył na niebo . Słońce już dawno wzeszło . Mogła być 11 .
- Najwyższa pora się zbierać . Horo zostawiła Ci książki w sypialni , a Neil wziął zapłatę . Do zobaczenia w niedługiej przyszłości .
- Do zobaczenia
Livius się odwrócił i wyszedł . Ja i Jack dalej staliśmy jak jakieś słupy soli . Po chwili odezwał się Jack
- To było ... dziwne
Długo mnie nie było , ale teraz już chyba wrócę :3
niedziela, 21 czerwca 2015
Żyje ... albo i nie :D Radosnej Nocy Kupały
Hejka :3 Ja chciałabym bardzo przeprosić za ten dłuuugi brak aktywności . Do piątku powinien pojawić się rozdział . Ogólnie napisanych mam do 17 rozdziału a wymyślone tak mniej więcej do 35 :P Jako wyjaśnienie podam , że mój laptop ma trudno dostępne części i zanim szybka mi dojechała ( z Ameryki ściągali mi ekran O.o ) minął miesiąc a potem miałam awanturę z powodu ocen i paru innych rzeczy . Tak więc jakbyście chcieli się czegoś dowiedzieć to zapytajcie w komentarzu czy gdzieś . Jeszcze raz przepraszam . Chciałam wam coś na komórce napisać , ale 2 h na 1 rozdział po czym w sumie tylko 1 mi się zapisał i wysłał :\ Zatem do zobaczenia niedługo :3 Radosnej Nocy Kupały .
czwartek, 30 kwietnia 2015
Rozdział 7
Przepraszam , że nic nie pisałam , ale nie mogłam wejść na blogera ... pokazywało mi , że nie ma takiego bloga ... dopiero w środę wieczorem pojawiła mi się możliwość pisania :) w ramach przeprosin możecie zadać mi pytanie lub wyzwanie . Na pytania wszystkie odpowiem ( nieważne jak będą zue :D ) a wyzwanie wylosuje i je nagram albo coś innego :) zapraszam do czytania :D
Elsa
Dlaczego się zgodziłam ? Mówiłam , że jak ktoś będzie czegoś potrzebować to będę w pokoju .
- Pozwolisz , że coś zrobię ? - zapytałam
- Oczywiście - odpowiedział uśmiechając się
Wyczarowałam z lodu małego bałwanka trochę mniejszego niż Olaf .
- Gdyby któryś ze strażników tu przyszedł powiedz , że jestem z Jackiem w ... - przerwałam patrząc na Jack'a
- W tym twoim ogrodzie - dokończył
- Powiedz im o tym jakby co dobrze ? -spytałam
Bałwanek skinął głową i poszedł usiąść przy drzwiach
- To co idziemy już ? -spytałam
- Lecimy - poprawił mnie Jack z uśmiechem na twarzy
- Wiesz , że nie umiem sama lecieć , na razie ( Ktoś tu widzi spojler XD )
- Jeśli by Ci to nie przeszkadzało to mogę Cię przytrzymać
- Nie przeszkadzało by mi to
Jack podszedł do mnie i dał moje ręce na swój kark
- Tylko nie krzycz - poprosił
Po tych słowach wziął mnie na ręce i wyleciał przez balkon w stronę ogrodu .
Kiedy lecieliśmy poczułam jak jego mięśnie zaczynają się rozluźniać . Zaczęliśmy chichotać . Będąc już w ogrodzie postawił mnie na ziemi .
- Było źle ? - spytał a w jego oczach dostrzegłam błysk
- Mogło być gorzej - powiedziałam po czym wzięłam go za rękę i pociągnęłam do ławki na , której go zobaczyłam po raz pierwszy .
Jack
Kiedy Elsa zaprowadziła mnie do ławki usiedliśmy i zaczęliśmy rozmawiać .
- Od dawna zajmujesz się tą magią ?
- Jakieś pół roku od kiedy opuściłam Arendelle
- A te słowa , które w tedy powiedziałaś co znaczą ?
- To starożytne nazwy żywiołów . Ziemi , powierza i wody .
- Mówiłaś , że kiedy twoje emocje są silne nie panujesz nad swoją mocą
- Dlatego uczę się trochę magi . Gdybym zrobiła zimę latem potrafiłabym potem naprawić jak najwięcej związanych z tym szkód .
- Nie czujesz się przypadkiem jak na jakimś przesłuchaniu ?
- Nie bardzo . Rozumiem , że możesz być ciekawy , ponieważ nie na co dzień spotyka się osobę o podobnych umiejętnościach co ty .
- Masz w ogóle jakieś wady ?
- Tak - powiedziała ze śmiechem - Jak każdy . Jestem nieśmiała , ślepa na ważne szczegół , nieczuła ... i wiele innych ( ta ... i cierpi na zaniżoną samoocenę XDD )
- Jakoś ciężko mi w to uwierzyć
Elsa zaśmiała się delikatnie i cicho . Nagle w górze zauważyłem jak coś jasnego leci w tę stronę . Przed Elsą wylądował wielki ptak cały pokryty małymi płomykami ognia .
- Znasz zasady . Przylecę potem z Horo i Ci je damy a ty dasz nam parę ziół - powiedział Feniks
- Dobrze
Feniks podał jej pergamin . Elsa go rozwinęła . Było na nim pełno dziwnych znaków . Przy większości zaznaczyła swoją mocą kropkę . Na dole podpisała się i związała pergamin wstążką .
- Dziękuje , kiedy mam się ich spodziewać ? -spytała
- Za jakiś tydzień Horo skaleczyła się w łapę i musimy czekać , aż dolecą dla niej zioła .
- Poczekaj tu chwilkę .
Elsa szybko wstała i poszła do szklarni .
- Jesteś feniksem ? - spytałem
- Tak jestem Neil. Jestem jednym z towarzyszy czarodzieja , który dostarcza książki osobą łaknącym wiedzy .
Patrzyliśmy na siebie chwile . Kiedy Elsa wróciła dała Neilowi jakiś woreczek który przyjemnie pachniał .
- Kiedy wrócisz daj komuś te zioła . Niech zrobi z nich wywar to Horo powinna poczuć się lepiej .
Neil skłonił się jej po czym z zabrał z powrotem pergamin i zioła i odleciał .
- Dajesz zioła za książki ? - zapytałem
- Tak . Rzadkie zioła lub lecznicze , w zamian za książki magiczne .
- A właśnie czemu uważasz , że jesteś nie czułą ?
- Nie pomagam ludziom ... - zaczęła Elsa , ale jej przerwałem
- W tym woreczku były zioła , które miały pomóc Horo , a ty mówisz o sobie nieczuła ?
- Zostawiłam siostrę samą i nie pomyślałam co ona musiała czuć . Byłam raz w Arendelle po tym jak tu przyszłam , ale nikt mnie nie zauważył . Wszyscy mieli własne sprawy i mnie nie zauważyli . Kiedy jakieś dziecko przeszło wewnątrz mnie wystraszyłam się i poprosiłam Olafa by mnie informował o tym co się akurat tam działo
- Jakieś dziecko przez ciebie przeszło ?
- Tak poczułam w tedy taką pustkę . Ludzie mnie nie widzieli , ale cała natura czuła moją obecność . Kochałam naturę od zawsze więc chciałam coś dla niej zrobić . Tak dostałam pierwszą książkę od Liviego o uprawie roślin .
- Zaraz kto to Livi ?
- To skrót od Liviusa . Jest to czarodziej u którego wymieniam zioła na książki . Jest towarzyszem Neila i Horo .
Jeszcze raz przepraszam teraz myślę , że będę miała okazje wrzucać częściej a nie raz na miesiąc :/
Elsa
Dlaczego się zgodziłam ? Mówiłam , że jak ktoś będzie czegoś potrzebować to będę w pokoju .
- Pozwolisz , że coś zrobię ? - zapytałam
- Oczywiście - odpowiedział uśmiechając się
Wyczarowałam z lodu małego bałwanka trochę mniejszego niż Olaf .
- Gdyby któryś ze strażników tu przyszedł powiedz , że jestem z Jackiem w ... - przerwałam patrząc na Jack'a
- W tym twoim ogrodzie - dokończył
- Powiedz im o tym jakby co dobrze ? -spytałam
Bałwanek skinął głową i poszedł usiąść przy drzwiach
- To co idziemy już ? -spytałam
- Lecimy - poprawił mnie Jack z uśmiechem na twarzy
- Wiesz , że nie umiem sama lecieć , na razie ( Ktoś tu widzi spojler XD )
- Jeśli by Ci to nie przeszkadzało to mogę Cię przytrzymać
- Nie przeszkadzało by mi to
Jack podszedł do mnie i dał moje ręce na swój kark
- Tylko nie krzycz - poprosił
Po tych słowach wziął mnie na ręce i wyleciał przez balkon w stronę ogrodu .
- Było źle ? - spytał a w jego oczach dostrzegłam błysk
- Mogło być gorzej - powiedziałam po czym wzięłam go za rękę i pociągnęłam do ławki na , której go zobaczyłam po raz pierwszy .
Jack
Kiedy Elsa zaprowadziła mnie do ławki usiedliśmy i zaczęliśmy rozmawiać .
- Od dawna zajmujesz się tą magią ?
- Jakieś pół roku od kiedy opuściłam Arendelle
- A te słowa , które w tedy powiedziałaś co znaczą ?
- To starożytne nazwy żywiołów . Ziemi , powierza i wody .
- Mówiłaś , że kiedy twoje emocje są silne nie panujesz nad swoją mocą
- Dlatego uczę się trochę magi . Gdybym zrobiła zimę latem potrafiłabym potem naprawić jak najwięcej związanych z tym szkód .
- Nie czujesz się przypadkiem jak na jakimś przesłuchaniu ?
- Nie bardzo . Rozumiem , że możesz być ciekawy , ponieważ nie na co dzień spotyka się osobę o podobnych umiejętnościach co ty .
- Masz w ogóle jakieś wady ?
- Tak - powiedziała ze śmiechem - Jak każdy . Jestem nieśmiała , ślepa na ważne szczegół , nieczuła ... i wiele innych ( ta ... i cierpi na zaniżoną samoocenę XDD )
- Jakoś ciężko mi w to uwierzyć
Elsa zaśmiała się delikatnie i cicho . Nagle w górze zauważyłem jak coś jasnego leci w tę stronę . Przed Elsą wylądował wielki ptak cały pokryty małymi płomykami ognia .
- Znasz zasady . Przylecę potem z Horo i Ci je damy a ty dasz nam parę ziół - powiedział Feniks
- Dobrze
Feniks podał jej pergamin . Elsa go rozwinęła . Było na nim pełno dziwnych znaków . Przy większości zaznaczyła swoją mocą kropkę . Na dole podpisała się i związała pergamin wstążką .
- Dziękuje , kiedy mam się ich spodziewać ? -spytała
- Za jakiś tydzień Horo skaleczyła się w łapę i musimy czekać , aż dolecą dla niej zioła .
- Poczekaj tu chwilkę .
Elsa szybko wstała i poszła do szklarni .
- Jesteś feniksem ? - spytałem
- Tak jestem Neil. Jestem jednym z towarzyszy czarodzieja , który dostarcza książki osobą łaknącym wiedzy .
Patrzyliśmy na siebie chwile . Kiedy Elsa wróciła dała Neilowi jakiś woreczek który przyjemnie pachniał .
- Kiedy wrócisz daj komuś te zioła . Niech zrobi z nich wywar to Horo powinna poczuć się lepiej .
Neil skłonił się jej po czym z zabrał z powrotem pergamin i zioła i odleciał .
- Dajesz zioła za książki ? - zapytałem
- Tak . Rzadkie zioła lub lecznicze , w zamian za książki magiczne .
- A właśnie czemu uważasz , że jesteś nie czułą ?
- Nie pomagam ludziom ... - zaczęła Elsa , ale jej przerwałem
- W tym woreczku były zioła , które miały pomóc Horo , a ty mówisz o sobie nieczuła ?
- Zostawiłam siostrę samą i nie pomyślałam co ona musiała czuć . Byłam raz w Arendelle po tym jak tu przyszłam , ale nikt mnie nie zauważył . Wszyscy mieli własne sprawy i mnie nie zauważyli . Kiedy jakieś dziecko przeszło wewnątrz mnie wystraszyłam się i poprosiłam Olafa by mnie informował o tym co się akurat tam działo
- Jakieś dziecko przez ciebie przeszło ?
- Tak poczułam w tedy taką pustkę . Ludzie mnie nie widzieli , ale cała natura czuła moją obecność . Kochałam naturę od zawsze więc chciałam coś dla niej zrobić . Tak dostałam pierwszą książkę od Liviego o uprawie roślin .
- Zaraz kto to Livi ?
- To skrót od Liviusa . Jest to czarodziej u którego wymieniam zioła na książki . Jest towarzyszem Neila i Horo .
Jeszcze raz przepraszam teraz myślę , że będę miała okazje wrzucać częściej a nie raz na miesiąc :/
Subskrybuj:
Posty (Atom)






